Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EXO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EXO. Pokaż wszystkie posty

26 maja 2025

Naughty Girl - Kai

Night has already begun, and I’m still waiting for him to come home. I’m lying on the couch, flipping through TV channels, but Kai still hasn’t shown up. I don’t even remember when I fell asleep. It must’ve been well past midnight.
- Baby… - I hear through my sleep, followed by a gentle kiss on my lips.
Before I’m fully awake, I feel someone resting their forehead against mine.
When I open my eyes, I see Jongin staring at me.
- You’re finally back! - I exclaim happily.
- Mhmm…- he hums, not pulling away.
- Is something wrong?
I touch his cheek with my hand.
- I missed you… - he replies, kissing me softly.
- I missed you too.
I return the kiss, pulling him closer.
- Don’t do that. - he says with a serious look.
- Why not? - I ask, confused.
- Because then I won’t be able to stop myself.
- And what if I don’t want you to? - I ask with a playful smirk.
- You’re a naughty girl.
He playfully wags his finger at me. Then, a moment later, he pulls me to him and starts kissing me passionately.
 

14 maja 2025

Happy Birthday - D.O

I had been waiting for this day for a long time.
Today is my birthday, and a few months ago, my boyfriend told me he was planning something that would surprise me.
I slowly opened my eyes, expecting to see D.O next to me. But instead, I saw red rose petals. Everywhere. On the bed, on the furniture. Some of them formed a kind of path leading from my bedroom out into the hallway. Following this path, I ended up in the kitchen. What I found there exceeded my expectations. A beautifully set table and huge bouquets of flowers.
- Happy birthday, _____. - I heard from behind me.
I turned around and saw my boyfriend holding a huge cake. I wanted to hug him, but I couldn’t just yet.
- Make a wish. - he said with a wide smile.
I closed my eyes for a moment and blew out the candles. D.O set the cake down and started singing “Happy Birthday.” Now I could finally hug him.
- I have to admit, you were right.
- When? - he asked, tucking a strand of hair behind my ear.
- When you said you’d surprise me. You really did.
- But… in a good way, right?
- Absolutely! - I said and kissed him.
- And that’s not all. - he said, pulling a small box from behind his back.
- What is it?
- You’ll see. Happy birthday again!
- Thank you.
I was dying to know what was inside.
I opened the box. Inside was a necklace with our names on it. It was beautiful. I threw my arms around him.
- So you like it. - he laughed.
- These are the best birthday gifts I’ve ever had.
- I love you.
- I love you too.
 

04 maja 2025

Arrival - Chen

I was waiting at the airport for the plane that EXO was supposed to return on to land.
I had met the boys through my uncle, who was their manager. Now, together with him and a few people from SM, we were sitting in the arrivals hall. Amber was trying to make small talk with me, but my attention was focused on the doors through which passengers were entering and leaving.
I hadn’t seen him for a whole month because they had concerts in China, where they were promoting their latest album.
I missed him. Phone calls just weren’t enough. I missed him, his warm laughter and beautiful voice that I longed to hear. I wanted to hug him, kiss him.
My thoughts were interrupted by a voice announcing the arrival of the plane. Once again, I looked toward the entrance.
After a moment, I spotted Chen in the crowd. I smiled. When he saw me too, he smiled back. I had to wait until the company president finished talking with EXO. Once that was done, the boys scattered in different directions, and Chen walked over to me. I couldn’t help myself. and I threw my arms around his neck. He spun around with me in his arms.
- I missed you. - I whispered in his ear as he set me down.
- I missed you more. - he replied, kissing my forehead.
I smiled at him, slightly embarrassed. After all, we were at the airport. Chen didn’t seem to care, though he gave me a deep kiss right on the lips.
That evening, Chen took me to the movies to see some comedy.
Afterwards, we went to a restaurant.
We spent a wonderful evening together.
It’s so good to have him back by my side.
 

25 marca 2025

Now! - Baekhyun (ENG)

 - ____, please wake up. - voice cuts through my sweet dreams.
I try to ignore it. Maybe if I don't react, it'll just go away.
- ____, get up! - he doesn't give up.
Why does he bothering me in the middle of the night? Can't it wait until morning?
Suddenly, I feel his lips on mine.
- What are you doing? - I open my eyes, startled.
- Now you're awake! -  he snorts, pouting. - I have to remember this for the future, kissing you is the best way to wake you up. - he add with a grin.
- What?! - I still can't wrap my head around what just happened.
- Come on.
Laughing joyfully, he pulls me into the living room.
 

10 maja 2018

Przyjaźń - Tao

Gdy się obudziłam, słońce jeszcze nie wstało. Za oknem panował mrok. Spojrzałam na komórkę. 5:32. Wstałam z łóżka i w piżamie, po cichu wyszłam na korytarz. Mieszkałam z EXO przez okres moich wakacji. Moja mama po raz drugi wyszła za mąż, tak więc zostałam przybraną siostrą Suho. Rodzice często wyjeżdżali w sprawach służbowych - tak też się poznali - przez co często zostawałam sama w domu. Mój kochany braciszek stwierdził, że nie powinnam zostawać sama na tak długi czas. Reszta chłopaków go poparła. Dlatego teraz mieszkam razem z dwunastką niewyżytych głąbów.
W końcu stanęłam przed pokojem Tao i Luhana. Z nimi dogadywałam się najlepiej. Otworzyłam cichutko drzwi i zajrzałam do środka. Luhan leżał na łóżku i przeglądał coś na laptopie. Tao spał słodko. Starszy uśmiechnął się do mnie i powrotem skupił się na laptopie. Podeszłam do łóżka drugiego i weszłam pod pościel. Zasnęłam ponownie.
******
Obudził mnie delikatny dotyk na policzku. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam uśmiechniętego Tao, nachylonego nade mną.
-Znowu ty?- spytał z uśmiechem.
-Aż tak bardzo mnie nie lubisz?- zrobiłam smutną minkę.
-Przecież wiesz, że cię lubię.- powiedział i przytulił mnie do siebie, czochrając mi włosy.
Do pokoju wpadł mój braciszek. Tao przestał czochrać mi włosy, lekko zakłopotany. Wyglądał naprawdę słodko.
-Nie za dobrze wam turkaweczki- spytał Suho ze sroga miną.
-O co chodzi hyung?- spytał spokojnie Tao.
-A o to, że musimy omówić dzisiejszy harmonogram.
-Spokojnie już schodzimy.- odpowiedziałam nadal speszona, tym jak nas nazwał.
Gdy tylko wyszedł, usłyszałam śmiech Tao. Spojrzałam na niego pytająco.
-Nie zauważyłaś, że jeszcze nigdy nie był zły na to, że śpimy razem.
-Faktycznie.- odparłam, również się śmiejąc.
Po chwili wstałam z łóżka, ale chłopak przyciągnął mnie do siebie z powrotem.
-Powinniśmy tam zejść.- zaprotestowałam.
-Ale mi z tobą tak dobrze.- przytulił się do mnie jak do misia.
-Coś się stało?- spytałam zdziwiona jego zachowaniem.
-Nie. Czemu pytasz?
-Bo zachowujesz się… inaczej.
-______, nie wiem jak to powiedzieć.- zamyślił się- …lubię cię.
-Ja ciebie też Tao.- odpowiedziałam z uśmiechem.
-To nie tak…- odparł cicho- Może…
-Co?
Tylko tyle zdążyłam powiedzieć nim poczułam ciepłe i słodkie usta. Tao delikatnie wodził ustami po moich wargach. Niepewnie oddałam pocałunek. Podobał mi się od początku, ale bałam się stracić przyjaciela. Położyłam dłonie na jego torsie. Objął mnie rękoma w talii i posadził sobie na kolanach. Nie przerywając pocałunku, zaczął błądzić dłońmi po całym moim ciele. Nie pozostawałam mu dłużna. Po chwili zaczęło brakować nam tchu. Spojrzał mi w oczy i pocałował lekko w usta. Przytulił mnie do siebie.
-Wiem, zepsułem wszystko.- powiedział ze smutkiem w głosie.
-Wcale nie, ja też… umm- zawstydziłam się i spuściłam głowę.
Uniósł moją głowę do góry i spojrzał mi w oczy. Patrzył na mnie ciepło i z uczuciem. Policzki zaczęły mnie piec od jego spojrzenia.
-Czy… czy zostaniesz moją dziewczyną?- spytał w końcu.
-Tak.- powiedziałam z uśmiechem.
Przyciągnął mnie z powrotem do siebie.
-Musimy zejść na dół.- przypomniałam mu.
-No to chodźmy.
Wyszliśmy z pokoju. Słyszeliśmy śmiechy reszty chłopaków, schodząc na dół. Gdy weszliśmy do salonu, poczułam się dziwnie.
-Hej.- przywitałam się cicho.
Wszyscy spojrzeli na nas.
-Nareszcie jesteście.- odezwał się Suho.
-Spokojnie.- powiedziałam, bo wyczułam, że jest poirytowany.
-_____, powiedz tym matołom, że ty i Tao jesteście tylko przyjaciółmi.
-Chciałabym, ale…- nie dane mi było dokończyć.
-A nie mówiłem!- krzyknął zwycięsko Baekhyun- Spodziewaj się niedługo dziecka, hyung.
-Baekhyun, bez urazy, ale jego jeszcze nigdy nie przyłapałem na tym żeby…- Luhan chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Kris trzepnął go w tył głowę.
-Ej! Za co?- krzyknął oburzony.
Domyśliłam się, co miał na myśli.
-Niestety hyung, ale między nami jest coś więcej niż przyjaźń.-przyznał Tao.
-On mówi serio?- zapytał mnie Suho.
-Tak.- potwierdziłam cicho.
-Ehm..no nic.- powiedział i wyszedł z salonu.
-Nie martw się.- poczułam jak Tao obejmuje mnie w pasie- Przejdzie mu. Idziemy na spacer?
-Pewnie.
 

05 listopada 2017

Biały wilk cz.2 - Sehun


Wieczorem znów poszłam nad jezioro i usiadłam na kamieniu. Patrzyłam w wodę i rozmyślałam.
Po chwili uniosłam głowę. Zdziwiłam się, widząc Sehuna siedzącego po drugiej stronie jeziora. Wpatrywał się we mnie. Spuściłam wzrok speszona.
W pewnym momencie poczułam dłoń na moim ramieniu. Podskoczyłam przestraszona.
-Głupek!- krzyknęłam na Sehuna.
-Jednak potrafisz krzyczeć- zaśmiał się.
-Tak- znów ściszyłam głos.
-Sorry, że cię przestraszyłem.- powiedział.
Rozmawialiśmy przez długi czas.
Nie sądziłam, że znajdę kogoś, kto będzie rozumiał mnie tak dobrze.
Nie sądziłam, że znajdzie się ktoś, z kim się zaprzyjaźnię.
Nie sądziłam, że to będzie to Sehun.
**************
Od tamtego wieczoru spotykaliśmy się nad jeziorem prawie codziennie.
Rozmawialiśmy, śmialiśmy się razem. Otworzyłam się przed nim.
Z każdym kolejnym spotkaniem moje uczucie do Sehuna się pogłębiało.
Za każdym razem, gdy na niego czekałam pojawiał się biały wilk, który potem znikał gdzieś w lesie.
***************
Pewnego wieczoru siedziałam z Sehunem w kompletnej ciszy. W pewnym momencie chłopak zapytał czy wierzę w niezwykłe rzeczy. Zdziwiło mnie to pytanie. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć.
-Nie ważne…- speszył się.
Nastąpiła kolejna chwila ciszy, którą znów przerwał.
-_____-powiedział.
-Tak?- zdążyłam spytać zanim poczułam jego usta na swoich.
Nieśmiało oddałam pocałunek. To była tylko chwila, ale najpiękniejsza w moim życiu. Sehun powoli odsunął się ode mnie i spuścił wzrok.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało.- powiedziałam.
-Yh!- krzyknął- Chodź.
Za rękę zaprowadził mnie w głąb lasu. Po chwili się zatrzymał, ale nic nie mówił. Czekałam cierpliwie.
-Ja…- zaczął- Ehh… Kocham cię- wyznał.
-Ja ciebie też ko…- nie zdążyłam dokuczyć, gdyż zasłonił mi dłoniom usta.
-Możesz jeszcze zmienić zdanie.- powiedział.
-Czemu?- spytałam zdziwiona.
-Obiecaj, że nie uciekniesz, proszę…
-Obiecuję- przyrzekłam niepewnie.
Chłopak odsunął się ode mnie.
Po chwili nie stał przede mną Sehun, a biały wilk, którego bardzo dobrze znałam. Nie wiedziałam, co zrobić. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Bałam się, ale to nic nie zmieniło. Nie cofnęłam się do tyłu.
Kochałam go.
Kucnęłam i wyciągnęłam powoli rękę w jego stronę. Wilk podszedł do mnie i otarł się pyskiem o moja dłoń. Poczułam miękkie futro i ciepło bijące od zwierzęcia. Uśmiechnęłam się.
Nagle znów stał przede mną Sehun.
-Nie uciekłaś.- powiedział zdziwiony.
-Bo cię kocham- powiedziałam nadal się uśmiechając.
-Nie boisz się?- spytał.
Teraz rozumiałam, dlaczego powiedział, że mogę jeszcze zmienić zdanie.
Podeszłam do niego powoli i wtuliłam się w niego, co zbiło go nieco z tropu.
-Kocham cię i nic tego nie zmieni.- uświadomiłam mu.
Sehun objął mnie rękoma i położył głowę na moim ramieniu.
-Nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę.- wyszeptał- Kocham cię i nie potrafiłbym żyć bez ciebie. Jesteś tylko moja.
Pocałował mnie w policzek a następnie w usta. Tym razem pewniej i namiętniej. Oddałam pocałunek. Nie miałam żadnych wątpliwości.
Zakochałam się.
************
Księżyc odbijał się w tafli wody.
Drzewa lekko kołysały się na wietrze.
Ptaki ucichły kładąc się do snu.
A dwie wtulone w siebie postacie spacerowały brzegiem jeziora.
Razem.

24 września 2017

Fanka - Luhan

Szłam seulskim parkiem i podziwiałam widoki tego pięknego miejsca. Nadal nie wierzyłam, że tu przyjechałam. Seul to było moje marzenie. A rodzice dostali pracę właśnie tutaj. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Myślałam, że lepiej być nie może... A jednak. Dostałam bilety na koncert mojego ukochanego zespołu - EXO. To przez nich zaczęłam słuchać k-popu. Kochałam ich wszystkich, ale moim wybrankiem był Luhan. Był miłym, romantycznym i słodkim chłopakiem. W moim pokoju na ścianach miałam jego plakaty.
Szykowałam się na koncert. Włożyłam na siebie kruczoczarną bokserkę, srebrzyste rurki i granatowe trampki i spięłam włosy w wysokiego kucyka.
******
Bawiłam się świetnie! Pod koniec występu podpisywali płyty. Stanęłam, więc w kolejce do mojego idola. Gdy przyszła moja kolej podałam mu pudełko. Chłopak podniósł głowę i spojrzał mi w oczy.
-W-witaj.- wydukał Luhan.
-Cześć.
-Jak ci na imię?
-____.
-Piękne imię dla ślicznej dziewczyny.
Czułam jak moje policzki robią się czerwone. Luhan zaczął coś pisać na pudełku i po chwili oddał je w moje ręce.
-Zadzwoń. - Szepnął, gdy się odchodziłam.
Usłyszałam to i spojrzałam na płytę. Dostrzegłam jakiś numer telefonu na okładce pudełka. Zamarłam.
******
Gdy dotarłam do domu i usiadłam na łóżku z telefonem w ręku. Zadzwonić czy nie?
Nie chciałam się narzucać. Z drugiej strony sam chciał żebym do niego zadzwoniła. W końcu się przełamałam i wybrałam numer. Kiedy miałam się już rozłączyć, usłyszałam jego głos:
-Słucham?
-Cześć.
-____ to ty? Myślałem, że już nie zadzwonisz!
Rozmawialiśmy dobre 2 godziny. Zaprosił mnie na pojutrze na spacer. Ucieszyłam się jak głupia.
******
Wyznaczonego dnia udałam się na ustalone miejsce spotkania. Czekałam na Luhana jakieś 15 minut i myślałam, że już nie przyjdzie. Wstałam z ławki, z zamiarem powrotu do domu. Wtedy ujrzałam chłopaka w oddali.
-Przepraszam cię, ale spotkałem kilka fanek i...
-Musiałeś uciekać?
-Dokładnie. - Uśmiechnął się nerwowo. –Nie gniewasz się prawda?
-Nie.
-Tylko, że fanki... chyba nadal za mną idą.
Obejrzałam się za siebie i ujrzał grupkę piszczących dziewczyn, które biegły w naszą stronę. Luhan złapał mnie za rękę i zaczęliśmy uciekać. Wbiegliśmy w ciemną uliczkę i zgubiliśmy fanki. Luhan oparł się o ścianę i zsunął się na ziemię. Zrobiłam to samo. Zaczęliśmy się śmiać. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Chętna na Buble Tea? –zapytał.
-Pewnie.
Wstał i podał mi rękę. Udaliśmy się do kawiarenki. Pokazał mi miasto i tak spędziliśmy razem cały dzień. Na koniec zabrał mnie na seulski most. Widok zapierał dech w piersiach. Oparłam się o barierkę i podziwiałam piękne widoki. Nagle Luhan chwycił moją dłoń. Zarumieniłam się. Spojrzałam na niego nieśmiało.
-____... Nie wiem czy... Jesteś śliczną i zabawną dziewczyną, a przy mnie zachowujesz się normalnie, a nie jak większość fanek. Chciałbym byś była dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
-Ale my się prawie nie znamy...
-Rozumiem.
-A do tego, jestem od ciebie młodsza...
-Dla mnie wiek nie ma znaczenia! – powiedział- Obiecaj mi chociaż, że jeszcze się spotkamy.
-Obiecuje. - rzekłam z uśmiechem.
Gdy to powiedziałam Lu wyszczerzył się i mnie przytulił. Nie wiedziałam co zrobić. Po chwili odwzajemniłam uścisk, a wtedy Luhan pocałował mnie w policzek. Jednak marzenia się spełniają.

03 września 2017

Teraz! - Baekhyun

-____ proszę obudź się.- głos przedziera się przez moje słodkie sny.
Próbuję go zignorować. Może jak nie zareaguję to sobie pójdzie.
-____ wstawaj! - nie daje za wygraną.
Po co on do mnie przychodzi w środku nocy. Czy to nie może poczekać do rana?
Nagle czuję jego usta na swoich.
-Co robisz?- otwieram oczy zaskoczona.
-Teraz to się obudziłaś!- prycha naburmuszony- Muszę zapamiętać na przyszłość, żeby budzić cie buziakiem.- dodał z uśmiechem.
-Co?!- dalej nie mogłam ogarnąć, co się tutaj wydarzyło.
-Chodź.
Śmiejąc się radośnie, ciągnie mnie za sobą do salonu.

17 sierpnia 2017

Biały wilk cz.1 - Sehun

Księżyc odbijał się w tafli wody.
Pewna dziewczyna chodziła brzegiem jeziora, otoczonej przez ciemny las.
Sama.
Zawsze przesiadywała w tym miejscu do późnych godzin wieczornych.
Rodziców nie miała już od dawna.
Zawsze musiała radzić sobie sama.
To matka pokazała jej to miejsce. Ona też tu przychodziła. Też rozmyślała. Zawsze, kiedy patrzyła w wodę widziała jej twarz. Nigdy swojej. Dziewczyna bardzo za nią tęskniła.
W końcu rozejrzała się dookoła.
Było już późno.
Powolnym krokiem ruszyła do domu.
Nie zdając sobie sprawy, że ktoś ją obserwuje.
***********
Rankiem poszłam prosto do szkoły. Nikt tam na mnie nie czekał. Nie miałam przyjaciół. Byłam zamkniętą w sobie dziewczyną. Zapowiadał się kolejny nudny dzień, jak każdy inny. Siedziałam w ostatniej ławce pod oknem na lekcji.
Nagle do Sali weszła nasza wychowawczyni z jakimś chłopakiem.
-Przepraszam, że przerywam lekcje- zaczęła zwracając się do nauczyciela- ale chciałam przedstawić wam nowego ucznia. To jest Sehun. Przyjmijcie go miło.- dokończyła.
Chłopak spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się. Kompletnie go zignorowałam i obróciłam głowę w stronę okna.
-Zajmij proszę wolne miejsce- odezwała się nauczycielka, gdy wychowawczyni opuściła klasę.
Omiotłam wzrokiem całą salę. Jedyne wolne miejsce było obok mnie. Blondyn usiadł na krześle i wyciągnął książki. Spojrzał na mnie.
-Jestem Sehun- szepnął, tak żeby nauczyciel nie usłyszał.
-_____-odparłam obojętnie i znowu wlepiłam wzrok w drzewo wiśni za oknem.
************
Wyszłam ze szkoły i skierowałam się w stronę jeziora. Nie wiem, czemu miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Powoli się odwróciłam. Nikogo tam nie było. Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Szłam leśną ścieżką, aż dotarłam nad brzeg jeziora. Usiadłam na jednym z kamieni przy wodzie.
To było moje sekretne miejsce. Nikt o nim nie wiedział.
Znowu jednak miałam wrażenie, że nie jestem tu sama.
Moje przypuszczenia okazały się trafne, gdy nagle usłyszałam dźwięk łamanych gałęzi. Poderwałam się z ziemi. Z krzaków, powolnym krokiem wyłonił się biały wilk. Odskoczyłam do tyłu. Zwierze kroczyło w moim kierunku, a ja się cofałam. W końcu wpadłam na drzewo, a strach wziął nade mną górę. Zaczęłam uciekać ile sił w nogach pomiędzy starymi drzewami. Pech chciał, że potknęłam się o jeden z wystających korzeni. Przejechałam kolanem po ziemi. Usiadłam i dotknęłam ręką bolącego miejsca. Spojrzałam na dłoń. Była we krwi.
Rozejrzałam się wkoło. Nie było nigdzie widać wilka.
Spróbowałam się podnieś, ale na próżno. Syknęłam z bólu. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Lewa noga odmówiła mi posłuszeństwa. Nie mogłam się ruszyć.
Nagle przed sobą zauważyłam sylwetkę, która kucnęła przede mną.
-S-Sehun- powiedziałam, rozpoznawszy chłopaka.
-Co ci się stało?
-To nic… Przewróciłam się.
-To nic?!- wskazał na moją nogę- Chodź.
-C-co?
-No przecież sama nie pójdziesz- mówiąc to, wziął mnie na ręce i zaczął iść przed siebie.
-Jesteś tu pierwszy raz… więc… wiesz gdzie iść?- spytałam nieco speszona.
-Nie jestem tu pierwszy raz- powiedział ze śmiechem w głosie- Znam to miejsce bardzo dobrze… często tu przesiaduje.
Jego odpowiedź zaskoczyła mnie. Przecież bywałam tu prawie codziennie.
-Nigdy cię tu nie widziałam.
-Ja ciebie owszem.- powiedział z uśmiechem.
Nie zapytałam o nic więcej. Zasnęłam w jego ramionach.
*************
Gdy otworzyłam oczy ujrzałam Sehuna siedzącego obok na łóżku.
-Wstałaś? Jesteś u mnie.- powiedział z uśmiechem.- W nocy opatrzyłem ci nogę. Pamiętaj, żeby jej nie przeciążać i zmieniać opatrunek- mówił dalej.
-Dziękuje- wydukałam i spuściłam wzrok.
-Tam jest łazienka- wskazał drzwi.
Kiedy z niej wyszłam bez słowa wyszłam z domu Sehuna. Był inny. Tajemniczy. Różnił się od reszty.
Nie wiedziałam, co o nim myśleć.

16 stycznia 2017

Powrót - Chen

Czekałam na lotnisku, aż samolot, którym miało wrócić EXO, wyląduje.
Poznałam chłopaków przez mojego wujka, który był ich menagerem. Teraz razem z nim i kilkoma osobami z SM siedzieliśmy w hali przylotów. Amber próbowała mnie zagadać, ale moja uwaga była skupiona drzwiach, którymi pasażerowie wchodzili i wychodzili. Nie widziałam go cały miesiąc, bo mieli koncerty w Chinach, gdzie promowali swoją najnowszą płytę.
Tęskniłam za nim. Nie wystarczały mi rozmowy przez telefon. Brakowało mi go. Jego ciepłego śmiechu i pięknego głosu, który pragnęłam usłyszeć. Chciałam się do niego przytulić, pocałować go.
Moje myśli przerwał głos oznajmiający przylot samolotu. Po raz kolejny spojrzałam w stronę wejścia.
Po chwili w tłumie zobaczyłam Chen’a. Uśmiechnęłam się. Kiedy i on mnie dostrzegł, odwzajemnił mój gest. Musiałam poczekać, aż prezes skończy rozmawiać z EXO. Gdy tak się stało, chłopaki rozeszli się w różne strony, a Chen podszedł do mnie. Nie wytrzymałam i rzuciłam mu się na szyję. Okręcił się w koło ze mną na rękach.
-Tęskniłam- szepnęłam mu do ucha, gdy mnie postawił na ziemi.
-Ja bardziej- odpowiedział, całując mnie czółko.
Uśmiechnęłam się do niego lekko zakłopotana. W końcu jesteśmy na lotnisku. Chen chyba nie przejmował się tym, gdyż złożył soczystego buziaka na moich ustach.
******
Wieczorem Chen zabrał mnie do kina, na jakąś komedię.
Później poszliśmy do restauracji.
Spędziliśmy razem cudowny wieczór.
Dobrze mieć go z powrotem przy sobie.

30 grudnia 2016

Stary przyjaciel - Xiumin

-Naprawdę?!- zapytałam, nie mogąc uwierzyć, w to co przed chwilą usłyszałam przez telefon.
-Tak.- odpowiedział Xiumin, śmiejąc się do słuchawki.- Też nie mogę się doczekać, aż spotkamy się ponownie.
-Muszę już kończyć… szkoła czeka.- oznajmiam smutno.
-Do zobaczenia.
Rozłączył się, a ja pisnęłam z radości. W końcu mój oppa przyjeżdża. Po chwili się opanowałam i zaczęłam w pośpiechu zbierać do wyjścia. Tak dawno się nie widzieliśmy… ciekawe jak on teraz wygląda. Z takimi myślami wybiegłam na przystanek.
******
Następnego dnia, wstałam z samego rana. Ubrałam się, uczesałam i szybko zjadłam śniadanie. Nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Nie mogłam się doczekać jego przyjazdu. Po jakimś czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy tylko otworzyłam, zobaczyłam uśmiechniętego Xiumin’a z koszykiem. Wskoczyłam mu w ramiona, przytulając się do niego mocno i powstrzymując łzy szczęścia.
-Tęskniłam.- wyszeptałam.
-Hej, nie płacz mi tu.
Widząc, że powstrzymuję się od płaczu, pociągnął mnie na zewnątrz, w stronę parku. Po drodze opowiadał mi o koncertach, fanach, piosenkach i chłopakach. Później ja opowiedziałam mu, co działo się u mnie. Gdy dotarliśmy na miejsce, Xiumin rozłożył koc i wyciągnął owoce. Usiedliśmy i zaczęliśmy wspominać dawne czasy. Wygłupialiśmy się i śmialiśmy jak za starych lat, aż w pewnym momencie powiedziałam do niego „oppa”.
-Powiedziałaś do mnie oppa?
Spuściłam głowę zakłopotana i sięgnęłam po truskawkę.
-Podoba mi się.
-Co?- zapytałam, krztusząc się truskawką.
Xiumin patrzył na mnie uśmiechnięty. Serce mocniej mi zabiło, gdy mnie przytulił i pocałował w policzek. Patrzyłam na niego zaskoczona.
-Tęskniłem za tobą i uświadomiłem sobie, że cię kocham.
Otworzyłam buzię, a on to wykorzystał i pocałował mnie, tym razem w usta.
-Oppa, ja też cię kocham.- wyszeptałam z rumieńcami na twarzy.
Leżeliśmy wtuleni w siebie na kocu, patrząc w niebo i obdarowując się drobnymi całusami.

11 października 2016

Przeszkoda cz.2 – Xiumin

 Gdy tylko powiedziałam Kasi, że idę z Xiumin na dyskotekę, ta od razu zaczęła mi to odradzać.
-Daj mi spokój.- odparłam, mając już dość jej gadania.
-Ten koleś jest dziwny…
-Ja go lubię.-przerwałam jej.
-Mnie?- wtrącił się, przybyły Janek, uśmiechając się do mnie.
-Chodziło mi o Xiumin’a.- powiedziałam, mając już dość rozmowy.
-Wystawi cię do wiatru- oświadcza wściekły Janek- zobaczysz. Ten koleś olewa wszystko i wszystkich.
W tym momencie do sali wchodzi Xiumin i wszystkie spojrzenia kierują się w jego stronę.
-Czemu tak dziwnie na mnie patrzycie?- pyta, gdy nikt nie spuszcza z niego wzroku.
-Nie zwracaj na nich uwagi…- mówię lekko przybita wcześniejszą rozmową.
-Ej! Coś taka smutna?- pyta, zakładając mi włosy za ucho.
Rumienię się, spuszczając głowę, żeby to ukryć.
-Ej, przestań się kleić do ______.- mówi Janek, odpychając go ode mnie.
-Zazdrosny jesteś czy co?
***********
*PIĄTEK WIECZÓR*
Janek przychodzi do szkoły przed rozpoczęciem dyskoteki i wykrada z kantorka woźnej klucze do stołówki. Otwiera kratę i siada na jednym ze stolików. Dzwoni do Xiumin’a, żeby ten przyszedł do niego na stołówkę. Gdy ten się zgadza, Janek rozłącza się z chytrym uśmiechem na twarzy.
***********
Xiumin pojawia się na stołówce i siada naprzeciwko Janka.
-Cześć. Fajnie, że zadzwoniłeś… Powiedz co cie tak we mnie wkurza?- odzywa się po chwili milczenia- nie ma sensu skakać sobie do gardeł.
-Wiesz co?- mówi Janek, wstając od stolika- Za chwilę zaczyna się impreza i mam dla ciebie małą niespodziankę.
Podchodzi do wyjścia i potrząsa kluczami.
-Postaram się, żeby _____ za tobą nie tęskniła.- woła, odchodząc uśmiechnięty od ucha do ucha.
Za pomocą klucza uruchamia kratę, która zamyka wejście do stołówki.
-Janek wracaj! Otwórz to!- woła Xiumin, lecz Janek nic sobie z tego nie robi.
Chłopak próbuje zadzwonić do _____, ale nie ma tutaj zasięgu.
***********
Czekam na Xiumin'a przed wejściem na plac szkoły, ale jego nigdzie nie widać, a komórki też nie odbiera. Gdzie on może być? Czemu nie przyszedł w umówione miejsce? Nagle pojawia się Janek:
-Hej____! Ten palant cię wystawił? A nie mówiłem.- obejmuje mnie ramieniem- Chodź na imprezę.
-Okej...- zgadzam się niechętnie, obracając się ostatni raz za siebie.
***********
Dyskoteka rozkręciła się na całego, ale jakoś nie miałam ochoty na zabawę. Wciąż zamartwiałam się, dlaczego Xiumin nie przyszedł. A jeśli coś się stało?
-Ej _____! Nie przejmuj się nim i chodź zatańczyć.- Janek ciągnie mnie na parkiet.
***********
W tym samym czasie Xiumin próbuje podnieść kratę. Kiedy udaje mu się wydostać z pułapki, którą zastawił na niego Janek, od razu kieruje się na sale gimnastyczną, gdzie właśnie odbywa się dyskoteka.
Gdy zauważa Janka z _____, odpycha DJ-a i podłącza do sprzętu swój telefon, puszczając z głośników balladę „Universe”. Wszyscy imprezowicze są zaskoczeni zmianą, a Janek nie panuje nad sobą i przez przypadek przyznaje się do zamknięcia Xiumin'a w stołówce.
-Jakim cudem uniosłeś kratę w stołówce?!
-Co?!- krzyczę zdziwiona.
Chwila... czyżby?
-To przez ciebie Xiumin nie przyszedł na imprezę ze mną? -pytam wściekła na Janka, domyślając się prawdy.
-Spadaj stąd koleś.- Xiumin odpycha Janka i staje przede mną, patrząc mi w oczy.- Udało mi się uwolnić i puściłem naszą balladę. Zasłużyłem na jeden taniec?
-Jasne. Ta impreza bez ciebie nie miała sensu.- odpowiadam szczęśliwa, zarzucając mu ręce na szyję- Fajnie, że jesteś.- wyszeptuje, wtulając się w niego.
-Nic mnie nie powstrzyma przed spotkaniem z tobą. Nawet stalowa krata.- mówi ze śmiechem.
Uśmiecham się pod nosem i podnoszę głowę, by spojrzeć mu w oczy. Nasze twarze znajdują się bardzo blisko siebie. Xiumin powoli, patrząc mi w oczy, pochyla się i całuje mnie. Ktoś za nami zagwizdał, ale nie zwracam na to uwagi. W tym momencie liczy się Xiumin i nasze usta złączone w pocałunku.

03 października 2016

Przeszkoda cz.1 – Xiumin

W pewnym momencie do klasy wchodzi nasz wychowawca, a za nim jakiś chłopak. Jaki słodki.
-Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam.- zwrócił się do nauczycielki chemii- To jest Xiumin.- tym razem zwrócił się do nas- Od dzisiaj będzie chodził do waszej klasy. Mam nadzieję, że odpowiednio go przyjmiecie.
Wychowawca wychodzi, a chemiczka każe usiąść chłopakowi na wolnym miejscu i kontynuuje przerwaną lekcję. Xiumin ma duże skośne oczy i okrągłe policzki. Ogólnie jest trochę pulchny, ale wygląda na fajnego chłopaka.
-Koleś skąd ty się urwałeś?- Tomek zaczyna złośliwie komentować wygląd Xiumin’a- Z piekarni?
-Okrągły jak bułeczka.- wtóruje mu Janek, jego najlepszy kolega.
-Cisza!- uspokaja ich nauczycielka- Jak jesteście tacy mądrzy to może opowiecie nam coś o metyloaminie?
-Przepraszamy.- mówią, żeby uniknąć odpowiedzi.
-Jakiś dziwny ten facet, nie?- szepcze do mnie koleżanka.
-Mi się podoba.- odpowiadam.
Nie lubię jak ludzie obgadują kogoś, kogo w ogóle nie znają.
***********
Gdy tylko dzwonie dzwonek ogłaszający przerwę, pakuję rzeczy i doganiam Xiumin’a.
-Zaczekaj!- wołam go, a ten się odwraca- Nie przejmuj się tym, co mówi reszta. Wydajesz się być fajnym chłopakiem.
-Dzięki.- uśmiecha się do mnie zakłopotany.
-Tak, w ogóle jestem _____.
-Xiumin.
Ma taki śliczny uśmiech.
-Ej, ____!- wydziera się Janek- Zostaw tą bułkę i choć do nas.
Przewracam oczami, słysząc jego słowa. Jak zawsze chce być w centrum uwagi. Ale czemu on się tak uczepił Xiumina? Ignoruję go całkowicie i proszę nowo poznanego chłopaka, aby opowiedział mi coś o sobie.
***********
Na jednej z przerw zauważam, że ma na tapecie telefonu logo jakiegoś zespołu. Proszę go, aby puścił mi swój ulubiony kawałek.
***********
Przez następny tydzień jesteśmy praktycznie nierozłączni. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwile. Spacerujemy, rozmawiamy, słuchamy muzyki. Świetnie się z nim dogaduję. Jakbym znalazła drugą połówkę.
***********
-____!- wola mnie Xiumin.
-Hej!- uśmiecham się do niego na powitanie.
-Znalazłem piosenkę, która na pewno ci się spodoba.
-Tak? Jaka?- pytam zaciekawiona.
Wkłada mi jedną słuchawkę do ucha, a drugą sobie.
Idziemy obok siebie słuchając.
-Łał!- mówię po chwili- Śliczna.
-To „Universe”.- szepcze mi do ucha- Najpiękniejsza ballada na świecie.
***********
Pewnego dnia zauważyłam na korytarzach porozwieszane plakaty, zapraszające uczniów na dyskotekę.
-Pójdziesz ze mną na tą dyskotekę w piątek?- podskoczyłam, słysząc znajomy głos za sobą- Może być fajnie…
-Naprawdę chcesz tam ze mną iść?- pytam, odwracając się do niego- Na pewno nie będą puszczali ballad…
-Nie szkodzi!- uśmiecha się do mnie szeroko- Z tobą zawsze będę się dobrze bawił.
Zrumieniłam się na jego słowa. Już nie mogę się doczekać piątku.

11 czerwca 2016

Urodzinki - D.O

Na ten dzień czekałam od dawna. Dziś moje urodziny, a mój chłopak jeszcze parę miesięcy temu powiedział, że szykuje coś co mnie zaskoczy.
Powoli otworzyłam oczy spodziewając się ujrzeć obok D.O. Zamiast niego zobaczyłam czerwone płatki róż. Wszędzie. Na łóżku, na meblach. Część z nich tworzyła jakby ścieżkę prowadzącą z mojej sypialni gdzieś na korytarz. Idąc tą „ścieżką” trafiłam do kuchni. To, co zastałam, przeszło moje oczekiwania. Pięknie zastawiony stół i ogromne bukiety kwiatów.
-Wszystkiego najlepszego _____. – usłyszałam za plecami.
Obróciłam się i zobaczyłam swojego chłopaka trzymającego ogromny tort. Chciałam go uścisnąć, ale nie miałam możliwości.
-Pomyśl życzenie. – uśmiechnął się szeroko.
Zamknęłam oczy na chwilę i zdmuchnęłam świeczki. D.O odstawił tort i zaczął śpiewać „Sto lat”. Teraz już mogłam go przytulić.
-Muszę przyznać, że mówiłeś prawdę.
-Kiedy?- spytał, zakładając mi kosmyk włosów za ucho.
-Wtedy gdy powiedziałeś że mnie zaskoczysz. Zrobiłeś to.
-Ale...pozytywnie, prawda?
-Jak najbardziej! – powiedziałam i pocałowałam go.
-I to jeszcze nie wszystko. – wyjął zza pleców małe pudełeczko.
-Co to?
-Zobaczysz. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
-Dziękuję.
Byłam strasznie ciekawa co jest w środku.
Otworzyłam pudełko. Moim oczom ukazał się naszyjnik z naszymi imionami. Był piękny. Rzuciłam się mu w ramiona.
-Czyli się podoba. – zaśmiał się.
-To najpiękniejsze urodziny w moim życiu.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.