15 wrz 2019

Wyczekiwana odpowiedź cz.6


„Czekam na ciebie, skarbie.”
Już od jakiegoś tygodnia Mat rozpowiada wszystkim, że jesteśmy razem. Nat skacze z radości i razem z Klaudią recytują mi zasady ‘Jak mam się zachowywać będąc czyjąś dziewczyną’. W prawdzie puszczam ich uwagi mimo uszy, bo w końcu, co mnie to obchodzi. Nie wiem jak to jest mieć chłopaka, bo Mat jest… moim pierwszym, chociaż tak się nie czuję.
-Córcia, pospiesz się. Mateusz na ciebie czeka.
Od ostatniej akcji mama przestała nazywać mnie „skarbem”. Ale dalej myśli, że Mat nie jest moim chłopakiem. W sumie nawet nie chciałam wyprowadzić jej z tego błędu.
-Już biegnę.- odkrzyknęłam.
Splotłam włosy w warkocz i wybiegłam z pokoju z torbą na ramieniu. Włożyłam buty, pożegnałam się z mamą i wyszłam do Mata. Jak zwykle stał oparty o motocykl i pożerał mnie wzrokiem. Ostrożnie podeszłam do niego.
-Ślicznie dziś wyglądasz skarbie…- złapał mnie za rękę i przyciągnął mnie do siebie.- Mam coś dla ciebie.- wyjął z kieszeni pierścionek i wsunął mi go na palec.- Mam taki sam, widzisz?
Splótł nasze palce razem, przy okazji pokazując, że ma taki identyczny. Ujął końcówkę mojego warkocza i ściągnął gumkę, rozplatając włosy, przez co delikatne loki opadły mi na ramiona.
-Jedziemy?
Skinęłam głową w odpowiedzi. Wsiedliśmy na motocykl i ruszyliśmy.
***************
Weszliśmy do szkoły, trzymając się za ręce. Zarumieniłam się słysząc szepty innych uczniów.
-Hej!- Nat machała do nas, biegnąc drugiego końca korytarza.- Moje wy cukiereczki!- przytuliła nas oboje.- Pożegnaj się z Mateuszem i lecimy do klasy.
-Zobaczymy się podczas długiej przerwy w naszym miejscu.- wyszeptał, pochylając się nade mną.
Pocałował mnie delikatnie za uchem i odszedł z uśmiechem. Poszłam z Nat do klasy, która ciągle nawijała o swojej randce z Kamilem.
-Ej! Słuchasz mnie?
-C-co?
-Ach… Myślisz o nim. Też byłam tak rozkojarzona, gdy zaczęłam się spotykać z Kamilem… Zaraz… Macie pierścionki dla par? Jak słodko! Klaudia, popatrz!- krzyknęła wołając przyjaciółkę.
Znowu się wyłączyłam. Słyszałam tylko urywki rozmowy dziewczyn.
***************
Tak jak się umówiliśmy, a raczej jak Mat chciał, poszłam na dach podczas długiej przerwy. Jednak, kiedy tam weszłam nikogo tam nie było. Pusto. Usiadłam na ławeczce, którą wcześniej ten wariat tutaj przyniósł.
-Buu…- szepnął mi do ucha.
Wzdrygnęłam się przestraszona i spojrzałam na niego.
-Nareszcie sami…- przeskoczył na drugą stronę ławki, usiadł obok mnie, i posadził mnie sobie na kolanach. Mruknęłam cicho, trochę niezadowolona z jego bliskości.
-Nie sądzisz, że jesteśmy ze sobą dość długo, żeby sobie… psocić… na… dachu… -szeptał na przemian mnie całując.
Objął mnie mocniej w pasie i zszedł pocałunkami niżej na moją szyję.
-Mat…- jęknęłam cicho.
-Podoba ci się? Możemy psocić?- uśmiechnął się łobuzersko.- Ja tylko żartowałem, ale skoro tego chcesz…- objął moje udo i zaczął jechać dłonią w górę pod moją spódniczkę, nie przestając mnie całować.
-Nie! –pisnęłam- Przestań… -dodałam już trochę bardziej rozmarzona- Umm… P-przestań…- szepnęłam z zamkniętymi oczami, gdy obsypywał pocałunkami mój obojczyk.
-Podoba ci się to…- teraz to już nie było pytanie.
Po chwili pocałował mnie ostatni raz w usta i ponownie uśmiechnął się łobuzersko.
-Nie będę cię już męczył…
Dotknęłam szyi.
-Mat!- popatrzyłam na niego spanikowana.
-Idealnie wymierzona.- uniósł delikatnie mój podbródek i spojrzał z dumą na zaczerwienienie.
Odsunęłam się od niego, chcąc ukryć rumieńce. Wyjęłam śniadaniówkę i zaczęłam jeść.
-Nakarmisz mnie?- spytał słodko, przysuwając się do mnie.
-Ależ oczywiście.- odpowiedziałam sarkastycznie- Otwórz buzię…
Gdy mnie posłuchał, wepchnęłam mu do ust ogromny kawałek kanapki. Uśmiechnął się i dźgnął mnie w nosek.
Po chwili rozmawialiśmy normalnie. Naprawdę normalnie. Bez żadnych zboczonych podtekstów czy czegoś takiego.
-Muszę iść do fryzjera…- westchnęłam cicho, patrząc na włosy.
-Kiedy?
-Po szkole.
-Pójdę z tobą.
-Umm… dobrze.
-Gdzie się spotkamy?
-Może pod pomnikiem?
-Będę czekał…
Przerwał nam koniec przerwy. Zostały nam trzy lekcje i znów się spotkamy.
Gdy szliśmy, trzymając się za ręce, kompletnie zapomniałam o malince. Kiedy usiadłam w swojej ławce, mimochodem położyłam dłoń na szyi. Dlaczego on to zrobił? Poczułam jak krew dopływa mi do policzków. Zarumieniłam się. Musiałam wyglądać żenująco… oblana rumieńcem, spuszczoną głową i malinką zakryta dłonią. Do tego słyszałam szepty innych osób pod moim adresem. Nie wiem, co dokładnie mówili, ale miałam pewność, że na mój temat, bo czułam ich wzrok na sobie.
-A co tam takiego masz?- spytała Natalia, kucając przy mojej ławce i przyglądając mi się uważnie.
-O co ci chodzi?- popatrzyłam na nią zdezorientowana.
-O to…- dotknęła palcem mojej szyi.
Westchnęłam cicho.
-Jak mam to schować?
-Po co chować?- zaśmiała się- Chwal się tym.- powiedziała, zdejmując moją rękę z szyi.
-Czy moja dziewczyna w tajemnicy przede mną jest les?- Kamil objął Natalię od tyłu, śmiejąc się melodyjnie.
-Skądże, kochanie- zaśmiała się nerwowo i odsunęła ode mnie.- Pomagam dziewczynie coś wyeksponować…
-Cycki?
-Ty tylko o jednym…- dała mu kuksańca w bok i pocałowała czule.
Odeszli do swoich ławek. Zazdroszczę im. Dlaczego ja nie potrafię się tak zachowywać przy Mateuszu? Muszę się zmienić.
Nagle nasz wychowawca wpadł do klasy jak burza.
-Macie dzisiaj skrócone lekcje…- mówił wpatrzony w kartkę- Tak właściwie… w ogóle ich nie macie.- wszyscy wpatrywali się w niego jak w wariata.- Zbierajcie się do domu.

16 cze 2019

Wakacje - Mino


Z dedykacją dla Kyane.

Byłam na zakupach z Mino. Za dwa dni mieliśmy lecieć do Japonii na krótkie wakacje. Nie mogłam się doczekać tego wyjazdu. Zdążyłam już przymierzyć kilka letnich sukienek, ale przy ściąganiu ostatniej zaciął się zamek. Po kilku próbach zmuszona zostałam by poprosić o pomoc Mino. Wychyliłam się lekko za kotary i przywołałam go ręką. Chłopak wszedł do kabiny bez wahania i pomógł mi z zapiciem. Gdy zamek puścił sukienka zsunęła się po moim ciele. Na całe szczęście tylko trochę, bo chyba zapadłabym się pod ziemię ze wstydu. Mino przejechał dłońmi po moich ramionach, po czym objął mnie w pasie. Czułam jego oddech na szyi, który po chwili zastąpiły motyle pocałunki. Odchyliłam głowę do tyłu, dając mu lepszy dostęp do mojej szyi. Błogo czułam się w jego ramionach.
Po chwili Mino odwrócił mnie do siebie przodem. Podciągnęłam do góry sukienkę, która pod wpływem tego ruchu osunęła się zbyt nisko. Czułam na sobie intensywny wzrok chłopaka.
- Mino - pstryknęłam go lekko w nos – Tu mam oczy. – wskazałam je palcami.
-Wiem. – uśmiechnął się zawadiacko. – Po prostu nie mogę się doczekać naszego wyjazdu.
-A co to ma wspól…
Przerwał mi, łącząc nasze usta. Oddałam pocałunek, w którym można było wyczuć pożądanie. Przez kilka minut zapomnieliśmy o otaczającym nas świecie, całując się namiętnie.
W końcu Mino przerwał pocałunek, cmoknął mnie ostatni raz w usta i wyszedł zasuwając za sobą kotarę. Oparłam się o ściankę z uśmiechem. Zapowiadały się cudowne wakacje.