21 wrz 2020

Pentagram cz.5

Jej przypuszczenia okazały się słuszne. Już z samego rana 11.09 wszystkie dzienniki telewizyjne, gazety, internet ogłaszały światu o zamordowaniu kolejnej kobiety. Tym razem była to zaledwie 19-letnia dziewczynka mieszkająca w Pszczynie. Znalazła ją jej własna matka, gdy wychodziła z posesji do pracy, leżącą po bramką. Marta współczuła matce tej dziewczyny. Musiał to być dla niej straszne przeżycie, znaleźć własną córkę pod swoim domem, zamordowaną.
Gdy dotarła do pracy, zauważyła przygnębione i zmęczone twarze policjantów. Nie miała wątpliwości, że wielu z nich nie wysypiało się po nocach, próbując znaleźć jakiegoś haka na tego mordercę. A siódma ofiara w niczym nie pomogła. Mimo, że zwiększono tamtej nocy patrole, żaden z nich niczego podejrzanego nie znaleźli. Jak zwykle tylko przymknięto na 24 godziny, grupkę nieletnich chłopaków za picie w miejscu publicznym, czy jakiegoś pijaka, który wygrażał się policjantom.
Zaskakujący był także fakt, że morderstwa, coraz bardziej oddalały się od miejscowości, w której dokonano pierwszego z nich. Z początku kilku śledczych miało parę teorii tego dotyczących, jednak nie sprawdziły się żadne z nich. Tych siedem miejscowości zdawało się być wybrane przypadkowo, bez większego znaczenia. Tak jak kobiety łączyła tylko ciąża, tak miejscowości łączyły wyłącznie tylko te zabójstwa.
Mimo tego faktu, Marta dalej czuła niepokój. Choć przecież nie powinna skoro morderca przemieszczał się na południe.
********
Do kolejnego zabójstwa doszło po upływie następnych 10 dni od poprzedniego. Także tym razem miejscowość znajdowała się na południe od Lędzin, gdzie dokonano pierwszego z nich. Marta prosiła szefa, aby ten pozwolił jej razem z grupą zajmującą się tymi zabójstwami, udać do Brzeszcz jednak ten stanowczo odmówił. Wypominając jej, że jest w zaawansowanej ciąży. Nie przekonywał go nawet argument, że to ona odkryła powiązanie między datami.
Kobieta niezadowolona wróciła do domu. Starała się czymś zająć, jednak na marne. Jej myśli krążyły ciągle wokół tych morderstw. Nie pasowało je coś tutaj. Dlaczego zabójstw dokonywano, akurat w tych miejscowościach? Na jakiej podstawie zostawały one wybrane? Dłużej tak nie mogła siedzieć w bezczynności. Wzięła torebkę i wyszła z mieszkania, zamknąwszy go na klucz. Postanowiła pojechać na miejsce zabójstwa samodzielnie, skoro szef nie pozwolił pojechać jej z grupą. Złapała taksówkę i podała kierowcy adres.
Dotarłszy na miejsce, od razu skierowała się na miejsce zabójstwa. Policja zagrodziła już teren zbrodni, a specjaliści oglądali teren, próbując znaleźć coś, co mogłoby nakierować ich w poszukiwaniu mordercy. Marta jednak dobrze wiedziała, że niczego nie znajdą. Ich starania były bezcelowe.
Ciężarna podeszła do powozu, w którym umieszczono ciało zamordowanej kobiety. Odsłoniła biały materiał, którym przykryto jej ciało. Kobieta wyglądała na jakieś 30 lat i widać było, że jest już w zaawansowanej ciąży. Prawie tak jak Marta. Na brzuchu, tak jak reszta miała wycięty pentagram. Detektyw wiedziała, że ten symbol odgrywa jakąś role w tym wszystkim. Możliwe, że nawet bardzo ważną.
-Tak, tak szefie… -kobieta usłyszała głos Pawła, który rozmawiał z szefem przez komórkę- Wszystko posprawdzaliśmy, ale tak jak poprzednio nie mamy nic. Żadnego świadka, nagrania z kamery… nic.- kontynuował zirytowany.
Marta wychyliła się, a gdy zobaczyła, że mężczyzna stoi do niej tyłem, czmychnęła. Nie chciał, żeby doniósł szefowi, że zignorowała jego polecenie. Była świadoma, że nie powinna się przemęczać w tak zaawansowanej ciąży, jednak myśl, że zabójca tych kobiet dalej jest na wolności, spędzała jej sen z powiek. Stanęła z dala od zbiorowiska i przyglądała się jak jej współpracownicy zwijają sprzęt z zamiarem odjazdu z miejsca zdarzenia. Znów z pustymi rękoma. Rozejrzała się po twarzach ludzi. Widziała starszą kobietę, płaczącą w ramionach męża. Domyślała się, że to muszą być rodzice ofiary. Współczuła im. Marta nie wyobrażała sobie, żeby stracić swoje własne. Nieświadomie położyła rękę na swoim brzuchu.
W tym momencie przeszedł ją dziwny dreszcz. Rozejrzała się po okolicy. Grupka ludzi zebranych wokół rodziców ofiary, starała się ich pocieszyć. Kolejna w kółko dramatyzowała, kilku ciekawskich dzieciaków próbowało ominąć taśmy czy zajrzeć do pojazdu. Nie zauważyła niczego podejrzanego, jednak dalej czuła na sobie czyjś wzrok. Potrząsnęła głową.
-Za bardzo to przeżywasz.- powiedziała sama do siebie, ostatni raz rozglądając się po okolicy.- Naokoło jest pełno ludzi… to normalne, że niektórzy się na ciebie patrzą.
Usłyszała warkot silnika. Podniosła wzrok, aby zobaczyć jak pojazd z ciałem odjeżdża. Gdy zniknął za zakrętem, poprawiła torebkę na ramieniu i sama się oddaliła, aby zadzwonić po taksówkę, która odwiezie ją do domu.

16 sie 2020

Pentagram cz.4


Wieczorem po ciężkim dniu spisywania sprawozdań i protokołów, stwierdziła, że musi się przewietrzyć i wyciszyć. Z nieba spadał drobniutki letni deszczyk. Kropelki wody odbijały się od ziemi i ochlapywały buty Marty. W żadnym stopniu jej to nie przeszkadzało. Upalne dnie zaczynały jej powoli przeszkadzać, ale wieczorami robiło się bardzo przyjemnie. Spacerowała tak, po ciemku, gdy odczuła dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Odwróciła się i zdążyła ujrzeć umykający za budynek cień. Czyżby ktoś ją śledził? Cień stał kilkanaście metrów za nią za rogiem sklepu ogólnospożywczego. Marta przyśpieszyła kroku. Znajdowała się tylko kawałek od domu. Obejrzała się za siebie, ale nie dojrzała już żadnego cienia. Czyżby ktoś zbliżył się do niej tak bardzo? Wpadła w panikę.
Zaczęła biec. Woda z kałuż rozchlapywała się, naokoło, gdy kobieta nie patrząc pod nogi biegła przed siebie. Gdy dobiegła do ganku, drżącymi rękami wyciągnęła klucze i przekręciła zamki. Szarpnęła za klamkę. Wbiegła do środka i zamknęła drzwi od wewnątrz. Zdyszana oparła się o drzwi.
Po chwili, gdy uspokoiła oddech, ściągnęła z siebie sweter i odwiesiła go na wieszak w holu. Zdjęła buty i już spokojnym krokiem ruszyła do kuchni. Postawiła w czajniku wodę na herbatę. Kiedy wyjmowała z szafki kubek, zauważyła, że jej dłonie drżą. Ktoś ją śledził. Nie wiedziała, co robić. Spanikowała w tamtym momencie. Ale teraz nawet nie była pewna, czy ktoś ją faktycznie śledził, czy może po prostu ktoś tamtędy przechodził. Przecież w tamtej uliczce są bloki mieszkalne.
Potrząsnęła głową. Zaczynała już popadać w paranoje. To wszystko wina powiększającej się ilości morderstw. Przedwczoraj doszło do kolejnego. Tym razem w Orzeszu. To było już szóste zabójstwo ciężarnej kobiety. Trąbiono o tym bez przerwy. Ludzie coraz bardziej panikowali. Ona zresztą także.
Ciągle myślała o tej sprawie. Choć nie czytała akt tej ostatniej sprawy i nie mieszała się w śledztwo, wiedziała, że wiąże się z poprzednimi. Mimo to policja stała w miejscu. Kobiety nie były ze sobą powiązane, w żaden sposób, oprócz tego, że wszystkie były w ciąży. Tak jak ona. I to przerażało ją najbardziej.
Zapiszczał czajnik. Marta zaparzyła herbatę i z kubkiem w ręku, udała się do swojego pokoju. Siadła przy niedutym biurku, wyciągnęła z szafki notatnik, w którym zapisywała informacje dotyczące morderstw. Dopisała w nim wczoraj, to dotyczące ostatniego zabójstwa. Niczym się nie wyróżniało. Przeglądając swoje poprzednie zapisy, odkryła zaskakujący fakt. 
12.07/22.07/01.08/11.08/21.08/31.08
Morderstw dokonywano, co dziesięć dni. To nie mógł być przypadek. Z tego wynikałoby, że do kolejnego dojdzie10.09.2017r. Za trzy dni. Marta była w szoku. Serce zaczęło jej walić, do tego stopnia, że zagłuszyło nawet tykanie zegara.
Dopiero po dłuższej chwili, uspokoiła się na tyle, aby wykręcić numer do swojego szefa. Wiedziała, że była już późna pora, ale nie dałaby rady zasnąć, nikomu o tym nie mówiąc. Po trzech sygnałach usłyszała w komórce zaspany głos szefa:
-Słucham?
Następnie dało się słychać długie ziewnięcie.
-Przepraszam szefie, że budzę o takiej porze, ale odkryłam pewien związek między morderstwami tych kobiet?
-Tak, jaki?- zapytał, chyba już całkowicie rozbudzonym głosem.
-Pierwszego zabójstwa dokonano 12.07, drugiego 22.07, następne 01.08, 11.08, 21.08, 31.08. Z tego by wynikało, że do kolejnego dojdzie 10.09.
-Tylko gdzie?
-Tego nie niestety nie wiem, szefie.- odpowiedziała zasmucona Marta.
-Jutro rano przekaże to grupie zajmująca się śledztwem, tego dnia każemy wzmocnić patrole w okolicznych miejscowościach. Może uda mam się pokrzyżować plany mordercy.- powiedział szef, choć nie dało się nie słyszeć powątpienia w jego głosie- W każdym razie, dobra robota Marto.
-Dziękuję i dobranoc.
-Tak, tak dobranoc.- odpowiedział i rozłączył się.
Odłożyła komórkę na biurko. Sama również poczuła się zmęczona dzisiejszym dniem, więc schowała notes, zgasiła lampkę i poszła się położyć. Zasnęła z nadzieją, że może tym razem uda się policji czegoś dowiedzieć o mordercy. Bo na to, że go złapią nie liczyła. Był dobrze przygotowany. Z przerażeniem musiała przyznać, że był to człowiek genialny.