Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2018

Happy wkręt

Miałam byłego chłopaka, który od pewnego czasu zaczął mnie denerwować, chodząc wszędzie za mną. Pewnego razu chcąc się go pozbyć, weszłam do klubu, gdzie grała głośna muzyka a ludzie wirowali na parkiecie. Wypatrzyłam sympatycznie wyglądającego faceta, stojącego przy barze i chcąc się pozbyć ex, podeszłam do niego i powiedziałam:
-Czy mógłbyś udawać, że jesteśmy razem i zatańczyć ze mną?
Jesteśmy razem już 3 lata.
Parę dni temu poprosił mnie o rękę słowami:
-Czy mogłabyś udawać, że jesteś moją żoną i być ze mną do końca życia?

05 listopada 2017

Biały wilk cz.2 - Sehun


Wieczorem znów poszłam nad jezioro i usiadłam na kamieniu. Patrzyłam w wodę i rozmyślałam.
Po chwili uniosłam głowę. Zdziwiłam się, widząc Sehuna siedzącego po drugiej stronie jeziora. Wpatrywał się we mnie. Spuściłam wzrok speszona.
W pewnym momencie poczułam dłoń na moim ramieniu. Podskoczyłam przestraszona.
-Głupek!- krzyknęłam na Sehuna.
-Jednak potrafisz krzyczeć- zaśmiał się.
-Tak- znów ściszyłam głos.
-Sorry, że cię przestraszyłem.- powiedział.
Rozmawialiśmy przez długi czas.
Nie sądziłam, że znajdę kogoś, kto będzie rozumiał mnie tak dobrze.
Nie sądziłam, że znajdzie się ktoś, z kim się zaprzyjaźnię.
Nie sądziłam, że to będzie to Sehun.
**************
Od tamtego wieczoru spotykaliśmy się nad jeziorem prawie codziennie.
Rozmawialiśmy, śmialiśmy się razem. Otworzyłam się przed nim.
Z każdym kolejnym spotkaniem moje uczucie do Sehuna się pogłębiało.
Za każdym razem, gdy na niego czekałam pojawiał się biały wilk, który potem znikał gdzieś w lesie.
***************
Pewnego wieczoru siedziałam z Sehunem w kompletnej ciszy. W pewnym momencie chłopak zapytał czy wierzę w niezwykłe rzeczy. Zdziwiło mnie to pytanie. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć.
-Nie ważne…- speszył się.
Nastąpiła kolejna chwila ciszy, którą znów przerwał.
-_____-powiedział.
-Tak?- zdążyłam spytać zanim poczułam jego usta na swoich.
Nieśmiało oddałam pocałunek. To była tylko chwila, ale najpiękniejsza w moim życiu. Sehun powoli odsunął się ode mnie i spuścił wzrok.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało.- powiedziałam.
-Yh!- krzyknął- Chodź.
Za rękę zaprowadził mnie w głąb lasu. Po chwili się zatrzymał, ale nic nie mówił. Czekałam cierpliwie.
-Ja…- zaczął- Ehh… Kocham cię- wyznał.
-Ja ciebie też ko…- nie zdążyłam dokuczyć, gdyż zasłonił mi dłoniom usta.
-Możesz jeszcze zmienić zdanie.- powiedział.
-Czemu?- spytałam zdziwiona.
-Obiecaj, że nie uciekniesz, proszę…
-Obiecuję- przyrzekłam niepewnie.
Chłopak odsunął się ode mnie.
Po chwili nie stał przede mną Sehun, a biały wilk, którego bardzo dobrze znałam. Nie wiedziałam, co zrobić. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Bałam się, ale to nic nie zmieniło. Nie cofnęłam się do tyłu.
Kochałam go.
Kucnęłam i wyciągnęłam powoli rękę w jego stronę. Wilk podszedł do mnie i otarł się pyskiem o moja dłoń. Poczułam miękkie futro i ciepło bijące od zwierzęcia. Uśmiechnęłam się.
Nagle znów stał przede mną Sehun.
-Nie uciekłaś.- powiedział zdziwiony.
-Bo cię kocham- powiedziałam nadal się uśmiechając.
-Nie boisz się?- spytał.
Teraz rozumiałam, dlaczego powiedział, że mogę jeszcze zmienić zdanie.
Podeszłam do niego powoli i wtuliłam się w niego, co zbiło go nieco z tropu.
-Kocham cię i nic tego nie zmieni.- uświadomiłam mu.
Sehun objął mnie rękoma i położył głowę na moim ramieniu.
-Nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę.- wyszeptał- Kocham cię i nie potrafiłbym żyć bez ciebie. Jesteś tylko moja.
Pocałował mnie w policzek a następnie w usta. Tym razem pewniej i namiętniej. Oddałam pocałunek. Nie miałam żadnych wątpliwości.
Zakochałam się.
************
Księżyc odbijał się w tafli wody.
Drzewa lekko kołysały się na wietrze.
Ptaki ucichły kładąc się do snu.
A dwie wtulone w siebie postacie spacerowały brzegiem jeziora.
Razem.

12 września 2017

Butelka

Pewnego dnia Weronika wraz z koleżankami z równoległej klasy, wybrały się na zakupy. Kiedy obleciały już wszystkie sklepy, udały się do pobliskiej restauracji coś zjeść. Rozmawiały praktycznie o wszystkim. O szkole, niedawno zakupionych ubraniach. Na koniec przeszły do bardzo znanego wszystkim tematu. Chłopcy. Kto jest najprzystojniejszy? Kto ma najlepszy abs? Z kim chciałaby się umówić? Dlaczego facet siedzący obok ma ubrane spodnie tył do przodu? I wiele innych pytań.
W końcu dotarły do tematu piątkowej imprezy u Adriana. Mimo iż chodził do jednej klasy z jej koleżankami, Weronika nie miała okazji poznać go bliżej. Zawsze zastanawiała się, jaki ten chłopak jest naprawdę.
-I co Werka? Idziesz?- zapytała w pewnym momencie Kasia.
-A-ale gdzie?- zapytała się Weronika, wyrwana z rozmyślań.
-Na imprezę u Adriana?- wytłumaczyła jej Magda.
-No nie wiem… ja nawet go nie znam.
-Nie szkodzi.- powiedziała ucieszona Kasia- Na pewno się ucieszy, gdy cię pozna.
-No dobra. Pewnie będzie fajnie.
Uśmiechnęła się niepewnie. Nie pasował jej ich dzisiejszy entuzjazm. Miała nadzieję, że nic nie knuły.
*************
W piątek po południu dziewczyny przyjechały po Weronikę. Oczywiście zmusiły ją do założenia sukienki.
Pojechały. Weronika przez całą drogę rozmyślała, jak to będzie, kiedy się wreszcie poznają. Gdy zajechały pod właściwy adres, zapukały. Otworzył im Mariusz brat Adriana- przynajmniej tak się przedstawił, bo Weronika nigdy wcześniej go nie widziała. Zresztą jak reszta dziewczyn. Choć organizator imprezy wspominał kiedyś, że ma starsze rodzeństwo.
-O cześć! My się chyba jeszcze nie znamy, prawda?- powiedział, uśmiechając się do Weroniki.
-No, tak. Jestem Weronika.- uśmiechnęła się do niego.- Miło się poznać.
-Mi ciebie również.
Chłopak zaprowadził dziewczyny do salonu, w którym czekała już reszta imprezowiczów.
-Cześć wszystkim!- krzyknęła uśmiechnięta Kasia na powitanie.
-Hejka!- odkrzyknęli zgromadzeni.
Weronika rozejrzała się po salonie i osobach w nim przebywających. Większość ludzi była z klasy Kasi i Magdy, których znała tylko z widzenia. Z klasy Weroniki było tylko dwóch chłopaków. Mariusz i Damian. I jeszcze kilka osób z innych, niekiedy starszych roczników. W sumie było ich około dwudziestu.
Po przywitaniu się z kolegami z klasy, Weronika zauważyła, że kogoś jej brakuje. Zaczęła rozglądać się za organizatorem imprezy, co zauważyła Magda.
-Gdzie Adrian?
-Tutaj!- krzyknął poszukiwany, wchodząc do salonu z uśmiechem na twarzy.
Na widok chłopaka, serce Werki zaczęło bić szybciej. Uśmiechnęła się delikatnie w jego stronę.
***************
Impreza się zaczęła.
Przez ponad cztery godziny wszyscy tańczyli, wygłupiali się, pili i rozmawiali na chyba wszystkie możliwe tematy.
W pewnym momencie nadszedł czas na grę, którą znają chyba wszyscy.
Butelka.
Po jakimś czasie gra zaczęła się rozkręcać. Kasia kazała obiec Mariuszowi w około domu w samych bokserkach, co chłopak wykonał, a reszta nagrała. Magda musiała przelizać się za swoim chłopakiem na oczach wszystkich.
Kiedy Kasia wylosowała Weronikę, uśmiechnęła się przebiegle.
-A więc… masz wyj… albo nie… będziesz musiała przelizać się z Adrianem
-Ooo!- lekko już podpity tłum imprezowiczów, zaczął pogwizdywać.
-I to tak porządnie.- uśmiechnęła się, dumna z siebie Kasia.
Owa para spojrzała na siebie niepewnie.
-Gorzko! Gorzko!- imprezowicze zaczęli ich dopingować.
Weronika czuła się bezbronna i malutka. Spojrzała na swoje przyjaciółki, które uśmiechały się do niej zadowolone z siebie. Werka z powrotem przeniosła wzrok na Adriana. Chłopak powoli zbliżył się do dziewczyny, nachylił się nad nią i pocałował. Weronikę przeszły przyjemne dreszcze, gdy Adrian pogłębił pocałunek, a Dawid zagwizdał sugestywnie. Dziewczyna zamknęła oczy i nieśmiało odwzajemniła pocałunek, który stał się namiętny i łapczywy.
Żadne z nich nie chciało się od siebie oderwać.
Gdy w końcu tak sie stało, spojrzeli sobie w oczy, opierając się o swoje czoła.
-No nareszcie! Myśleliśmy, że nie skończycie.- odezwał się Mariusz.
-Co?- zapytała zdezorientowana dziewczyna.
-Chodzi mu o wasz pocałunek.- wytłumaczyła Magda.
Adrian zaśmiał się lekko do Werki, a ta spuściła wzrok zawstydzona.
******************
Następnego dnia Weronika cały czas miała w głowie pocałunek z imprezy. Koleżanki wypominały go jej przy każdej okazji. Przez co nie mogła go zapomnieć. Nie mogła myślec o niczym innym. Tylko czy ten pocałunek znaczył dla Adriana? Zastanawiała się Werka.
****************
Gdy tylko w poniedziałek weszła do szkoły, poczuła wibracje telefonu w kieszeni spodni. Dostała sms’a od nieznanego numeru.
Otworzyła: „Spójrz do góry”
Kiedy tak uczyniła, zobaczyła, stojącego za szybą na przewiązce Adriana, który uśmiechał się w jej stronę. Chłopak pokazał, aby do niego podeszła. Tak też zrobiła.
-Hej, Werka.- przywitał się, gdy do niego przyszła.
-Cześć.
-Może wyskoczymy, gdzieś razem po szkole?- zaproponował Adrian.
-Pewnie.
Adrian uśmiechnął się do dziewczyny, co ta odwzajemniła.
Weronika w myślach dziękowała dziewczynom, że te wyciągnęły ja na tą imprezę.

17 sierpnia 2017

Biały wilk cz.1 - Sehun

Księżyc odbijał się w tafli wody.
Pewna dziewczyna chodziła brzegiem jeziora, otoczonej przez ciemny las.
Sama.
Zawsze przesiadywała w tym miejscu do późnych godzin wieczornych.
Rodziców nie miała już od dawna.
Zawsze musiała radzić sobie sama.
To matka pokazała jej to miejsce. Ona też tu przychodziła. Też rozmyślała. Zawsze, kiedy patrzyła w wodę widziała jej twarz. Nigdy swojej. Dziewczyna bardzo za nią tęskniła.
W końcu rozejrzała się dookoła.
Było już późno.
Powolnym krokiem ruszyła do domu.
Nie zdając sobie sprawy, że ktoś ją obserwuje.
***********
Rankiem poszłam prosto do szkoły. Nikt tam na mnie nie czekał. Nie miałam przyjaciół. Byłam zamkniętą w sobie dziewczyną. Zapowiadał się kolejny nudny dzień, jak każdy inny. Siedziałam w ostatniej ławce pod oknem na lekcji.
Nagle do Sali weszła nasza wychowawczyni z jakimś chłopakiem.
-Przepraszam, że przerywam lekcje- zaczęła zwracając się do nauczyciela- ale chciałam przedstawić wam nowego ucznia. To jest Sehun. Przyjmijcie go miło.- dokończyła.
Chłopak spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się. Kompletnie go zignorowałam i obróciłam głowę w stronę okna.
-Zajmij proszę wolne miejsce- odezwała się nauczycielka, gdy wychowawczyni opuściła klasę.
Omiotłam wzrokiem całą salę. Jedyne wolne miejsce było obok mnie. Blondyn usiadł na krześle i wyciągnął książki. Spojrzał na mnie.
-Jestem Sehun- szepnął, tak żeby nauczyciel nie usłyszał.
-_____-odparłam obojętnie i znowu wlepiłam wzrok w drzewo wiśni za oknem.
************
Wyszłam ze szkoły i skierowałam się w stronę jeziora. Nie wiem, czemu miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Powoli się odwróciłam. Nikogo tam nie było. Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Szłam leśną ścieżką, aż dotarłam nad brzeg jeziora. Usiadłam na jednym z kamieni przy wodzie.
To było moje sekretne miejsce. Nikt o nim nie wiedział.
Znowu jednak miałam wrażenie, że nie jestem tu sama.
Moje przypuszczenia okazały się trafne, gdy nagle usłyszałam dźwięk łamanych gałęzi. Poderwałam się z ziemi. Z krzaków, powolnym krokiem wyłonił się biały wilk. Odskoczyłam do tyłu. Zwierze kroczyło w moim kierunku, a ja się cofałam. W końcu wpadłam na drzewo, a strach wziął nade mną górę. Zaczęłam uciekać ile sił w nogach pomiędzy starymi drzewami. Pech chciał, że potknęłam się o jeden z wystających korzeni. Przejechałam kolanem po ziemi. Usiadłam i dotknęłam ręką bolącego miejsca. Spojrzałam na dłoń. Była we krwi.
Rozejrzałam się wkoło. Nie było nigdzie widać wilka.
Spróbowałam się podnieś, ale na próżno. Syknęłam z bólu. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Lewa noga odmówiła mi posłuszeństwa. Nie mogłam się ruszyć.
Nagle przed sobą zauważyłam sylwetkę, która kucnęła przede mną.
-S-Sehun- powiedziałam, rozpoznawszy chłopaka.
-Co ci się stało?
-To nic… Przewróciłam się.
-To nic?!- wskazał na moją nogę- Chodź.
-C-co?
-No przecież sama nie pójdziesz- mówiąc to, wziął mnie na ręce i zaczął iść przed siebie.
-Jesteś tu pierwszy raz… więc… wiesz gdzie iść?- spytałam nieco speszona.
-Nie jestem tu pierwszy raz- powiedział ze śmiechem w głosie- Znam to miejsce bardzo dobrze… często tu przesiaduje.
Jego odpowiedź zaskoczyła mnie. Przecież bywałam tu prawie codziennie.
-Nigdy cię tu nie widziałam.
-Ja ciebie owszem.- powiedział z uśmiechem.
Nie zapytałam o nic więcej. Zasnęłam w jego ramionach.
*************
Gdy otworzyłam oczy ujrzałam Sehuna siedzącego obok na łóżku.
-Wstałaś? Jesteś u mnie.- powiedział z uśmiechem.- W nocy opatrzyłem ci nogę. Pamiętaj, żeby jej nie przeciążać i zmieniać opatrunek- mówił dalej.
-Dziękuje- wydukałam i spuściłam wzrok.
-Tam jest łazienka- wskazał drzwi.
Kiedy z niej wyszłam bez słowa wyszłam z domu Sehuna. Był inny. Tajemniczy. Różnił się od reszty.
Nie wiedziałam, co o nim myśleć.

22 czerwca 2017

Muzyczna miłość cz.5

Gdy ostatni film się skończył, zauważyłam, że zapadł już wieczór. Nataniel zaprowadził mnie do drzwi. Zaczęłam ubierać kurtkę, kiedy on przyciągnął mnie do siebie i zaczął ponownie całować. Kompletnie zapomniałam o tym, że miałam iść do domu. Powoli nadal się całując, Nataniel zaciągnął mnie w stronę sypialni.
Położył mnie na łóżku. Jego wzrok, jego uśmiech, jego głos, powodował, że powoli traciłam zmysły. Kiedy mnie dotykał, myślałam, ze jestem w jakimś śnie. Chciałam, żeby to trwało wiecznie.
Po chwili nasze ubrania wylądowały na podłodze. Zupełnie nie wiedziałam jak się teraz przy nim zachować. Obsypywał moje usta i ciało milionem pocałunków. Żadne z nas nie chciało wypuścić drugiego z objęć. Ani w tej chwili, ani nigdy.
Ta chwila należała tylko do nas.
Ciała mocno ze sobą splecione, a z ust wydobywające się coraz częstsze dźwięki rozkoszy. W pokoju zrobiło się gorąco. Nasze przyspieszone oddechy, zagłuszały ciszę dotąd panującą w pokoju.
Teraz liczyła się jedynie miłość, bliskość i uczucia. Niczego więcej nie oczekiwałam. Nie umiałam powstrzymać jęków uciekających z moich ust. Miłość wręcz rozpierała mnie od środka, powodując uczucie euforii. Moje ciało błagało o chwilę uwagi, ze strony Nataniela. Nic więcej mnie nie obchodziło. Tylko Nataniel. Przy nim zapomniałam o całym otaczającym mnie świecie.
Byłam szczęśliwa.
A tego właśnie pragnęłam najbardziej.
*****RANKIEM*****
Obudziły mnie nieznośne promyki słońca. Przetarłam zaspane oczy, rozglądając się dookoła.
Leżałam w łóżku sama. Nataniela nie było obok mnie. Zasmuciło mnie to, więc postanowiłam wstać. Kiedy miałam to zrobić, do pokoju wszedł Nataniel ze śniadaniem na tacy. Położył mi ją na kolanach, samemu siadając obok mnie.
-Witaj, kochanie.
Przywitał się i pocałował mnie delikatnie w usta. Uśmiechnęłam sie do niego co ten od razu odwzajemnił. Chyba nigdy nie znudzi mnie jego uśmiech.
Zaczęliśmy jeść, przy okazji się wygłupiając.
Wtuleni w siebie, spędziliśmy cały ranek, obdarowując się drobnymi pocałunkami.
*****ROK PÓŹNIEJ*****
-Mamo! Jestem!- zawołałam, wchodząc do domu.
Moja rodzicielka wyszła z kuchni. Ucieszyła się na mój widok. Po chwili zauważyła, że nie jestem sama. Ze zdziwieniem na twarzy patrzyła, na stojącego za mną Nataniela.
-Dzień dobry.- przywitał się, lekko zestresowany.
-Dzień dobry.- powtórzyła mama.
Nie dziwiłam się mu. Sama gdy mieliśmy iść do jego rodziców, nie wiedziałam gdzie ręce włożyć.
-Mamo… poznaj Nataniela.- odezwałam się, przerywając tą dziwną ciszę.
-Ty jesteś tym chłopakiem, o którym wspominała moja córka?- spytała, wiercą go wzrokiem.
-Tak, to on.- odpowiedziałam.
Uśmiechnęłam sie pokrzepiająco do Nataniela. Złączyłam nasze palce razem.
-Proszę pani…- zaczął niepewnie.
-Tak?
-Poprosiłem Anie o rękę.- powiedział, uśmiechając się do mnie.
Mama przeniosła wzrok na mnie.
-Odpowiedziałam tak.- dodałam roześmiana.
Widząc moja radość, rodzicielka podeszła do mnie i przytulił się, a następnie mojego narzeczonego.
-Dobrze się nią opiekuj.- przykazała mama.
-Na pewno będę.- odparł Nataniel.
Przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło.