Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SHINee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SHINee. Pokaż wszystkie posty

02 listopada 2018

Taniec w deszczu – Taemin

Umówiłam się z Taemin’em na spacer. Było ciepłe lato, więc narzuciłam na siebie przewiewną, sukienkę, założyłam balerinki i wyszłam. Poszliśmy w stronę parku, który znajduje się na uboczu naszego miasta. Dawno tutaj nie przychodziłam. Nie miałam czasu. Teraz wiem, że źle robiłam. Zaraz za parkiem znajdowała się dróżka rowerowa. Kawiarnie z lodami i goframi, ławki, zieleń. Z drugiej strony parku, ciche zakątki, las i łąka. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Wspominaliśmy dawne czasy, imprezy, znajomych. Było fajnie. Odpoczęłam od tego wszystkiego. Od pracy, telefonów, pośpiechu, korków, nerwów i ciągłego stresu.
Gdy zaczęliśmy z powrotem kierować się w stronę miasta, słońce schowało się i na niebie pojawiły się ciemne chmury. Zapowiadało się na dość obfitą ulewę, więc przyspieszyliśmy. W pewnym momencie poczułam krople deszczu na ramionach i głowie.
-Chyba będziemy musieli biec. - powiedział Taemin.
W tym momencie lunęła z nieba tona deszczu i spadła prosto na nas. Lało bardzo obficie. Po kilku sekundach byłam już cała mokra.
W pewnym momencie poczułam jak Taemin chwyta mnie za nadgarstek. Przyciągnął mnie do siebie. Drugą rękę położył na dole moich pleców i przez chwilę tańczyliśmy tak, w tym deszczu, patrząc sobie w oczy. Byliśmy już cali mokrzy. Koszulka chłopaka przykleiła mu się do klatki piersiowej, a z końcówek włosów kapały krople deszczu. Puścił moją rękę i położył ją teraz na moim policzku. Pocałował mnie bardzo namiętnie i przybliżył do siebie najbliżej jak to było możliwe. Objęłam go najmocniej jak umiałam, on gładził mnie po plecach. Całowaliśmy się tam, na tym chodniku, w tym deszczu, przemoczeni. Nasze języki tańczyły, ręce oplatały nasze ciała, nie słyszałam nic oprócz jego oddechu i deszczu spadającego na ziemię. Jego ręce powędrowały pod moją sukienkę i zaczęły delikatnie masować moje pośladki. Ten dotyk połączony z naszym namiętnym, dalej ciągnącym się, pocałunkiem sprawił, że lekko ugięły mi się nogi. Taemin przestał na chwilę całować moje usta i zszedł niżej. Zaczął całować moją szyję. Zaczęłam głęboko oddychać, a kiedy delikatnie przygryzł moje lewe ucho wydałam z siebie cichy jęk. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Pada deszcz, a my, toniemy w objęciach i namiętnym pocałunku. W tym momencie liczyliśmy się tylko my, nikt inny. Całował mnie i dotykał, a ja czułam się jak w niebie.
Po chwili przestał i szepnął mi do ucha:
-Idziemy?
Pokiwałam głową w odpowiedzi. Wziął mnie za rękę i zaczęliśmy biec w kierunku domu. Chciałam znowu go pocałować, dotknąć, przytulić.
Gdy przebiegaliśmy obok jakiejś budki, przyciągnęłam go do siebie i tym razem to ja zaczęłam go całować. Wsadziłam ręce pod jego koszulkę. Chciałam całować jego klatkę, tors, szyję. Chciałam zedrzeć z niego wszystko i zapomnieć się na chwilę tutaj, pod tą budką. On znowu położył ręce na moich pośladkach. Zaczął je masować, ściskać, przesuną rękę na moje udo i podniósł je do góry. Stałam tam, oparta pod budką, deszcz już na nas nie padał, a ja tonęłam. Taemin masował moje udo i całować moją szyję.
-Chodźmy! - powiedział i spojrzał mi w oczy.
Wybiegliśmy spod budki i biegliśmy do domu. Deszcz ciągle padał. Gdy na horyzoncie pojawił się dom Taemin’a, zauważyłam, że drzwi balkonowe są otwarte. Wbiegliśmy, więc do ogródka i prosto do pokoju. Zatrzymałam się na środku pokoju zaraz za nim. Taemin szybko odwrócił się i zaczął mnie całować. Znowu dotykałam jego ramion, tych umięśnionych, męskich ramion, o których marzyłam nocami. Nie przerywając pocałunku, wziął mnie na ręce i powoli zaczął przesuwać się w stronę łóżka. Moje nogi oplatały go w pasie, a on trzymając mnie za pośladki delikatnie je gładził. Nachylił się nad łóżkiem, po czym delikatnie położył mnie na nim. Znowu zatraciliśmy się w namiętnym pocałunku. Taemin zaczął powoli gładzić moje, jeszcze ubrane ciało. Dotknął moich piersi i zaczął je delikatnie masować. Rozpiął jeden guzik, potem drugi, trzeci i czwarty. Całował namiętnie moją szyję, uszy i dekolt. Czułam jak delikatny prąd przeszywa moje ciało. Znowu jęknęłam z podniecenia i wygięłam się uwydatniając swój biust. Taemin skorzystał z okazji i wsadził ręce pod moje plecy. Podniósł mnie i w tym momencie znalazłam się na jego kolanach. Siedzieliśmy tak na łóżku i całowaliśmy się namiętnie. Taemin ściągnął ze mnie sukienkę, a ja pozbawiłam go koszulki. Moje nogi oplatały go w pasie, a ręce gładziły jego plecy. Teraz ja zaczęłam całować jego szyję, pozwalając sobie na delikatne przygryzanie jego skóry. Wiedziałam, że sprawia mu to przyjemność, bo zaczął głęboko oddychać. Ściągnął ze mnie biustonosz i masował moje piersi. Po chwili zaczął je całować i ssać. Co jakiś czas wbijałam paznokcie w jego plecy. Nie myślałam o niczym, poddałam się kompletnie temu, co działo się w tym momencie. Działałam instynktownie i robiłam to, co podpowiadało mi serce. Położyłam go i teraz ja znalazłam się nad nim. Całowałam jego klatkę piersiową. Rozpięłam rozporek i wsadziłam rękę pod jego bokserki. Zaczęłam delikatnie go masować, czułam, że jest już gotowy. Powoli zaczęłam zniżać się w stronę pępka, nie przestawałam całować go po brzuchu. Ściągnęłam z niego spodenki wraz z bokserkami. Nachyliłam się i zaczęłam delikatnie lizać jego członka. Taemin leżał z rozłożonymi rękami i głęboko oddychał.  
Po chwili przerwałam i podniosłam się wyżej. Usiadłam na nim okrakiem i całowałam go w usta. Gładził moje plecy i pośladki. Położyłam się na nim i czułam jak moje nagie piersi ocierają się o jego klatkę. Ściskał moje pośladki i nagle obrócił mnie na plecy. Teraz on przejął inicjatywę. Całował mój dekolt, szyję, piersi. Schodził coraz niżej, ściągnął moje majteczki i zaczął gładzić mnie po nogach. Nachylił się i całował moje uda od wewnątrz. Zaczęłam szybciej oddychać. Rozchylił mi nogi i zaczął lizać namiętnie. Na to, znowu wygięłam się, wiedziałam, że długo nie wytrzymam. Znalazł mój "guziczek" i zaczął go drażnić językiem. Czułam jak kumuluje się we mnie, jak zbiera się do eksplozji. Nie musiałam czekać długo. Doszłam. Napięłam wszystkie mięśnie, czułam jak rozchodzi się we mnie i jak wypełnia całe moje ciało to uczucie spełnienia, orgazmu. Szczytowałam po raz pierwszy tego wieczoru.
Po chwili, Taemin przybliżył się do mnie i mocno mnie przytulił. Zaczęliśmy się całować i chwilę potem poczułam jak delikatnie wchodzi we mnie. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie i poruszał się powoli. Czułam go w sobie, wypełniał mnie w całości. Byliśmy tak blisko, niemalże wpijaliśmy się w siebie. Delikatnie uniosłam biodra, Taemin wsadził tam swoje ręce i podniósł mnie. Kochaliśmy się teraz na siedząco. Teraz ja posuwałam się to w górę to w dół.
W pokoju słychać było tylko nasz, wspólny oddech. Poczułam, tam w środku, jak jego członek delikatnie ociera się o mój "guziczek". Zaczęłam przyspieszać, Taemin trzymał mnie za pośladki i unosił delikatnie. Czułam, że zaraz znowu będę szczytować. Ruszałam się teraz w górę i w dół, dodatkowo robiłam okrężne ruchy biodrami. Zaczęłam drapać go po plecach, chyba zrobiłam to za mocno, bo Taemin syknął. W tym samym momencie znowu przeżyłam orgazm. Zamknęłam oczy i czułam, jak rozchodzi się we mnie to uczucie spełnienia, jak napełnia każdy milimetr kwadratowy mojego ciała. Zdrętwiałam, wstrzymałam oddech i czekałam. Te kilkanaście sekund trwało wiecznie, a mi powoli zaczęło brakować tchu. Po chwili, jak doszłam do siebie, spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z uśmiechem, widać było, że cieszą go moje szczytowania. Nie chciałam być dłużna, wiec delikatnie popchnęłam go na łóżko. Leżał na plecach, a ja "tańczyłam" na jego biodrach w górę i w dół, a prawo i w lewo, do przodu i do tyłu. Gładziłam jego klatkę piersiową, on dotykał moich piersi. Nachyliłam się i całowałam go namiętnie przyspieszając tępa. Trzymał mnie za pośladki i nadawał mi rytm. Po chwili zaczął szczytować. Wziął głęboki oddech i jęknął. Przytulił mnie mocno do siebie, a ja czułam jak wypełnia mnie jego orgazm od środka. Leżałam tak na nim jeszcze przez chwilę, a on głaskał mnie po plecach.
-Kocham się w tobie. - powiedział patrząc mi w oczy.
Podniosłam głowę, żeby spojrzeć na niego. Nieśmiało uśmiechnęłam się, a Taemin mnie pocałował. Głowę oparłam o jego klatkę piersiową, a ręką delikatnie głaskałam jego brzuch.  
Nawet nie zauważyłam, kiedy przestał padać deszcz. Słońce, które powoli chowało się za horyzontem, oświetlało nasze ubrania porozrzucane na podłodze. Powoli zapadał zmrok, a my leżeliśmy w objęciach. Byłam szczęśliwa, bardzo szczęśliwa. Taemin chyba też. Powoli zaczęły nam się zamykać oczy i usnęliśmy tak, wtuleni w siebie, zadowoleni i... zakochani.

29 października 2018

Zakupy – Key

- _____ przymierz tę sukienkę! Będziesz w niej wyglądać świetnie. - usłyszałam swoją koleżanka stojącą po drugiej stronie sklepu.
- Wydaje mi się, że jest... trochę za krótka.
- No co ty będzie idealna! - upierała się przy swoim.
Weszłam do przymierzalni z moim zdanie za krótką sukienką koloru granatowego. Po założeniu obejrzałam się w lustrze wyglądałam seksownie, ale i elegancko. Wyszłam, aby zaprezentować się koleżance. Na moje (nie)szczęście nie była sama, stała w towarzystwie dwóch kolegów.
- Och, ślicznie! - krzyknęła na mój widok a jej towarzysze podążyli za jej wzrokiem. A na mojej twarzy pojawiły się olbrzymie rumieńce.
- Wygląda w niej zniewalająco, prawda chłopaki?
Teraz to chciałam ją zabić. Wzrok kolegów całkowicie skupił się na mnie.
- Według mnie wyglądasz pięknie. - powiedział jeden z nich. - Jestem Onew, a ty ?
- Ach, ____. – powiedziałam, podając mu dłoń na przywitanie.
- Zdecydowanie powinnaś kupić tą sukienkę. - odezwał się drugi. - Jestem Key. – przedstawił się i wyciągnął ku mnie dłoń. Spojrzałam na niego, nasze spojrzenia się skrzyżowały. Poczułam jak robi mi się jeszcze cieplej, a moje serce przyspiesza.
- Miło mi, _____. – powiedziałam, podając mu dłoń.
*****
Niedługo później wszyscy znaleźliśmy się w kawiarni, zamówiliśmy swoje napoje i zaczęliśmy naszą rozmowę. Dowiedziałam się, że chłopaki są w zespole SHINee. Dopiero po tej informacji ich skojarzyłam. Naszą rozmowę przerwał telefon Onew.
- Przepraszam was, ale moja dama już skończyła pracę, więc uciekam. - Powiedział Onew i po pożegnaniu się z nami wyszedł z kawiarni. Wtedy to nagle i moja przyjaciółka zerwała się z krzesła. Spojrzała na ciebie jakoś dziwnie i już przeczułam, że coś kombinuje.
- Zapomniałam! ____ muszę już iść, bo dzisiaj przylatuje moja mama i muszę skończyć sprzątać w domu.
- W porządku to my jeszcze posiedzimy. Co ty na to _____ ?
Spojrzałam na Key niepewnie i tylko przytaknęłam nieśmiało głową. Kiedy przyjaciółka opuściła kawiarnię usłyszałam ciche prychnięcie Key’a.
- Coś się stało? - spytałam niepewnie.
- Nic, po prostu twoja przyjaciółka nie potrafi kłamać.
- Masz rację, nie umie. Tylko zastanawia mnie, dlaczego nagle coś takiego wymyśliła.
- A ja chyba wiem, dlaczego ale to jest teraz nie ważne.
- Masz rację, ale przez to nie skończyłam jeszcze zakupów.
- To może ci potowarzyszę?
Kiedy spojrzałam na jego uśmiechniętą twarz, nie byłam w stanie mu odmówić. Byłam szczęśliwa, że Key chce spędzić jeszcze trochę czasu ze mną. Razem wyszliśmy z kawiarni i poszliśmy do pierwszego sklepu z ubraniami. Z miejsca dopadła nas nachalna ekspedientka i zaczęła wychwalać nową kolekcję i ciągać po sklepie. W pewnym momencie zaciągnęła nas na stoisko z jakimiś bluzami.
- Te się sprzedają najlepiej. Wszystkie pary kupują właśnie te.
- Ale my.... – zaczęłam, ale nie dane było mi dokończyć, bo napatoczyła się druga ekspedientka, która jak się okazało jest fanką SHINee.
- Mogę prosić o autograf? Proszę, bardzo proszę!
- Sahyun! Zachowuj się. - skarciła ją kobieta, najwyraźniej szefowa. - Widzisz, że ten pan jest teraz z dziewczyną. Nie przeszkadzaj klientom.
- Ale my...
- Tak twoja szefowa ma rację, jestem teraz z dziewczyną i nie chciałabym, aby poczuła się dziwnie, wychodząc ze mną.
Po tych słowach Key objął mnie ramieniem i przycisnął do siebie.
- Ach masz racje. Przepraszam, nie chciałabym. Przepraszam. - powiedziała dziewczyna lekko się kłaniając i zostawiając was samych ze starszą ekspedientką.
- To co, kochanie? Kupujemy te bluzy?
Spojrzałam na niego i niemrawo skinęłam tylko głową. Kiedy wyszliśmy ze sklepu, nie do końca wiedziałam jak mam się zachować.
- Wybacz, że zrobiłem z ciebie moją dziewczynę, tak bez pozwolenia.
- Nic nie szkodzi. - powiedziałam, ale nadal nie byłam w stanie na niego spojrzeć przez to jak bardzo byłam zawstydzona.
- Czyli nie gniewasz się i nie przeszkadza ci to?
- Nie.
- To dobrze. - Po tych słowach Key złapał mnie i obrócił w swoją stronę. - To proszę cie w takim razie, nie unikaj mojego wzroku.
- Przepraszam, ja po prostu...
- Czy jest jakiś chłopak, z którym coś cię łączy? - Spojrzałam na niego zaskoczona tym pytaniem i tylko pokręciłam przecząco głową.
- W takim razie umów się ze mną. - stanęłam teraz w ciszy nie wiedząc co powiedzieć.
- Ja ... ja .... – zaczęłam jąkać się jak dziecko, na co Key się zaśmiał.
- Jesteś urocza. - powiedział z tym przekornym uśmiechem na twarzy. - Mogę to odebrać jako tak?
Teraz jedynie pokiwałam twierdząco głową.
- Więc chodźmy na randkę.
- Teraz? - spytałam zaskoczona.
- Oczywiście, nie ma na co czekać.
Key złapał za reklamówkę w której były zakupione przez nas bluzy. Złapał jedną z nich i założył na mnie, po czym sam ubrał drugą.
- Tak, teraz nikt nie będzie nam przeszkadzał. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
Razem spacerowaliśmy po centrum handlowym za rękę w bluzach „Lovers”. Mimo iż dalej byłam zawstydzona, to i tak było mi wesoło przebywając z Key.
 

11 lipca 2018

Chłopak z wymiany - Onew

 Jestem wściekła na rodziców. Nie pytając mnie o zdanie, zapisali mnie na wymianę uczniowską. Za miesiąc mam jechać do Korei, ale wcześniej muszę zająć się uczniem z Seulu. Nie mam najmniejszej ochoty niańczyć jakiegoś Koreańczyka. Zwłaszcza, że od kilku dni nie dogaduje się z chłopakiem. Prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy.
Teraz jesteśmy w drodze na lotnisko, z którego mamy go odebrać.Rodzice są bardzo podekscytowani przyjazdem obcokrajowca. Ja. Wcale. Pewnie to jakiś nudny kujon.
-Ughh…
-Ej_____ coś taka markotna?- pyta mama- Zaraz poznamy tego Koreańczyka.
-A wyglądam jakbym się cieszyła?- odpowiadam z wyrzutem w głosie.
-Myśleliśmy, że ta wymiana uczniowska cię ucieszy.- mówi ojciec- Ostatnimi czasy chodzisz taka jakaś smutna.
Jak mam nie być smutna, kiedy chłopak się do mnie nie odzywa.
*************
-Samolot numer 312 wylądował.- usłyszeliśmy głos dobiegający z głośników.
-Nareszcie!- mówi mama, wstając z krzesła, na którym siedziała.
Tata wyciąga kartkę z jego imieniem i powitaniem.
-Mam nadzieję, że pomylił samoloty i wylądował na drugim końcu świata.
-_____!- krzyczy oburzona mama- Bądź dla niego miła.
-Nie chcę się zajmować jakimś obcym kolesiem.- marudzę.
-Przecież Onew przyjeżdża tylko na tydzień.- pociesza mnie mama- Na pewno szybko ci to zleci. Może nawet go polubisz.
-Ta akurat.- prycham.
-Nigdy nic nie wiadomo.
Nagle na hali przylotów pojawia się ciemnowłosy przystojniak …uśmiecha się… i macha w naszą stronę.
-Onew!- woła mama- Witamy w Polsce!
-Cieszymy się, że przyjechałeś.- dodaje ojciec, wymachując kartką.
Ale obciach!
-Annyeong. A ty pewnie jesteś ____, ne?
-Ne.- odpowiadam- Hej!
W przeciwieństwie do mnie rodzice są zachwyceni Onew. Przy kolacji tata wpada na pomysł, żebym jutro rano razem z Onew pojechała autobusem turystycznym, który robi rundkę po najciekawszych miejscach w mieście. Super!
*************
Następnego dnia wsiadam razem z Koreańczykiem do tego autobusu i zaczynamy zwiedzać miasto i okolice. Jeździmy tak około 4 godzin. Onew jest zachwycony każdym miejscem w Warszawie. Robi mnóstwo zdjęć i ciągle się uśmiecha, a ja potwornie się nudzę. Mam dość tego jego optymizmu.
W pewnym momencie, słyszę dźwięk mojego telefonu. Wyciągam go. To Paula- moja koleżanka- dzwoni.
-Hej! Co słychać?- odbieram.
-_____ mam super newsa!- słyszę radosny głos koleżanki- Jest impreza w klubie koło rynku głównego. Możesz przyjść?
-Super! Tylko muszę się zajmować Koreańczykiem z wymiany.
-Spoko. Weź go ze sobą. Do zobaczenia wieczorem.
-Pa.
Rozłącza się. Blokuję telefon i powrotem wkładam go do torebki.
-Onew?
-Ne?- pyta, odwracając się do mnie przodem.
Oczywiście z szerokim uśmiechem na ustach.
-Pójdziesz ze mną wieczorem na imprezę?- pytam- Poznasz nowych znajomych.- próbuję go przekonać.
-Pewnie.- odpowiada- To ty jednak umiesz być miła.
Przewracam oczami, uśmiechając się do niego słodko.
*************
Wieczorem na imprezie, gdy tylko weszliśmy do środka, nie zwracając uwagi na Onew zaczynam szukać mojego chłopaka. Na pewno gdzieś tu musi być. Nie odpuściłby takiej imprezy. Zauważam go przy jednym ze stolików z jakimiś dziewczynami. Gdy do niego podchodzę, zauważam, że nie bardzo cieszy się na mój widok.
-Eee…_____, co ty tu robisz?
-Paula mnie zaprosiła. Nie cieszysz się, że mnie widzisz?
-Nie szczególnie… Myślałem, że domyśliłaś się, czemu się do ciebie nie odzywałem.- mówi jak gdyby nic, a mi robi się przykro- Sorry, to koniec. Znudziłaś mi się.
Odchodzi, a ja stoję jak głupia, nie mogąc uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałam. Jak to… znudziłam mu się… przecież… Nagle ktoś podchodzi do mnie od tyłu i obejmuje, ciągnąc na parkiet.
-Nie smuć się, wszystko słyszałem.- rozpoznaję głos Onew- On nie zasługiwał na ciebie.- próbuje mnie pocieszyć.
Chwyta mnie za ręce i kręci mną w rytm muzyki. Poddaje się jego ruchom i rytmowi. Po chwili z głośników zaczyna płynąć wolna piosenka. Onew przyciąga mnie i obejmuje w pasie. Kołyszę się do rytmu w jego ramionach. Zaczynam się dziwnie czuć. Tak jakbym miała motylki w brzuchu… Podnoszę głowę, by spojrzeć na niego. Onew pochyla się i kładzie jedną dłoń na moim policzku. Uśmiecha się do mnie i całuje mnie czule w usta.
*************
W dniu wyjazdu odprowadzam Onew na lotnisko. Idziemy powolnym krokiem, przytuleni do siebie, nie chcąc się jeszcze rozstawać. W pewnym momencie chłopak zauważa automat do robienia zdjęć i ciągnie mnie w jego stronę.
-Chodź! Mam pomysł…
Wchodzimy do automatu i robimy sobie 4 zdjęcia. Błysk! Gdy wychodzimy Onew dzieli zdjęcia, które przed chwilą sobie zrobiliśmy, na pół. Podaje mi jedną część, a drugą chowa do kieszeni w swoich spodniach.
-Czuję jakbym zabierał ci ze sobą do Seulu… w moim sercu.-mówi, przyciągając mnie do siebie i opierając swoje czoło o moje.
-Dobrze, że nie zniechęciłeś się do mnie. Zwłaszcza, że na początku nie byłam dla ciebie zbyt miła.
-Kocham cię…- całuje mnie w czółko- …moja zołzo.
-Ej!- krzyczę ze śmiechem, uderzając go lekko w ramię.
-Będę za tobą tęskniła.- mówię, tuląc się do niego- Kocham cię Onew.
-Ja ciebie mocniej.
Całuje mnie długo i namiętnie, chcąc przedłużyć chwilę naszego rozstania. Kiedy rozbrzmiewa głos oznajmiający, że Onew musi już iść, całuje mnie w czółko i mówi na pożegnanie:
-Będę liczył dni do naszego ponownego spotkania.
-Miłej podróży, kochanie.- szepczę, próbując powstrzymać łzy cisnące mi się do oczu.
Ostatni raz całuje mnie w usta. Gdy ma już wsiadać odwraca się i macha w moją stronę. Uśmiecham się i odmachuję mu, a jedna samotna łza spływa po moim policzku.

20 grudnia 2017

Pożegnanie - Jonghyun


Na wstępie chciałam podkreślić, że to 'opowiadanie' jest tylko i wyłącznie wytworem mojej wyobraźni i chęci wylania gdzieś mojego smutku po informacji o śmierci Jonghyun’a (w którą zresztą dalej nie mogę uwierzyć). Nie ma ono odzwierciedlenia w rzeczywistości, więc proszę o nie wykorzystywanie go do tworzenia żadnych teorii itp. 

Zwyczajny spokojny wieczór w hotelowym pokoju. W fotelu, przed kominkiem, tyłem do okna, siedzi chłopak zawinięty w gruby koc. Jego twarz zdaje się być pusta. Oczy podkrążone, jakby źle sypiał, dręczony koszmarami, które zna tylko on sam. Zamyka na chwilę oczy, odchylając głowę do tyłu. Na jego twarzy zaczyna malować się smutny uśmiech.
Po upływie dłuższej chwili drżącymi dłońmi sięga po telefon, leżący na stoliku obok. Jego oczy zaczynają być wilgotne od łez, których mimo wszystko nie potrafi powstrzymać. Ponownie zamyka swoje powieki, chcąc się uspokoić. W końcu otwiera nową wiadomość:
„Jest tak wiele powodów by żyć i tak wiele by umrzeć. Pozwól mi odejść. Proszę nie miej do mnie żalu i powiedz, że ciężko pracowałem.”
Jego kciuk zastyga nad przyciskiem „wyślij”. Wzrokiem wędruje po wynajętym pokoju, zatrzymując się na stoliku obok fotela, w którym siedzi. Nie odrywając od niego wzroku wysyła wiadomość. Następnie odkłada komórkę na stolik, po czym sięga po coś innego.
Tym razem jego ręce już nie drżą, oczy już nie są wilgotne, a serce z chwili na chwilę bije coraz słabiej.
*******
Sanitariusze wbiegają do mieszkania.
Raz.
Sprawnie podłączają sprzęt, kładą ciało na noszach i przewożą do karetki, która rusza na sygnale, aby jak najszybciej znaleźć się w szpitalu.
Dwa.
Pierwsza pomoc nie daje żadnych efektów. Podłączają defibrylator. Pierwszy wstrząs. Brak pulsu. Reanimacja. Drugi wstrząs. Brak pulsu. Reanimacja.
Trzy.
„Straciliśmy go” zdaje się mówić smutny wzrok lekarzy, wpatrzonych w nieruchome ciało idola. Poddają się. Z żalem odkładają przyrządy na bok i przykrywają jego ciało białym prześcieradłem.
*******
Świat zdaje się blednąć. Zanikać w oddali. Wszystko spowija głucha cisza. Nie pozostaje nic poza bólem, rozpaczą i tęsknotą. Zaczyna padać deszcz, niczym łzy tysiąca cierpiących ludzi, których cząstka odeszła wraz z nim. Wspomnienia są zbyt bolesne. Wypalają coraz to większą dziurę w sercu, które jednak dalej bije. Bije po to, aby mógł zaznać spokoju i ukojenia. Bije, aby modlić się, żeby trafił do lepszego miejsca, w którym zazna szczęścia. Bije po to, aby pamiętać o osobie, która odeszła, ale na zawsze pozostanie w naszych sercach.
Bije dla niego.

11 grudnia 2017

Przeziębienie - Onew

-_____! Ściągaj to, bo się przeziębisz! - wykrzyknął Onew, gdy zobaczył całą przemoczoną dziewczynę. -Ale już!- poderwał się z krzesła, na którym siedział i podbiegł do dziewczyny, rozpoczynając proces ściągania przemoczonych od deszczu ubrań.
_____ ani drgnęła. Pozwalając swojemu chłopakowi na to wszystko z czystego egoizmu. Lubiła, gdy Jinki tak się nią opiekował, jak biadolił na jej dziecinną głupotę, a w ostateczności jak całował ja czule w usta. Kiedy to robił wokół nich zapanowywał bezczas. Zegary się zatrzymywały, tykanie ucichało. Liczyli się tylko oni.
-Onew...- szepnęła, patrząc prosto w oczy Jinki - Kocham cię.
-Słodkimi słówkami mnie nie udobruchasz _____.- poinformował starszy, wciskając jej przez głowę swoją bluzę, która leżała na kanapie.
-A tym?
Nim Onew zdążył zapytać „czym?”, drobne usta ______ zachłannie wbiły się w jego. Poddając się kompletnie, przyciągnął to pozbawione ciepła ciało do siebie, zamykając w swoich objęciach.
-Kocham Cię. –powtórzyła dziewczyna, odrywając się od warg Jinki.
-Ja ciebie też _____, ale nie...- kolejnym pocałunkiem przerwała mu jego pouczenie.
-Tak wiem Onew. Wiem.- zaśmiała się _____, przyciskając się do Jinki z całej siły.
Onew uśmiechnął się przekornie w usta dziewczyny, które go całowały. Nie wiele się zastanawiając, objął jej pośladki dłońmi, sadzając sobie ją na biodrach. Podszedł do kanapy, na której wcześniej siedział i usadowił się wygodnie na niej, sadowiąc ____ na swoich kolanach. Jeśli miał kosztować tej słodyczy to tylko w najwygodniejszej pozycji.

29 sierpnia 2017

Rocznica – Minho

Dziś mijał rok odkąd zaczęłam spotykać się z Minho. Zabrał mnie do kina, na molo, a na koniec do restauracji. Spędziliśmy cudowny wieczór, ciesząc się swoim towarzystwem. Kiedy wybiła godzina dziewiąta wieczór, Minho odprowadził mnie pod drzwi domu. Objął mnie w pasie i delikatnie pocałował.
-Dziękuję.- zarzuciłam mu ręce na szyję- To był cudowny wieczór.
Uśmiechnął się szeroko.
-Ciszę się, że ci się podobało.
Ponownie złączył nasze usta w pocałunku, który z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej namiętny. Wplótł jedną rękę w moje włosy, przyciągając mnie bliżej do siebie, a drugą zaczął błądzić po moim ciele. Nie pozostawałam mu dłużna. Włożyłam ręce pod jego koszulę, dotykając jego torsu i pleców. Po chwili Minho ścisnął moje pośladki, przez co jęknęłam mu prosto w usta.
-Może wejdziemy do środka?- usłyszałam jego zachrypnięty głos.
Dopiero po chwili dotarł do mnie sens jego słów i uświadomiłam sobie, że wciąż stoimy na dworze.
-T-tak.
Drżącymi rękoma otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka. Choi był u mnie wiele razy, ale dziś czułam się dziwnie. Denerwowałam się. Nieświadomie skierowałam się w stronę sypialni, a Minho za mną. Objął mnie w pasie i zaczął składać pocałunki na mojej szyi i obojczyku. Zrobiło mi się gorąco, a nogi miałam jak z waty. Powoli, jakby obawiając się sprzeciwu, rozpiął zamek mojej sukienki, która zsunęła się na podłogę. Przejechał dłońmi po moim ciele, po czym wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Ściągnął z siebie koszulę i pochylił się nade mną, ponownie łącząc nasze usta. Znów zaczęłam dotykać jego ciała. Minho zszedł pocałunkami niżej, równocześnie odpinając zapięcie mojego stanika. Zaczął z wyczuciem masować moje piersi. Po chwili objął jeden stwardniały sutek ustami.  Pojękiwałam cichutko. Zaczęłam mocować się z zapięciem w jego spodniach, które po chwili ściągnęłam i odrzuciłam. Przejechałam ręką po wypukłości w bokserkach, na co Minho syknął. Zszedł pocałunkami niżej na brzuch, pępek. Przejechał ustami tuż nad moimi majtkami, które po chwili ściągnął. Pozbył się również swoich bokserek. Znów złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Po chwili poczułam go w sobie. Ciepłego i twardego. Zaczął się we mnie poruszać. Coraz szybciej i szybciej. Doszliśmy w tym samym momencie, wzajemnie wykrzykując swoje imiona. Minho opadł na łóżko obok mnie i przygarnął mnie do siebie.
-Kocham cię- wyszeptałam, próbując uspokoić oddech.
-Ja ciebie bardziej.- usłyszałam jego niski głos.
Po chwili usnęliśmy wtuleni w siebie.

18 kwietnia 2017

Horror - Key

Leżałam w dormie Shinee, przykryta kocem pod sam nos. Drżałam na dźwięk najmniejszego szmeru. Nie wiedziałam, dlaczego dałam się namówić im na oglądanie tego horroru. Co mi wtedy odbiło. Taemin wpadł na genialny pomysł obejrzenia horroru. Ze względu na to, że u nich byłam, obejrzałam go wraz z nimi. Chociaż nie wiem czy zasłanianie się przez prawie cały film można nazwać oglądaniem. Chłopcy widząc, że się boje zaproponowali, żebym u nich przenocowała. Ale teraz leżąc u nich na kanapie wcale nie bałam się mniej. Bałam się najmniejszego dźwięku. Gdy na polu zaszczekała pies, podskoczyłam przestraszona. Miałam tego dość. Dłużej tak nie wytrzymam.
Wstałam z kanapy z zamiarem udania się do któregoś z chłopaków. Po krótkim namyśle wybrałam Key. Do Onew czy Jonghyun nie było, co iść, bo byli zajęci uspokajaniem maknae. Natomiast Minho bałam się obudzić. Co prawda Key też potrafił być nieprzyjemny, ale przynajmniej nie wydrze się na pół bloku, że się go budzi. Prawie, że pobiegłam do pokoju Key. Nasłuchując jakiegokolwiek hałasu.
-Key- szepnęłam, nie dostając jakiejkolwiek reakcji ze strony chłopaka- Key! -powtórzyłam głośniej.
Tym razem zadziałało. Powoli otworzył oczy i spojrzała na mnie zaspany.
-Co chcesz? Jest środek nocy.- fuknął.
Wzdrygnęłam się na dźwięk jego nieprzyjemnego głosu. Spuściłam wzrok zawstydzona.
-Czy mogłabym z tobą spać?- zapytałam, robiąc maślane oczy.
Mimo, iż było ciemno, zauważyłam, jak przewraca oczami. Słodkie minki zawsze na niego działały. Wiedziałam, ze wygrałam.
-Nie możesz iść do Minho…- westchnął zrezygnowany, przekręcając się.
-Key, ja chcę żyć! Proszę.- jęknęłam żałośnie, przerywając mu.
Przez chwilę się nie odzywał.
-Dobra.- odsunął się, robiąc mi miejsce obok siebie.
Od razu wskoczyła pod kołdrę, przykrywając się po samą brodę.
-Dziękuję.- szepnęłam.
Odwróciłam się do niego plecami, nie chcąc go już więcej drażnić. Leżałam cicho, próbując zasnąć. Nagle poczułam jego dłonie, delikatnie mnie obejmujące w pasie. Przyciągnął mnie do siebie.
-Śpij słodko.- szepnął mi do ucha.
Nie wiedziałam jak się zachować. Key nigdy taki nie był. Zrobiłam tak jak mi kazał. Zamknęłam oczy. Leżąc w jego objęciach szybko się odprężyłam.
-Dobranoc Key.
-Śpij!- powiedział, już swoim divowskim głosem.
Uśmiechnęłam się. Po chwili zasnęłam.