Muzyka

Rozwijane menu

27 wrz 2016

Ważne

Moi kochani czytelnicy ^^
Jak zapewne większość z was zauważyła, udostępniam posty raz tygodniowo, ze względu na ilość nauki przed kwalifikacjami :| Prawdę powiedziawszy tylko wtorek jest dniem, którym mam jako takie luzy i dlatego ogłaszam, iż wszelkiego rodzaju wpisy będą pojawiały się właśnie we wtorki.
Dziękuje za uwagę i życzę miłego dnia ^^
 P.S Kto także wyczekuje powrotu SHINee?

20 wrz 2016

Czat - T.O.P

Z dedykacją dla Ann Flo :D

Jak zwykle z nudów weszłam na ten portal, bo nic innego do roboty nie miałam. Założyłam go głównie po to żeby popisać z kimkolwiek.
-Hej.
Niewiele myśląc odpisałam:
-Hej.
-Co tam?- brzmiało jego pytanie.
I tak zaczęła się nasza korespondencja w sieci.
Było to bardzo przyjemne i miłe wypowiadanie się na różne tematy. Cieszyłam się jak głupia widząc, że czeka na mnie wiadomość. Od niego.
Wymieniliśmy się numerami telefonów.
Po co?
No cóż... żeby częściej ze sobą pisać.
*********************
Wtedy myślałam, że szczęście się do mnie uśmiechnęło.
Pamiętam swoją fascynację, gdy T.O.P zaproponował pierwsze spotkanie.
„Chciałbym Cię w końcu zobaczyć. Nie wytrzymam dłużej, nie mogąc na Ciebie patrzeć.”
Przez godzinę nic mu nie odpisałam, bo mnie zatkało.
Nie wiedziałam co zrobić.
W końcu zebrałam się w sobie i mu odpisałam:
„Kiedy?”
„Dziś”
Brzmiała jego krótka odpowiedź.
Był już wieczór. Mieszkałam sama, ale miałam obawy.
Jednak się zgodziłam.
*********************
Szybko umyłam włosy. Pomalowałam rzęsy i usta błyszczykiem.
To był mój cały makijaż.
Byłam tak zdenerwowana, że nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Chodziłam po domu tam i powrotem.
W końcu przyjechał.
Gdy otworzyłam drzwi, spojrzał na mnie i tyle.
Jego oczy mnie zahipnotyzowały. Nie mogłam oderwać od nich wzroku.
-Wchodź.-wydusiłam w końcu z siebie.
Uśmiechnął się i wszedł bez słowa.
-Przytulnie tutaj- powiedział po wejściu do salonu.
Zaproponowałam mu kawę i ciasto.
Potem długo rozmawialiśmy.
Cudownie było muc go usłyszeć, patrzeć na niego i czuć jego perfumy...
W pewnym momencie dał mi szybkiego buziaka w policzek.
Zarumieniłam się, na co T.O.P się roześmiał i stwierdził, że ślicznie wyglądam jak się wstydzę.
-Przepraszam , ale muszę do łazienki- powiedziałam w pewnym momencie.
-Tylko wróć do mnie- rzucił zalotnie T.O.P.
Weszłam do łazienki i oparłam się plecami o drzwi.
Musiałam ochłonąć.
Ochlapałam twarz zimną wodą.
Gdy wróciłam do pokoju i powrotem usiadłam obok niego, zauważyłam, że mi się intensywnie przygląda. Chciałam zapytać co się stało, ale nie zdążyłam.
Przysunął sie bliżej i mnie pocałował.
Delikatnie, ale jednak zdecydowanie.
Gdy otworzyłam oczy, patrzyły na mnie jego piękne tęczówki...


13 wrz 2016

Wysysacz dusz cz.2



Nie poczuł jednak zimna. Stwierdził także, że może swobodnie poruszać mięśniami. Cała rezygnacja zniknęła i włączył się instynkt obronny. Wykonał gwałtowny obrót, łapiąc nieznajomego za rękę i przyciągając do siebie plecami. Przyłożył mu nóż do gardła. Gdy już miał przeciąć gardło, zorientował się, że trzyma około dwudziestoletnią dziewczynę. Przyjrzawszy się jej, zobaczył, że ma prawie równie czarne oczy jak on.
Wypuścił ją ze swojego uścisku i schował sztylet za pas. Dziewczyna oddaliła się od niego na chwiejnych nogach, uspokajając oddech.
-Ledwo, co tutaj przyjechałeś, a już napadasz na tutejszą dziewczynę.- odezwała się zadziornym głosem.
Jej reakcja go zaskoczyła. Wiedział jednak, że to trochę jego wina. Nie powinien jej tak ostro traktować.
-A ty nie wiesz, że nie zachodzi się ludzi od tyłu.- odgryzłam się jej. -Mogłem ci odciąć łeb, głupia.
Skrzywiła się niezadowolona, choć wiedziała, że mam racje.
-Czego tu szukasz?- spytała, mierząc mnie przenikliwym wzrokiem z góry na dół.- Nie jesteś stąd.
-Mam robotę do wykonania.- oznajmiłem sucho.
Nie miałem zamiaru dłużej zwlekać. Magru na pewno zaczął już, pochłaniać magiczną esencje, przygotowując się do pożywienia się duszą ofiary.
-Zmykaj stąd.- powiedział głosem nie przyjmującym sprzeciwu- Za chwilę może się zrobić nieprzyjemnie.
Zobaczył, że podziałało. Dziewczyna spojrzała na niego zlęknionym wzrokiem i umknęła w pobliskie drzewa.
Nie oglądając się za nią, ruszył w stronę zamczyska.
Gdy wszedł przez rozwalone wrota, jego krew zaczęła buzować. Od razu wiedział, że jest na miejscu. Zaczął krążyć po korytarzach, idąc tam gdzie prowadził go instynkt. Poczuł przyjemny przypływ adrenaliny. Teraz na pewno go dopadnie. Poprawił ostatni raz swój sprzęt.
Wychylił się zza ściany.
Najpierw wyczuł, a później zobaczył krew. Ludzka krew. Płynęła wąskim strumieniem po podłodze sali. Trójka Magru latała w około dwójki młodych ludzi. Odprawiali rytuał.
Pomiędzy Magru a dzieciakami przeskakiwały coraz to większy iskierki mocy, które białasy pochłaniały.
Zaczekał jeszcze chwile, aby stworzenia skupiły całą swoją uwagę na nastolatkach. I pognał w ich stronę.
Teraz ich miał.
Podanych jak na tacy.
Nik zwinnie przeskoczył strumyk krwi. Od Magru śmierdziało mieszanką pleśni i gnijącej skóry. Starał się nie robić hałasu, by nie zauważyły go jak najdłużej. Gdy dotarł już wystarczająco blisko pierwszego z nich, pchnął sztyletem w poprzek długiej szyi, odcinając ją. Coś, co wyglądem miało przypominać głowę, poturlało się po podłodze. Serce waliło mu w szaleńczym rytmie. Wiedział, że najgorsze ma przed sobą, bo tylko ten z pozoru najmniejszy Magru, potrafił sie przemieniać, przywoływać chimery i obezwładniać ludzi. Był najgroźniejszy. Taki jakby przywódca stada.
Pozostałe dwa odwróciły się do Nika przodem, wydały z siebie przeraźliwy dźwięk przypominający krzyk i rzuciły się na niego, otwierając paszcze szeroko, chcąc wyssać jego esencje.
Uśmiechnął się kpiąco.
Pociągnął za spust i strzelił jednemu z nich prosto w głowę, która rozprysła się na miliony kawałeczków. Reszta ciała opadłą bezwładnie na podłogę.
Najmniejszy z nich zdążył jednak zbliżyć się do niego na tyle, aby świat Nik zaczął rozmazywać się mu przed oczami. Magru nie mógł wyssać jego duszy. Przed jego zimną ręką chronił go naszyjnik, wytwarzający cos na rodzaj pola ochronnego.
Ale i tak musiał zebrać wszystkie siły, by unieść rewolwer. Mrużył oczy, starając się, choć przez chwilę dojrzeć sylwetkę napastnika.
To nie nastąpiło.
Widział tylko szare plamy. To była jedna z umiejętności Magru. Kolejną zaletą był fakt, że są białe, przez co mieszały się z otaczającą ich szarością.
Nik jednak po chwili usłyszał pisk, dobiegający z gardła Magru. Świat przed nim zaczął powoli nabierać ostrości. Musiał się śpieszyć, nim ten znów zmąci mu wzrok.
Drugi raz tego dnia pociągnął za spust.
Trafił dokładnie miedzy oczy. Bezwładne ciało, opadło na parkiet, bez najmniejszego hałasu. Zaczęło czernieć.
Rozejrzał się po sali.
Z pozostałych dwóch ciał, leżących nieopodal, nie pozostało praktycznie nic po za kupkami popiołu. Ciała dwojga nastolatków, leżały w kałuży krwi. Było dla nich za późno. Nie miał, żadnych złudzeń. Z daleka mógł powiedzieć, że nie żyją. Pierwszy odszedł chłopak. Najprawdopodobniej próbował się bronić, gdyż miał podłużne rany wzdłuż ciała, z których to sączyła się krew. Dziewczyna może i miałaby szanse na przeżycie, gdyby nie fakt, że Magru zdążyły wyssać jej pół twarzy. Nik wiedział, że nie miała już duszy.
To był koniec jego roboty.
Odwrócił sie w stronę wyjścia i zamarł. W przejściu stała ta sama dziewczyna, którą spotkał przed zamkiem. Trzymała w ręku sztylet, którym zabił pierwszego, Magru. Miała wybałuszone oczy z wrażenia.
Takiego widoku nie można zobaczyć w żadnym horrorze. Nawet najlepszej produkcji.
Większość, z ludzi po takim wydarzeniu mdlała, wrzeszczała i tym podobne rzeczy. A dziewczyna stała, oddychając spokojnie.
Podszedł do niej powolnym krokiem. Podniosła na niego wzrok. W jej oczach nie było strachu czy przerażenia. Tylko spokój. I odrobina wstrętu. Wyciągnął z jej rąk sztylet. Włożył go sobie za pas.
-Wszystko dobrze?- spytał, oglądając ją z góry na dół, tak jak ona zrobiła to przed zamkiem. Jej czarne spodnie i niebieska koszulka, były pokryte popiołkami z Magru. Po za tym chyba nic jej nie było.
Skinęła powoli głową w odpowiedzi.
Wskazał ręką wyjście, a dziewczyna zrozumiawszy, o co chodzi, wyszła razem z nim na podwórko.
Wyjął z auta telefon i zadzwonił do przełożonego, aby przysłał mu ekipę sprzątającą. Nie mógł zostawić najmniejszych śladów po walce.
Wystarczy fakt, że ma na głowie tą dziewczynę.
-Jak masz na imię?- spytał.
-Klara.- odparła hardo, patrząc mu prosto w oczy.
Nik uśmiechnął się pod nosem do siebie. Była porywcza i nieposłuszna. Tak bardzo przypominała mu jego samego.
Może jeszcze będzie z niej pożytek.



12 wrz 2016

Ulubione teksty piosenek - Adam Lambert



GOUST TOWN MV
Wszedłem w płomienie
Krzyczałem twoje imię
Ale nie było żadnej odpowiedzi
************
Mam w głowie głos
Który śpiewa
Że moje serce jest miastem duchów
************
IF I HAD YOU MV
Wszystko czego potrzebuję na tym świecie
To odrobina miłości
Dziś wieczór tylko cienka linia
Oddziela szaleństwo i stabilność
************
Jedyna rzecz której pragnę to ty
Gdybym miał ciebie
Wtedy kasa sława i majątek
Nie mogłyby się równać
Gdybym miał ciebie życie byłoby imprezą
Byłoby uniesieniem
Gdybym miał ciebie
************
DREAMER
Jesteś takim marzycielem
Postaw się w mojej sytuacji
Uważaj czego oczekujesz od miłości
************
NEVER CLOSE OUR EYES MV
Gdybym miał wybór
Nigdy byśmy nie zamknęli naszych oczu
Naszych oczu
Nigdy
************
ANOTHER LONELY NIGHT – moja ulubiona piosenka MV
Sam w ciemności
Wyrwa w moim sercu
Włączam radio
I sypią się słowa
Ale nie ma miejsca
Do którego mogłaby trafić
Zrujnowany przez ciebie
Na haju przez ostatnie opary
Wiem że powinienem zapomnieć
Ale świat nie chce się zatrzymać
I wszystko co mam
To pamięć o tobie
 Kolejny dzień
Kolejna samotna noc
Zrobiłbym wszystko
By mieć cie przy sobie
Kolejny dzień
Kolejna samotna noc
Nie chcę by moje życie
Było zmarnowane przez samotność
Brak czasu na sen
Wszystkim czym żyję
Są dawne wspomnienia o tobie
Staram się jak mogę
Ale nie mam już nikogo do stracenia
Łzy w moich oczach
Pędzę przez noc
Najdalej jak mogę od ciebie
I mam gdzieś
Czy wzejdzie słońce
To tylko kolejny
 Kolejny dzień
Kolejna samotna noc
Zrobiłbym wszystko
By mieć cie przy sobie
Kolejny dzień
Kolejna samotna noc
Nie chcę by moje życie
Było zmarnowane przez samotność
Tak pierdoli mnie to
Czy wzejdzie słońce
To tylko kolejny
Kolejny dzień
Kolejna samotna noc
Zrobiłbym wszystko
By mieć cie przy sobie
Kolejny dzień
Kolejna samotna noc
Nie chcę by moje życie
Było zmarnowane przez samotność
************
A jaka jest wasza ulubiona piosenka?


10 wrz 2016

Drogi pamiętniku - Jin



Droga ____, znaczy, Pamiętniku.
Twoje imię, używane tutaj nawet częściej, niż zwrot „pamiętniku”, o którym coraz częściej zapominam.
Naprawdę nie ogarniam tego jak mogłem się w tobie zakochać. Kiedy to się stało?  W którym momencie zacząłem patrzeć na ciebie w innych kategoriach.
Ale gdyby chodziło tylko o to…
Jesteś dziewczyną mojego przyjaciela. Kolegi z zespołu. Zawsze starałem się to ukrywać. Nie chciałem, żeby to wyszło na jaw. Ale tamtego wieczoru… Nie wiem, co mnie wtedy podkusiło…
Wszedłem wtedy do kuchni z zamiarem, napicia się czegoś po treningu. ____ stała oparta o blat stołu. Uśmiechnęłam się do mnie słodko. Nie byłem w stanie, nie odwzajemnić go. Zagadała do mnie. Przegadaliśmy kilka minut. W pewnym momencie szturchnęłam mnie w ramie. Zapatrzyłem się na nią. Niewiele myśląc, pochyliłem się w jej stronę i pocałowałem. Miała takie słodkie usta. Jednak tylko ja ją całowałem. Nie odwzajemniła go.
Kiedy odsunąłem się od niej, spojrzała na mnie przestraszonym wzrokiem i uciekła z kuchni.
Najgorsze jest jednak to, że się do mnie odzywa. Zraziła się do mnie po tym pocałunku.
Zdawałem sobie sprawę, że chodzi, z Sugą, ale nadal mi się podobała. Ciągle jej pragnąłem.