W pewnym momencie poczułam jak coś smyra mnie po ramieniu. Otrzepałam się i poprawiałam kołdrę, próbując to zignorować.
Po chwili znów poczułam smyranie, jednak tym razem po lewym udzie. Odruchowo sięgnęłam tam ręka, łapiąc palce V. Obróciłam się w jego stronę. Zadziornie się do mnie uśmiechnął. Leżeliśmy tak, wpatrzeni w siebie nawzajem, przez dobrych kilka minut. W momencie, kiedy oczy zaczęły mi się zamykać, poczułam usta V na swojej szyi. Składał delikatne pocałunki, które powodowały przyjemne dreszcze.
-Kochanie, jest już późno.- wyszeptałam, jednak nie zrobiłam nic, żeby przerwać jego pocałunki.
-Pobawmy się.- odpowiedział nie przestając mnie obcałowywać.
Uśmiechnęłam się, słysząc to. Zaczął schodzić ustami coraz niżej. Nie miałam najmniejszego zamiaru mu przeszkodzić.
Króciutko, ale gorąco... czego chcieć więcej <3
OdpowiedzUsuńDzieki :)
Usuń