20 maja 2020

Pentagram - prolog

„Okrutne morderstwo młodej kobiety w Lędzinach.”

„Wśród ludzi żyje beztrosko zabójca. Czy policja zdoła go powstrzymać nim dopadnie kolejną ofiarę?”

„Martwa kobieta w Międzyrzeczu. To już trzecia ofiara prawdopodobnie tego samego sprawcy.”

 
W każdej z gazet można było zobaczyć tego typu nagłówki. Dzienniki telewizyjne także nie przestawały o tym mówić. Pokazując coraz to nowsze zdjęcia martwych dziewczyn. I zadając coraz trudniejsze pytania policji, która starała się uspokajać ludzi, lecz z marnym skutkiem. Liczba ofiar powiększała się z tygodnia na tydzień, a morderca nie pozostawiał po sobie żadnych dowodów, które mogły pomóc w zidentyfikowaniu sprawcy. Jedyną informacją, jaką dysponowali policjanci, był fakt, że zabite kobiety łączyło to, że były ciężarne. Sprawca podcinał im nadgarstki i czekał, aż same się wykrwawią, a następnie układał je w charakterystyczny sposób. Na koniec wycinając pentagram na ich brzuchu, przez co zyskał przydomek „wysłannika piekieł”.
To był ostatnimi czasy główny temat każdej rozmowy i przez długi czas nie miało się to zmienić.

Kilka tygodni wcześniej

Martę od jakiegoś czasu zaczęły dręczyć koszmary. Prawie codziennie budziła się w nocy z krzykiem. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Lekarz tłumaczył, że to spowodowane jest stresem w pracy i ciążą. Że to normalne i z czasem samo minie. Marta nie rozumiała tego. Jak praca mogła powodować koszmary? No rozumie, że śledczy miał różne zadania, ale przez ciąże, pracodawca nie wplątywał jej w jakieś skomplikowane sprawy. Zajmowała się głównie podpaleniami i tego typu sprawami. Spisywała protokoły, albo uzupełniała coś w archiwach.
Była samotna kobietą, w piątym miesiącu ciąży. Nie miała, żadnych problemów i właściwie nie przeszkadzało jej to, że jest sama. Jaj mama lubiła powtarzać, że facet zmywa się, gdy pojawia się problem. Musiała ja poprzeć. Jej chłopak zmył się, gdy tylko oznajmiła mu, że jest z nim w ciąży. Jej rodzicielka zawsze była bezpośrednia. I za to ją kochała. Zawsze mogła na nią liczyć.
Matka Marty była drobną, lekko przygarbioną kobietą o ciepłym głosie. Często ją odwiedzała. Za każdym razem opowiadała jej miejscowe ploteczki. Matka była rozgadaną osobą, przez co mogła jej słuchać, praktycznie się nie odzywając i zapominając o zmartwieniach. Starsza kobieta mieszkała na przedmieściach. Było tam spokojnie i cicho w przeciwieństwie do wiecznie zatłoczonego miasta, w którym zamieszkała ciężarna.

24 komentarze:

  1. Temat ciekawy, czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, nieźle się zapowiada -czekam na ciąg dalszy 😀
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo ciekawie i na pewno opowiadanie będzie trzymać w napięciu. Już nie mogę się doczekać kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy książka. Warta przeczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. za mało! Jak już coś mam czytasz to wincyj:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo ciekawy motyw. Lubię kryminalne historie. Jeszcze polującego na ciężarne nigdzie nie spotałam.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad :)