Muzyka

Rozwijane menu

28 kwi 2017

Wspólna kąpiel - Minzy



Weszłam pod prysznic i odkręciłam chłodną wodę. Letnie krople spływały po moim ciele, mieszając się z mydłem, którym starannie omywałam swoje ciało. Odłożyłam gąbkę i nalałam sobie szamponu na rękę. Zaczęłam rozmasowywać go na skórze głowy. Poczułam unoszący się wokół zapach pomarańczy, który tak uwielbiałam.
Zapewne wyszłabym, gdybym tylko spłukała włosy, ale przeszkodziły mi w tym czyjeś ciepłe ręce, które przejechały po moich ramionach, aż dotarły do bioder i tam się zatrzymały. Zamknęłam oczy, rozkoszując się tym dotykiem. Poczułam na plecach przyjemny dreszczyk.
-____, co tu robisz?- wymruczałam zadowolona z jego dotyku.
Jego ręce oplotły mnie wokół talii. Przycisnął moje ciało do swojego torsu.
-A co chcesz, żebym zrobił?- powiedział, pochylając się nade mną i całując mnie po szyi- Minzy…- wychrypiał niskim głosem do mojego ucha, przygryzając je po chwili.
Składał motyle pocałunki na mojej szyi. Westchnęłam z przyjemności, odchylając głowę do tyłu i opierając ją na jego ramieniu.
Nie wytrzymałam tak długo. Odwróciłam się do niego przodem i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Usta ____ wydawały się takiego gorące, w porównaniu z kroplami wody, które spływały po naszych ciałach. A jego dłonie, wędrujące po moim ciele, pozostawiały za sobą, gęsią skórkę. Swoimi dłońmi wodziłam po jego ramionach i plecach. Zagryzłam jego dolną wargę, a chłopak zjechał dłońmi na moje pośladki i ścisnął je lekko. Westchnęłam cicho.
Wiedziałam, co to oznacza.
Popchnął mnie na ścianę, przyciskając mnie do niej swoim ciałem. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi, obojczyku, aż wreszcie dotarł do piersi. Zatrzymał się tam na dłużej. Całował, pieścił je, co jakiś czas przygryzając sutki. Wygięłam plecy niczym rasowa kotka. Zacisnęłam palce na jego kosmykach. Zacisnął palce na moich biodrach, wchodząc we mnie. Przyciągnęłam go najbliżej jak mogłam. Pojękiwałam cicho przy każdym jego ruchu. Jego oddech drażnił skórę mojej szyi.
Po chwili nasze usta ponownie złączyły się w chaotycznym pocałunku. Poczułam, że jego ruchy stają się szybsze i mocniejsze z chwili na chwilę. W tym momencie nie liczyło się nic oprócz nas dwojga. Nasze ciała idealnie ze sobą współgrały i po chwili osiągnęliśmy upragniony orgazm.
Chłodna woda oblewała naszą rozgrzaną skórę. Staliśmy tak, rozkoszując się sobą, starając się uspokoić oddech.



22 kwi 2017

Recenzja: C.J.Daugherty - Dziedzictwo



Opis:Zimne kalkulacje i porywy serca.
Wielka polityka i szkolne troski.
Drugi tom bestsellerowej sagi Wybrani zabierze Was ponownie do najbardziej ekskluzywnej szkoły w Wielkiej Brytanii i odkryje jej kolejne sekrety.
Czy Allie pozna wreszcie największą tajemnicę swojego życia i rozwiąże zagadkę Nocnej Szkoły? Kim jest tajemniczy szpieg działający w Akademii Cimmeria? Czy szkoła jest gotowa na kolejny atak Nathaniela? ”
Okładka zapowiada tzw. trójkącik (Allie – Carter – Sylvian), ale zanim powiecie ‘typowe’, to udowodnię, że tak nie jest. Mimo iż bohaterka nie potrafi wybrać między dwójką chłopaków (tak w sumie do końca) to okazuje się żaden z nich nie jest taki, na jakiego wygląda. Ale nie będę spoilerować… a ten, kto czytał to wie, o co mi chodzi.
Zostawiając problemy miłosne za nami, okazuje się, że książka zawiera ciekawe zwroty akcji. Może jest ich tak wiele, ale są nieprzewidywalne, nawet dla osoby, która jak ja, często wie jak się coś skończy.
Cała historia pisana prostym językiem, z punktu widzenia narratora, który skupia się na Allie. Choć wolę pierwszo- osobówkę, autorka pozwala nam wczuć się w bohaterkę.
Koniec książki, niewątpliwie zrobiony specjalnie, skazuje nas po sięgniecie do kolejnej części. Z jednej strony byłam zła ‘jak tak można’, ale to wzmogło moją ciekawość i wyobraźnię.
Można ją polecić zarówno fanom kryminału jak i romansów.
Ocena: 6/10


16 kwi 2017

True words 15



Mężczyźni są jak koty, jeśli nagle zaczynają się łasić to znaczy, że, albo czegoś od was chcą, albo coś przeskrobali.
************
Człowiek, którego kochają koty nie może być człowiekiem bezwartościowym.
************
Zrozumieć mnie to jak spalić ogień, udusić powietrze, zakopać ziemię, utopić wodę.
************
Całe życie gonimy marzenia tylko po to, aby po złapaniu ich zacząć gonić kolejne.
************
Przez żołądek do serca.
************
Wilki nie przejmują się tym, co o nich sądzą barany.
************
Jeśli jesteś dobrą piłką, to im mocniej cię uderzą, tym wyżej się wzniesiesz.


7 kwi 2017

Recenzja: Jonghyun – Album STORY OP.1



Płyta ta została wydana, jako promocja projektu „THE AGIT”, w którym wzięło udział 8 artystów oraz Jonghyun. Artysta stworzył swój koncept pt.:The Story of Jonghyun”. Na płycie znajduje się 9 piosenek, którego zostały stworzone i wyprodukowane przez samego Jonghyuna. Pokazują go w całkowicie innym świetle, jako wrażliwego i wszechstronnego artystę. W SHINee, których piosenki są bardziej taneczne, śpiewa pełnym głosem, wyciągając go, a tutaj śpiewa raczej spokojnie. Nie wydaje prawie żadnych wyższych dźwięków.
Od razu po pierwszym przesłuchaniu pokochałam „U&I”, a do niektórych piosenek takich jak np. „Happy Birthday” przekonałam się dopiero w późniejszym czasie. Trochę zdziwił mnie wybór głównego utworu, gdyż uważam, że na płycie nie jest on najlepszy czy najciekawszy, ale to tylko moja opinia, z która pewnie niektórzy się nie zgodzą.
Przechodząc do każdego utworu:
„End of a Day”  MV – spokojna ballada, do którego został nakręcony teledysk przedstawiający dwójkę ludzi (kobietę i mężczyznę) wracających do domu, po ciężkim dniu. Pod koniec utwory para spotyka się i z uśmiechem obejmuje. Bardzo życiowy utwór, taki codzienny.
„U & I” – niekwestowanie mój ulubiony utwór z tej płyty ^^ lekki i wesołe połączenie R&B z soulem (jeśli się nie mylę) z prostym i chwytliwymi słowami, który niewątpliwie wywołuje mój uśmiech po ciężkim dniu, o którym zresztą mowa w tekście piosenki: „…Ty Ty i ja zawsze czekam na Twoją historię nieważne, czy jest to coś męczącego czy przyjemnego, czy będziesz dumna z tej rozmowy proszę, opowiedz mi swoją historię, ciągle mówiłem tylko ja…” Od razu przypadł mi do gustu i nie chce wylecieć mi z głowy, przez co bez przerwy nucę go pod nosem.
„Like You” – kolejny radosny i energiczny utwór, z prostymi słowami. Trochę w stylu Zion.T, ale nie dziwię się, w końcu wcześniej Jonghyun miał kolaborację z tym panem.
„Diphylleia grayi (Skeleton Flowers)” - liryczny utwór, w którym Jonghyun śpiewa cichym głosem, a w tle słychać chórki. Takie wykonanie nadaje utworowi bardzo oryginalnego brzmienia.
„Happy Birthday” – piosenka mająca jak dla mnie trochę jazzowy wydźwięk, w której przeciągane jest tytułowe „birthday”.
„I’m Sorry” – balladowy utwór, w którym zawarte są przeprosiny.
„02:34” - brzmienie soulu połączonego (chyba) z groovy, oraz zaskakującym pojawieniem się rapu Jonghyuna, tworzy ciekawą mieszankę.
„Fine” – utwór grany na pianinie urozmaicony w pstrykanie palcami, które tak na marginesie, robi się coraz bardziej popularne. Dopełnione seksownym szeptem tworzy coś pięknego.
 „Maybe Tomorrow” – połączenie jazzu i soulu (jak mniemam) przeplatane przez dialog z dziewczyną. Głos Jonghyuna w tym utworze jest zarówno leniwy jak i seksowny, co jest genialnym połączeniem. Lekko figlarny tekst, w którym zmęczony piosenkarz prosi o przełożenie spotkania na jutro.
Muszę przyznać, że Jonghyun pozytywnie mnie zaskoczył tym albumem. Świadczy też o tym, że możemy się po nim spodziewać wielu niespodzianek, bo wciąż próbuje nowych rzeczy i bawi się muzyką. Oby tak dalej.
Ocena: 8/10



2 kwi 2017

Nie wierzę - Bobby



Wyrwał mi butelkę z ręki i nalał wina do naszych kieliszków. Byliśmy na maxa pijani. Już nawet nie pamiętałam, dlaczego tak się upiłam. Wypiłam duszkiem to, co miałam w kieliszku i sięgnęłam po butelkę. Niestety przez moje pijaństwo, upuściłam ją na ziemię, a ta rozsypała się w drobny mak. Klęknęłam przy rozbitym szkle, z zamiarem go pozbierania.
-Zostaw to.- Bobby pociągnął mnie do tyły za ramię- Jeszcze się potniesz…
-Nie.
Odtrąciłam jego rękę. W tym samym momencie zacisnęłam mocniej drugą na kawałku szkła. Poczułam na palcach ciepłą krew. Rozłożyłam palce, upuszczając kawałek szkła z powrotem na ziemie.
-Daj to.- wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni.
Niezdarnie przemył mi ranę wodą utlenioną i zakleił plastrem.
-Przepraszam…- wybełkotałam.
-Przestań!- warknął, jakby naprawdę zrobiła cos niedobrego. Przyciągnął mnie do siebie za bolącą rękę, przez co syknęłam.- Uważaj co robisz.
Bez żadnego ostrzeżenia zaczął mnie namiętnie całować. Próbowałam jakoś zacisnąć wargi, lecz… on… zbyt dobrze całował. Poddałam się mu. Kto by pomyślał, że po latach przyjaźni, dojdzie między nami do czegoś takiego. Zarzuciłam mu ręce na jego ramiona, a ten oplótł mnie w pasie rękoma. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Przeniósł dłonie na moje pośladki. Podskoczyłam i objęłam go nogami w pasie. Nie przestając mnie całować ruszył w stronę sypialni. Prawie, że rzuci mnie na łóżko. Podszedł do mnie, ściągając po drodze koszulkę. Uśmiechnął się do mnie i z powrotem złączył nasze usta w pocałunku.
Kiedy oboje zdjęliśmy ubrania, zauważyłam, że się go nie wstydzę. Czułam jego wzrok na całym moim ciele. Składał miliony pocałunków na moim ciele. Od mojej szyi do podbrzusza i jeszcze dalej. Było mi gorąco. Wzbierało we mnie podniecenie. Z powrotem zaczął kierować się ku górze.
Ponownie spojrzał mi w oczy i pocałował. Objęłam go ciasno nogami w pasie i już po chwili poczułam go w sobie. Każdy jego ruch wywoływał u mnie uśpioną chęć spełnienia. Patrzyłam mu prosto w oczy, gdy Bobby przyspieszał ruchy. Jego pchnięcia doprowadzały mnie wręcz do szaleństwa. Szybki oddech ^^^ owiewał moją skórę na karku. Łapczywie zaczęłam błądzić rękoma po jego plecach, wbijając w nie lekko paznokcie.
-Ach!! Bobby!- krzyknęłam.
Naprężyłam w łuk plecy, pod wpływem nadchodzącego orgazmu. Czułam jak zaciskam się na członku Jiwon, który dochodzi we mnie. Opadł obok mnie i przygarnął mnie do siebie, w swoje ramiona. Przejechałam palcem po jego torsie.
-To gdzie kolejna runda?- wyszeptał mi na ucho.
-Może pod prysznicem…- powiedziałam, przygryzając dolną wargę.
**************
Obudziłam sie z okropnym bólem głowy. Przetarłam lekko oczy, budząc się.
-Już się obudziłaś?- usłyszała szept za sobą.
Podniosłam się jak poparzona. Podciągnęłam kołdrę, próbując zakryć nagie piersi.
-Bobby! Zakryj się!- wrzasnęłam, zarzucając na niego pościel.
-Wczoraj ci to nie przeszkadzało.- uśmiechnął się do mnie lubieżnie.
-Co?- On chyba nie sugerował, że my uprawialiśmy sex. Spojrzałam na niego niepewnie, czy mnie nie wkręca- Jakim cudem… my wczoraj… tutaj…
-Ooo… nie tylko tutaj. Jeszcze pod prysznicem, na stole w kuchni, na kredę sie w salonie…
-Zamknij się.- rzuciłam nim czymś na oślep.
-O… majtki. Mogę zatrzymać na pamiątkę?- zaśmiał się Jiwon.
-Nie wierzę…