Muzyka

Rozwijane menu

27 lis 2015

Nominacja do LBA

Dziękuję za nominacje Rosa, Noona, Sandra autorką bloga http://podrozdoazjidajsieponiescfantazji.blogspot.com/

ODPOWIEDZI NA PYTANIA:
1) Ultimate bias.
Daesung (BIG BANG)
2) Lista biasów.
1. Daesung/ Minzy 
2.Jonghyun/ Yubin
3. Leo/ Min
3) Pierwsza kpopowa piosenka.
EXO HISTORY (w tv)
4) Czy prowadzisz tylko jednego bloga?
Mam drugiego, ale jest on potrzebny do szkoły.
5) Co dodaje ci went do pisania?
Opowieści innych osób oraz polski kabaret ^_^
6) Spotkałam złotą rybkę i masz 3 życzenia. Jakie one będą?
1. Spotkać Daesunga ❤
2. Nauczyć się latać.
3. Napisać książkę (najlepiej fantasy).
7) Koncert twojego życia.
Nie wiem co odpowiedzieć X_X
8) Co byś zrobiła gdybyś miała pelerynę niewidkę?
Robiłabym psikusa innym.
9) Czy jest jakaś tajemnicza moc, którą chciałabyś posiadać?
Nauczyć się latać lub rozmawiać ze zwierzętami.
10) Gdzie chcesz być za 10 lat?
U siebie.
11) Jakie miasto jest według ciebie najpiękniejsze?
Kraków ^_^

NOMINUJE:



PYTANIA:

1) Twój ulubieniec.
2) Lista biasów.
3) Wymarzona podróż.
4) Ty za 10 lat.
5) Czy chciałabyś być sławna?
6) Ulubiona bajka z dzieciństwa.
7) Jakich polskich artystów lubisz?
8) Najsłodsza według ciebie kpopowa gwiazda?
9) Ulubiona książka?
10) YG czy SM? Dlaczego?
11) Ulubiona piosenka?


Odległość - L.Joe

Poznałam fajnego chłopaka przez Internet.
Rozmowy na GG, Facebook’u i tak dalej.
Przez cały rok zdążyłam go dobrze poznać.
Było jedno ale.
On z Korei, ja z Polski.
Mijały dni, tygodnie.
Wiedziałam o nim wszystko, co lubi czego nie.
L.Joe nalegał, żeby się spotkać, jednak za bardzo nie wiedziałam czy tego chce.
Nie chciałam się z nim spotkać, ale w głębi serca byłam w nim potwornie zakochana.
Chyba się bałam, że zostanę zraniona.
***************************************
W końcu nadeszła ta chwila.
Zgodziłam się na spotkanie.
Trochę się bałam, że mu się nie spodobam.
Gdy się spotkaliśmy byłam bardzo zdenerwowana, nie wiedziałam co mu powiedzieć. Przez telefon gadałam, jak najęta a na żywo zupełnie mnie zatkało.
L.Joe wyglądał dokładnie tak samo jak na zdjęciu. Na lotnisku od razu go rozpoznałam, a uczucie do niego bardziej się pogłębiło. Przywitał mnie pięknym bukietem czerwonych róż. Miło z jego strony.

L.Joe przyjechał do mnie na weekend.
Od razu zaprosiłam go do domu. Mieszkałam sama, a jeden pokój miałam wolny, więc nie było problemu z przenocowaniem go. 

Następnie kolacja, wino.
***************************************
Kiedy nadszedł wieczór przyszykowałam mu łóżko.
W podświadomości chciałam, żeby mnie do siebie przytulił i obsypał pocałunkami.
Kiedy był pod prysznicem, zdążyłam wskoczyć w koszule nocną.
Gdy szłam do kuchni niespodziewanie wyskoczył mi za drzwi nagi L.Joe. Stanęłam jak wryta i czerwona jak burak. Chciałam szybko uciec do pokoju, jednak stanął mi na drodze. Przycisnął mnie mocno do siebie i zaczął całować.
Nie byłam pewna czy dobrze robię- wykorzysta mnie i odjedzie.
Jednak po chwilowym namyśle stwierdziłam, że nie mogę się oszukiwać i poddałam się jego pocałunkom.
**************************************
Spędziłam z nim cudowną noc.
Następnego dnia właściwie w ogóle nie wychodziliśmy z łóżka.

Wyznał mi miłość.
Ja jemu również.
Chciał ze mną być.
Jednak był problem, bo ja tu, a on tam.
Byłam pewna że to nasze ostanie spotkanie.
**************************************
Minęło kilka dni a ja umierałam z tęsknoty.
Rozmowa przez telefon mi nie wystarczała.
To chyba nie ma sensu.
Chciałam mu to właśnie powiedzieć, ale nie pozwolił dojść mi do słowa.
I dobrze.
Oznajmił, że przeprowadza się do Krakowa, żeby być blisko mnie.
Nie mogłam w to uwierzyć.
Zaproponowałam mu, żeby zamieszkał ze mną. Gdy L.Joe zapytał czy jestem pewna, nie wahałam się co odpowiedzieć.
Byłam i jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem!

Przypadek - Sungjong


Dedykacja dla Karoliny K. Mam nadzieję, że się spodoba ^_^

Idąc do szkoły weszłam do kawiarni, kupić sobie ulubioną kawę.
Szłam, popijając ją, zamyślona. Bujając w obłokach, nie zwracałam uwagi na to co się dzieje wokół mnie. Do czasu…
-Przepraszam!- ktoś krzyknął, chwilę po tym jak mnie potrącił, wylewając całą kawę na mnie.
-O nie!
-Przepraszam, naprawdę przepraszam!- powtarzał w kółko chłopak, który spowodował całe to zamieszanie,.
-To już raczej nie zejdzie…- jęknęłam.
-Przepraszam!- słyszę jeszcze parę razy.
-Naprawdę nic się nie sta…- próbuję go uspokoić, jednak on mi przerywa.
-Ale jak to nic! Przecież jesteś cała mokra! Nie mogę pozwolić, żebyś się przeziębiła! Chodź!- łapie mnie za rękę i ciągnie za sobą do najbliższego sklepu. -Kupię ci nową kawę i jakąś ładną bluzkę, żebyś nie musiała chodzić w tej mokrej.
-Ale ja tak nie mogę! Nawet cię nie znam!- próbuję się uwolnić z jego uścisku, jednak on tylko wzmacnia uścisk i odwraca się.
-Jestem Sungjong. To ci chyba wystarczy, prawda?- mówi z uśmiechem i dalej ciągnie mnie za sobą. 

Po tych słowach w końcu dociera do mnie skąd go kojarzę.
Jak mogłam go nie poznać?!
-I nie, nie puszczę cię.- jego głos przerywa moje rozmyślania.
-Ale dlaczego?- pytam, trochę poirytowana.
-Bo chyba mi się trochę podobasz.- odpowiada, spoglądając na mnie przez ramię.-Przymierz to.- podaje mi bluzkę i lekko popycha w stronę przymierzalni.
-Ja naprawdę nie powinnam…- próbuję zaprotestować, ale on tylko mocniej pcha mnie w stronę przymierzalni.

*******************************
-Nie wierzę że to się dzieje naprawdę- szepczę, czekając na spotkanie przed drogą restauracją. A dokładniej na randkę.
-Witaj kochanie!- ktoś przytula mnie od tyłu. -Ślicznie wyglądasz.
Z lekkim uśmiechem na ustach, całuje mnie w rękę, czym sprawia, że czuję miły dreszczyk. Gdy się wyprostował, zlustrował mnie wzrokiem.
-Chodź, bo się sp
óźnimy!- mówi, obejmując mnie w talii i prowadząc do wnętrza lokalu.
-A mogę w ogóle wiedzieć jakie masz plany?- pytam.
-Wolałbym żeby to była niespodzianka.- uśmiecha się i puszcza do mnie oczko. -Mięliśmy umówiony stolik na 20:00 na nazwisko
Lee .- mówi Sungjong
do kelnera.
-Proszę za mną.
-Gdzie idziemy?- pytam Sungjong szeptem, zdenerwowana, widząc, że kelner prowadzi was w inną stronę niż powinien.
-Obiecałem ci, że to będzie wyjątkowy wieczór. Nie musisz się bać.- słyszę jego głos blisko mojego ucha, co wywołało u mnie kolejny dreszczyk.
-Zostawię już państwa samych.- mówi kelner, gdy stoimy przed jakimiś drzwiami.
-Chodź. Naprawdę nie ma się czego bać.- mówi
Sungjong
, widząc że zaniepokojona patrzę na odchodzącego kelnera.

Ściska mocno moją rękę i otwiera drzwi.
-O boże…- zaparło mi dech.

Jesteśmy na dachu, skąd widać całe miasto, a że jest już ciemno, widok jest tym bardziej zniewalający. Na środku stoi ładnie nakryty stół, z zapalonymi świecami, czekający aby do niego usiąść i zacząć ucztę.
-Podoba ci się?
-Jest pięknie…- szepczę, ściskając mocniej jego rękę.
Uśmiecha się radośnie i prowadzi mnie do stołu.
********************************

-Smakowało?- pyta gdy już jesteśmy po kolacji.
-Pyszne było.- odpowiadam z uśmiechem.
-I czego było się bać?- pyta znowu z szerokim uśmiechem.

Śmieje się. Sungjong tymczasem cały czas obserwuje mnie z lśniącymi oczami.
-To może dasz się nam
ówić na następne spotkanie?- pyta.
Udaje, że się głęboko zastanawiam.
-Może.- mówię, żeby się z nim trochę podrażnić.
-Czyli zgadzasz się?
-Dlaczego nie.- odpowiadam.
********************************

-Jesteś pewna?- pyta, gdy stoimy już pod moim domem.
-Tak, jestem pewna.
-Czyli pojutrze, mam przyjść tu na 17 i ty przygotujesz tym razem kolację, tak?
-Tak.- wywracam oczami, bo to już kt
óryś raz, gdy zadaje to samo pytanie.
-W takim razie do zobaczenia księżniczko.- mówi i całuje mnie delikatnie w policzek.
Następnie bez słowa się odwraca i odchodzi.
-Do zobaczenia.- szepczę, jednak zbyt cicho, aby Sungjong mógł usłyszeć.

-Jednak dobrze, że dałam sobie tę szansę.- mówię cicho do siebie, dotykając miejsca, na którym wciąż czuję jego pocałunek.


25 lis 2015

Mini dialogi


-Twoje ulubione zdanie?

-Kocham cię, wypowiedziane z twoich ust.
*********************************
-Kocham cię za to, że jesteś przy mnie.
-Ostatnio nie jestem.
-Nie jesteś tu, ale w sercu zawsze.
*********************************
-Czasami miłość i przyjaźń różnią się tym co coca-cola i pepsi.
-A czym różni się coca-cola od pepsi?
-Nazwą.

*********************************
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-Udowodnij to, wykrzycz to całemu światu!
-Kocham cię -szepcze do ucha.
-Czemu wyszeptałeś mi to do ucha?
-Bo ty jesteś całym moim światem.
*********************************
-Mogę Cię o coś prosić.?
-Zawsze.
-Nie zakochuj się we mnie.
-Za późno.
-Ale ja mówię poważnie.
-Ja też...


Wypadek - Daesung

Gdy miałam 22 lata wyszłam za mąż.
Była to miłość od pierwszego wejrzenia.
Oboje z Daesung’iem bardzo się kochaliśmy. Wszędzie razem wychodziliśmy, a to teatr, a to kino, jakieś imprezy u znajomych. Planowaliśmy nawet dziecko.
Po prostu cudownie.
Życie jak z bajki.
Do pewnego dnia...
Mój mąż uległ wypadkowi. Wpadł w poślizg i uderzył z dużą prędkością w motocyklistę. Wracał wtedy do domu, bo wcześniej zadzwoniłam do niego i powiedziałam mu, że jestem w ciąży. Nie mogłam się powstrzymać i chciałam, żeby wiedział od razu.
Teraz tego żałuję...
Słyszałam w jego głosie zachwyt…
Chciał jak najszybciej wrócić do domu...
Gdy dostałam telefon ze szpitala z tą straszną wiadomość myślałam, że umrę.
Pojechałam tam.
Lekarze nie dawali mu zbytnio szans na wyjście z tego.
Załamałam się.
To była moja wina.
Gdybym nie zadzwoniła do niego to Dae by się nie spieszył i nic by się nie stało.
Po tygodniu nadal nie było z nim żadnego kontaktu.
Miały kolejne dni a ja zamiast cieszyć się ciążą byłam nieszczęśliwa... bo przecież będę wychowywać dziecko sama.
Bez Daesung’a.
Minął rok.
Urodziłam, ślicznego chłopczyka.
A Daesung nadal leżał w takim samym stanie w jakim był...
Po dwu rocznej walce Dae zmarł...
Było mi tak źle...
To był dla mnie ogromny cios...
Niekiedy miałam ochotę do niego dołączyć…
Ale miałam dziecko i musiałam dla niego żyć.
***************************************************
Od śmierci Daesung’a minęło już sporo czasu, ale ja dalej nie umiem się pogodzić z tym co się stało...
Wszyscy mi mówią żebym żyła dalej...
Ale jak mam żyć dalej bez niego....?


24 lis 2015

Nominacja do LBA

Nominacje otrzymałam od Wiktorii K autorki bloga

oraz Lunhyun Lea autorki bloga

DZIĘKUJE 💗


ODPOWIEDZI NA PYTANIA:

1)Jaki był twój 1 zespół kpop, który poznałaś?
EXO (jeśli nie wliczymy PSY)
2)Jaką 1 piosenkę kpop przesłuchałaś?
EXO "History" (chyba że wliczymy sławne "Gentelman")
3)Czy masz jakiś rytuał gdy wymyślasz scenariusze?
Najwięcej scenariuszy powstaje, gdy dopisuje mi humor, albo naoglądam się kabaretu  i potem troszkę mi odbija :D
4)Jeśli miałaby podjąć decyzję jaki zespół zaprosiła byś na koncert w Polsce?
VIXX
(podobno już byli w Polsce, ale wtedy nie znałam kpopu~_~)
5)Czy zmienił ci się kiedyś Ultimate?
Raz.
Do dzisiaj jest nim Daesung :D
6)Czy pomyliłaś kiedyś maknae z najstarszym z zespołu?
Oj tak ^3^
(przez długi czas myślałam, że Dara jest maknae)
7)Miałaś kiedyś przeczucie, że to właśnie ten konkretny członek zespołu będzie twoim biasem (kiedy widziała ich po raz pierwszy)?
Raczej nie. Zwykle wybierałam biasa po poznaniu ich charakteru.
8)Ile masz płyt kpopowych na stanie?
Narazie tylko 3 :) 
2NE1 "To Anyone" BIG BANG "Alive" oraz SHINee "Lucifer"
9)Masz ulubione jedzenie koreańskiej?
Nie.
10)Chodzisz na konwentu lub spotkania fanów kpopu?
 Znam kpop od niedawna i nie miałam jeszcze okazji.


1)Jak zaczęła się twoja przygoda z kpopem?
Przez przypadek w telewizji zobaczyłam EXO "History" i spodobał mi się ich taniec.
Chciałam się go nauczyć, więc odnalazłam go na YouTube. I tak zaczęła się moja przygoda z kpopem ^_^ 
2)Masz uporządkowana listę biasów?
1. Daesung / Minzy
2. Jonghyun / Yubin
3. Leo / Min
3)Masz jakieś kpopowe gadżety?
Nie.
4)Byłaś kiedyś na jakimś koncercie?
Na koncerty chodzę dość często, ale na kpopowym jeszcze nie byłam.
5)Pierwszy zespół to...
Poznany EXO
6)Ulubiona piosenka?
"Lonely" 2NE1
7)Najsłodsza według ciebie gwiazda kpopu?
 Nie wiem (nie lubię słodkich gwiazd)
8)Jest jakaś osoba w kpopie, której nie lubisz?
Chyba nie.
9)Ile razy zmieniałaś UB?
Raz.
10)Twój ulubiony zespół?
2NE1 i BIG BANG 

BLOGI, KTÓRE NOMINUJE:
http://kochamkoreanskichchlopcow.blogspot.com/

http://butterflyyoja.blogspot.com/

http://in-love-dreams.blogspot.com/

http://skosneoczy.blogspot.com/

PYTANIA:
1)Opisz siebie w 3 słowach.
2)Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
3)Jaki jest twój ulubiony zespół kpop?
4)SM czy YG i dlaczego?
5)Twoja ulubiona dramat?
6)Jak to się stało że słuchasz kpopu?
7)Gdybyś mogła mieszkać w dowolnym miejscu na świecie, byłoby to?
8)Piosenka którą mogłabyś słuchać na okrągło?
9)Masz uporządkowana listę biasów?
10)Pies czy kot i dlaczego?
11)Jak znajdujesz inspiracje do pisania postów?


Wyczekiwana odpowiedź - cz.2

Przez następny tydzień sytuacja się powtarzała.
Nie mogłam się go pozbyć. Nie odstępował mnie nawet na krok. Wszędzie za mną łaził. Nabawiłam się przez niego wrogów w postaci jego adoratorek.
Czemu nie może łazić, za którąś z nich zamiast za mną.
-Mam cię dość- westchnęłam zrezygnowana, kiedy po raz kolejny zapytał czy nie odprowadzić mnie do domu- Mam przez mnie same problemy.
-Co takiego zrobiłem?
-Spójrz na nie.- wskazałam na grupkę dziewczyn, które wyglądały jakby chciały mnie zabić.

-Nie interesują mnie.
-Tylko ja cię interesuję- powiedziałam przewracając oczami.
-Dokładnie.- powiedział z uśmiechem.
Prychnęłam.
-______-pisnęła dziewczyna, z którą ostatnio nawet się dogadywałam.

-Hej, Nati.- przywitałam się.
-Chodź z nami na tańce.
-Nie mogę, pracuje.
-Ohhh… Szkoda, bo idziemy dzisiaj z 2a.-przytuliła mnie- To do jutra. Mat, chodź bo się spóźnimy.

-Do zobaczenia- szepnął mi do ucha i pobiegł za Nati.
„Tam chodzi jego była dziewczyna, nie?
No. Ciekawe czy ją dalej kocha?”-Usłyszałam szepty dziewczyn stojących niedaleko.
Trzasnęłam szafką i skierowałam się w kierunku kawiarenki, w której pracowałam.
Ciekawe czy on…
Chwila! O czym ja myślę!
Czyżbym robiła się zazdrosna?
Nie, to niemożliwe. Przecież nie…
Na pewno nie.
********************************************

-No to na dzisiaj koniec. Możesz już iść_____, sama zamknę.- powiedziała właścicielka kawiarenki.
-Dziękuje. Miłego wieczoru.- pożegnałam się.
-Wzajemnie.- krzyknęła za mną, gdy wychodziłam.
Ruszyłam w kierunku domu.
W pewnym momencie przyspieszyłam. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś za mną idzie. Obróciłam się i miałam rację. Szedł za mną jakiś mężczyzna. Nie mogłam ujrzeć jego twarzy, bo zasłaniał ją kaptur bluzy.
Skręciłam w jakąś uliczkę, a on zrobił to samo.
Wbiegłam do pobliskiego sklepu spanikowana. Wyjrzałam na zewnątrz w nadziei, że sobie poszedł.
Niestety.
Stał na zewnątrz.
Drżącymi dłońmi wyjęłam telefon i wybrałam numer mamy.
-Proszę, odbierz.-szepnęłam zdenerwowana.
Nic.
Spróbowałam ponownie.
Nadal nie odbierała.
I co teraz?!
Przypomniałam sobie, że Mateusz kiedyś dał mi swój numer.

"-Zadzwoń do mnie.
-Nie potrzebuję twojego numeru.- powiedziałam, chcąc oddać mu kartkę.
-Nie chcesz mi dać swojego, to chociaż zatrzymaj mój. "
W tej chwili dziękowałam mu za to, że jest takim nachalnym idiotą.
Wpisałam numer i nacisnęłam połącz.
Proszę…
-Słucham. -usłyszałam radosny głos Mateusza w słuchawce.
-Mat? Pomóż mi…- szepnęłam łamiącym się głosem.
-_____?- spoważniał- Gdzie jesteś?
********************************************

Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i kroki.
-_____?- usłyszałam głos Mateusza.
Podeszłam do niego, a ten mnie przytulił.
-Co się stało?- spytał.
-Ten facet mnie śledzi.
-Który?
Wskazałam brodą mężczyznę siedzącego na parapecie okna.
-Chodź.
Wyszliśmy ze sklepu nadal się przytulając.
Mina mężczyzny stężała, ale nadal nas obserwował.
Mateusz obrócił mnie do siebie, patrząc na tamtego gościa jakby chciał go zabić.
-_____?
Podniosłam na niego wzrok, a ten pochylił się nade mną…




 

Ukochany wilczek - Sehun

Księżyc odbijał się w tafli wody.
Dziewczyna chodziła brzegiem jeziora, otoczonej przez ciemny las.
Sama.
Zawsze przesiadywała tu do późnych godzin.
Rodziców nie miała od dawna.
Zawsze musiała radzić sobie sama.
To matka pokazała jej to miejsce. Ona też tu przychodziła. Też rozmyślała. Zawsze kiedy patrzyła w wodę widziała jej twarz. Nigdy swojej. Dziewczyna bardzo za nią tęskniła.
Rozejrzała się dookoła.
Było już późno.
Powolnym krokiem ruszyła do domu.
Nie zdając sobie sprawy że ktoś ją obserwuje.
*********************************************
Rankiem poszłam prosto do szkoły.
Nikt tam na mnie nie czekał. Nie miałam przyjaciół. Byłam zamkniętą w sobie dziewczyną. Zapowiadał się kolejny nudny dzień, jak każdy inny. Siedziałam w ostatniej ławce na lekcji koreańskiego.
Nagle do Sali weszła nasza wychowawczyni z jakimś chłopakiem.
-Przepraszam, że przerywam lekcje- zaczęła zwracając się do nauczyciela- ale chciałam przedstawić wam nowego ucznia. To jest Sehun. Przyjmijcie go miło.- dokończyła.
Chłopak spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się.
Kompletnie go zignorowałam i obróciłam głowę w stronę okna.
-Zajmij proszę wolne miejsce- odezwała się nauczycielka, gdy wychowawczyni opuściła klasę.
Omiotłam wzrokiem całą salę. Jedyne wolne miejsce było obok mnie. Blondyn usiadł na krześle i wyciągnął książki. Spojrzał na mnie.
-Jestem Sehun- szepnął, tak żeby nauczyciel nie usłyszał.
-_____-odparłam obojętnie i znowu wlepiłam wzrok w drzewo wiśni za oknem.
*********************************************
Wyszłam ze szkoły i skierowałam się w stronę jeziora.
Nie wiem czemu miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Powoli się odwróciłam. Nikogo tam nie było. Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie.
Szłam leśną ścieżką, aż dotarłam nad brzeg jeziora. Usiadłam na jednym z kamieni przy wodzie.
To było moje sekretne miejsce. Nikt o nim nie wiedział.
Znowu miałam wrażenie, że nie jestem tu sama.
Moje przypuszczenia okazały się trafne, gdy usłyszałam dźwięk łamanych gałęzi. Poderwałam się z ziemi. Z krzaków, powolnym krokiem wyłonił się biały wilk.
Odskoczyłam do tyłu. Zwierze kroczyło w moim kierunku, a ja się cofałam. W końcu wpadłam na drzewo, a strach wziął nade mną górę. Zaczęłam uciekać ile sił w nogach pomiędzy starymi drzewami. Pech chciał, że potknęłam się o jeden z wystających korzeni. Przejechałam kolanem po ziemi. Usiadłam i dotknęłam ręką bolącego miejsca. Spojrzałam na dłoń. Była we krwi.
Rozejrzałam się wkoło. Nie było nigdzie widać wilka.
Spróbowałam się podnieś, ale na próżno. Syknęłam z bólu. Nie wiedziałam co mam zrobić. Lewa noga odmówiła mi posłuszeństwa. Nie mogłam się ruszyć.
Nagle przed sobą zauważyłam sylwetkę, która kucnęła przede mną.
-S-Sehun- powiedziałam, rozpoznawszy chłopaka.
-Co ci się stało?
-To nic… Przewróciłam się.
-To nic?!- wskazał na moją nogę- Chodź.
-C-co?
-No przecież sama nie pójdziesz- mówiąc to, wziął mnie na ręce i zaczął iść przed siebie.
-Jesteś tu pierwszy raz… więc… wiesz gdzie iść?- spytałam nieco speszona.
-Nie jestem tu pierwszy raz- powiedział ze śmiechem w głosie- Znam to miejsce bardzo dobrze… często tu przesiaduje.
Jego odpowiedź zaskoczyła mnie. Przecież bywałam tu prawie codziennie.
-Nigdy cię tu nie widziałam.
-Ja ciebie owszem.- powiedział z uśmiechem.
Nie zapytałam o nic więcej.
Zasnęłam w jego ramionach.
*********************************************
Gdy otworzyłam oczy ujrzałam Sehuna siedzącego obok na łóżku.
-Wstałaś? Jesteś u mnie.- powiedział z uśmiechem.- W nocy opatrzyłem ci nogę. Pamiętaj, żeby jej nie przeciążać i zmieniać opatrunek- mówił dalej.
-Dziękuje- wydukałam i spuściłam wzrok.
-Tam jest łazienka- wskazał drzwi.
Kiedy z niej wyszłam bez słowa wyszłam z domu Sehuna.
*********************************************
W szkole zaczęła się pierwsza lekcja.
Siedziałam w ławce z Sehunem. Był inny. Tajemniczy. Różnił się od reszty.
Nie wiedziałam co o nim myśleć.
*********************************************
Wieczorem znów poszłam nad jezioro i usiadłam na kamieniu. Patrzyłam w wodę i rozmyślałam.
Po chwili uniosłam głowę.
Zdziwiłam się, widząc Sehuna siedzącego po drugiej stronie jeziora. Wpatrywał się we mnie. Spuściłam wzrok speszona.
W pewnym momencie poczułam dłoń na moim ramieniu. Podskoczyłam przestraszona.
-Głupek!- krzyknęłam na Sehuna.
-Jednak potrafisz krzyczeć- Zaśmiał się.
-Tak- znów ściszyłam głos.
-Sorry, że cię przestraszyłem.- powiedział.
Rozmawialiśmy przez długi czas.
Nie sądziłam, że znajdę kogoś kto będzie rozumiał mnie tak dobrze.
Nie sądziłam, że znajdzie się ktoś z kim się zaprzyjaźnię.
Nie sądziłam, że to będzie to Sehun.
*********************************************
Od tamtego wieczoru spotykaliśmy się nad jeziorem prawie codziennie.
Rozmawialiśmy, śmialiśmy się razem. Otworzyłam się przed nim.
Z każdym kolejnym spotkaniem moje uczucie do Sehuna się pogłębiało.
Za każdym razem gdy na niego czekałam pojawiał się biały wilk, który potem znikał gdzieś w lesie.
*********************************************
Pewnego wieczoru siedziałam z Sehunem w kompletnej ciszy.
W pewnym momencie chłopak zapytał czy wierzę w niezwykłe rzeczy.
Zdziwiło mnie to pytanie.
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
-Nie ważne…- speszył się.
Nastąpiła kolejna chwila ciszy, którą znów przerwał.
-_____-powiedział.
-Tak?- zdążyłam spytać zanim poczułam jego usta na swoich.
Nieśmiało oddałam pocałunek. To była tylko chwila, ale najpiękniejsza w moim życiu.
Sehun powoli odsunął się ode mnie i spuścił wzrok.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało.- powiedziałam.
-Yh!- krzyknął- Chodź.
Za rękę zaprowadził mnie w głąb lasu. Po chwili się zatrzymał, ale nic nie mówił. Czekałam cierpliwie.
-Ja…- zaczął- Ehh… Kocham cię- wyznał.
-Ja ciebie też ko…- nie zdążyłam dokuczyć, gdyż zasłonił mi dłoniom usta.
-Możesz jeszcze zmienić zdanie.- powiedział.
-Czemu?- spytałam zdziwiona.
-Obiecaj, że nie uciekniesz, proszę…
-Obiecuję- przyrzekłam niepewnie.
Chłopak odsunął się ode mnie.
Po chwili nie stał przede mną Sehun, a biały wilk, którego bardzo dobrze znałam.
Nie wiedziałam co zrobić.
Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.
Bałam się, ale to nic nie zmieniło.
Nie cofnęłam się do tyłu.
Kochałam go.
Kucnęłam i wyciągnęłam powoli rękę w jego stronę. Wilk podszedł do mnie i otarł się pyskiem o moja dłoń. Poczułam miękkie futro i ciepło bijące od zwierzęcia.
Uśmiechnęłam się.
Nagle znów stał przede mną Sehun.
-Nie uciekłaś.- powiedział zdziwiony.
-Bo cię kocham- powiedziałam nadal się uśmiechając.
-Nie boisz się?- spytał.
Teraz rozumiałam, dlaczego powiedział, że mogę jeszcze zmienić zdanie.
Podeszłam do niego powoli i wtuliłam się w niego, co zbiło go nieco z tropu.
-Kocham cię i nic tego nie zmieni.- uświadomiłam mu.
Sehun objął mnie rękoma i położył głowę na moim ramieniu.
-Nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę.- wyszeptał- Kocham cię i nie potrafiłbym żyć bez ciebie. Jesteś tylko moja.
Pocałował mnie w policzek a następnie w usta.
Tym razem pewniej i namiętniej. Oddałam pocałunek.
Nie miałam żadnych wątpliwości.
Zakochałam się.
*********************************************
Księżyc odbijał się w tafli wody.
Drzewa lekko kołysały się na wietrze.
Ptaki ucichły kładąc się do snu.
A dwie wtulone w siebie postacie spacerowały brzegiem jeziora.
Razem.



21 lis 2015

Inna rzeczywistość - Niel

Dla Patrycji Stawek. Mam nadzieję, że się spodoba>_<

Nudy....
Nudy wszędzie..
Zerknęłam na zegarek wiszący nad tablicą, czas stanął w miejscu … przecież kiedy ostatnim razem patrzyłam było jeszcze 30 minut do końca tej upiornie nudnej ostatniej lekcji … a teraz?
Jest jeszcze 26 Minut!
To nie sprawiedliwie … Dlaczego!
Umrę... Umrę przysięgam…
Kładę się z głową na ławce, moje długie blond włosy zasypują ławkę.
Słońce świeci, a ja patrzę w kierunku otwartego okna.
Cóż to... Malutki motylek... Jest taki śliczny…
Przyglądam się jak tańczy wokół doniczki z kwiatkiem, jest taki delikatny! A jego skrzydełka tak delikatnie mienią się w słońcu niczym tęcza.
Patrzę jak urzeczona na to piękne stworzonko. Uśmiecham się do motylka spod przymkniętych powiek.
Nagle czuję że robi mi się dziwnie…
Kiedy z powrotem otwieram oczy coś jest nie tak…
To nadal moja klasa z straszną panią Park przy tablicy.
Wstaje ze swojego miejsca, i mówię, że muszę do ubikacji. Nauczycielka… uśmiecha się słodko i kiwa głową na zgodę.
Nie podoba mi się to...
Wybiegam z klasy i wpadam w czyjeś ramiona. Pachniał jakimiś męskimi perfumami … Do tego był niesamowicie wręcz silny bo złapał mnie z łatwością i nawet się nie zachwiał. Podniosłam oczy. Na początku go nie poznałam …
Włosy ufarbowane… nastroszone dziwnie i przydługie…
Ale oczy… te same.
-Ni...el? -wyjęczałam cicho, patrząc na niego jakbym pierwszy raz widziała go na oczy. Uśmiechnął się… tak po swojemu. Słodko i niewinnie.
-_____? Kochanie, kotku!
Ucieszył się bardzo na mój widok, a mnie na jego słowa wbiło w ziemie.

TEN Niel, którego kocham potajemnie odkąd go tylko troszkę bliżej poznałam …. Mówi do mnie, zwykłej prostej dziewczyny… KOTKU? Albo KOCHANIE? Co tu się dzieje!
Cóż… nie powiem, że mi się nie podoba. Ale nie bardzo rozumiem co tu się wyprawia.
Niel złapał mnie za dłoń i splótł nasze palce. Miałam wrażenie że policzki płoną mi żywym ogniem, szłam za nim czując się jak we śnie.
Niel zabrał mnie na dach. Oparł mnie o barierkę i…
Och nie wieżę!
Pochylił się nisko nade mną i pocałował!
Nie byłam na to gotowa! Ale jego usta… ach… Niesamowite, aksamitnie, miękkie i ciepłe… Rozpływam się... nich ktoś wytrze plamę po mnie, Niel kochanie... twoje usta na moich! W głowie mi się zakręciło, gdyby nie ta barierka na pewno bym już teraz leżała na podłodze, bo nogi miałam jak z waty.
Kiedy jego usta delikatnie się wycofały poczułam, że brakuje mi tchu, te jego niesamowite oczy tak blisko mojej twarzy, widziałam wszystkie kropeczki koloru w jego oczach... były takie piękne... Zapamiętam ten widok do końca życia!
-Smakujesz truskawkami…- powiedział cicho do mnie.
-To… guma… do żucia...-wydukałam nieskładnie.
Musiałam mieć naprawdę głupią minę, bo Niel zaczął się śmiać i zmierzwił mi włosy. Wyglądał powalająco. Nic nie rozumiałam, ale teraz… Nic mnie już nie obchodziło.
Niel wyjął coś z kieszeni.
Podał mi pudełeczko, w środku była bransoletka z niebieskich kamyczków.
Uśmiechnęłam się do Niela.
-Podoba ci się?- spytał.
-Cudna!
Wziął ją ode mnie i zapiął mi na nadgarstku.
Przyjrzałam się dokładniej jednemu z kamyczków.
Następne co pamiętam, to że zrobiło mi się czarno przed oczami.
Ocknęłam sie na dźwięk dzwonka, ogłaszającego koniec lekcji.
Spakowałam się i wyszłam z klasy.Z niebieską bransoletką na ręce.