Muzyka

Rozwijane menu

28 cze 2016

Czarny król

To mój pierwszy kryminał, wiec nie wiem czy do końca wyszedł, ale mam nadzieje, że się wam spodoba. ^_^
Stałam na środku pokoju, wpatrując się w swoje odbicie w lustrze. Na początku myślałam, że to co robie jest dobre. Ale tak naprawdę nie różniłam się, od tych których ścigałam. Może dlatego tak łatwo przychodziło mi wyśledzenie ich. Kiedyś wierzyłam, ze to co robie jest dla dobra większości. Nie chciałam być obojętna. Myślałam, że zło można zniszczyć. Myliłam się.
Ostatnia misja mi to uświadomiła. Niszcząc zło samemu w końcu stawało się tym złym. Nie potrafiłam tak dłużej. Spojrzałam na stolik pełen notatek i zdjęć. Tym razem wiedziałam, że to koniec.
*******************
Karol zaczesał przydługawe włosy do tyłu. Był szczupły i starannie ogolony. Twarz barmana była młoda, choć lekko posępna. Nie pasowałby do tego otoczenia, gdyby nie papieros spoczywający w kąciku jego ust. Chyba już czwarty.
-Często tutaj przebywała?- zapytałam.
-Bo ja wiem. Raz czy dwa na miesiąc.- odpowiedział barman.
-Znałeś ją osobiście?
-Mieszkała niedaleko mnie, więc trudno żebym jej nie znał.
-Zmieniła się przed śmiercią? Może zauważyłeś coś niepokojącego w jej zachowaniu?
Karol pokręcił przecząco głową.
-Była spokojną dziewczyną.
Wyciągnęłam z kieszeni fotografię.
-Co to? – zainteresował się barman.
-Karta. Czarny król. Zostawiona przy ciele zamordowanej. Mówi cos panu?
Barman przyjrzał się zdjęciu, ponownie kręcąc przecząco głowa.
-Nie mam pojęcia co może oznaczać.
Niedługo później wyszłam z baru i ruszyłam z powrotem do domu. Nikt nie potrafił powiedzieć nic więcej niż to jak się nazywała, gdzie mieszkała i co robiła. Czułam, że coś ukrywają. Tylko jak to z nich wyciągnąć?
*******************
Fotograf siedział przy biurku i zamyślonym wzrokiem wpatrywał się w zdjęcia, leżące przed nim. Dokładnie rok temu się to wydarzyło. Jednak nie mógł o tym tak po prostu zapomnieć.
Zima wtedy też była mroźna. Jedna z jego modelek, ledwo dwudziestoletnia dziewczyna, wieczorem wyszła na spacer do lasu. I nie wróciła. Znaleźli ją następnego dnia miejscowi drwale. Ciało modelki leżało w czerwonym śniegu. Miała poderżnięte gardło.
Fotograf spojrzał na drugie zdjęcie. Przeczesał rękom krótko ostrzyżone włosy.
Historia lubi się powtarzać.
Tak samo jak obecność czarnego króla.
Popatrzył ostatni raz na zdjęcia, swoich modelek i wykręcił numer do detektyw Malak, uśmiechając się lekko pod nosem.
*********************
Policjanci stali, otaczając cały dom i pilnując aby ciekawscy sąsiedzi nie weszli do domu. Skinęłam im głową i weszłam na podwórko, a następnie do domu. Otrzepałam z płaszcza śnieg. Ujrzałam najzwyczajniejszy dom. Parterowy z kuchnią, łazienką sypialnią i małym salonikiem. Matka, gdy wróciła znalazła ciało córki. Miało poderżnięte gardło. Tak jak dwie poprzednie ofiary.
Zatrzymałam się przy komodzie, na której leżało zdjęcie czwórki osób.
-Chciała mnie pani widzieć?- usłyszałam za sobą dobrze już znany głos tutejszego komendanta policji.
-Tak.
-Dorwaliście go? Ludzie zaczynają się coraz bardziej niepokoić. To już trzecia ofiara. Druga w tym roku.
-Nie.
-Zapadł się pod ziemie czy jak? Mieszkańcy boją się wychodzić z domów.
Pokiwałam głową ze zrozumieniem. To logiczne, że ludzie zamykali się w domach, wychodząc jedynie do sklepu czy pracy. A las omijali szerokim łukiem. Tylko jak widać niewiele to dało. Ta ofiara została zamordowana w domu.
-Kto jest na tym zdjęciu?
Funkcjonariusz wziął ode mnie zdjęcie i zmarszczył czoło.
-Stary Tomala z żoną, córką i synem.- odpowiedział po chwili.
-Myślałam, ze mieszka tu tylko matka z córką.
-No tak.- komendant policji odłożył zdjęcie- Tomala zmarł jakieś trzy lata temu, a jeden syn zaginął jakieś dwa lata temu.
-Czemu mi pan nie powiedział o tym wcześniej?- spojrzałam na niego podejrzliwie.
-To było dawno temu. Chłopak najprawdopodobniej zwiał z domu. Szukaliśmy go przez jakiś czas, ale potem daliśmy sobie spokój.
-Jaki był powód jego ucieczki?
-Nie wiem. Państwo Tomala było normalną rodziną jak każda inna. Chyba nie myśli pani, że…
-Nie ma zbrodni bez motywu.- odparłam, ponownie się zamyślając.
Brat mógłby zabić siostrę jako zemstę za coś co wydarzyło się w przeszłości, ale to nie wyjaśniałoby reszty zabójstw.
W pewnym momencie dało się słyszeć warkot silnika. Wyjrzałam prze okno. Przed podwórko zajechało auto fotografa.
****************
Karol wpatrywał się w kolegę.
-Przyszedł do mnie do baru.- oznajmił.
-Kto?
-Ta detektyw.
-Rozmawiałeś z nią?
-Tak. Zadawał pytania o tą modelkę.
-Co mu powiedziałeś?- spytał lekko zdenerwowany.
-Spokojnie nic takiego.
Henry wrócił wzrokiem za okno, na spadające płatki śniegu.
-Nie rozumiem cię. Czemu nie możemy nic powiedzieć? Przecież oni nie żyją.
-Daj spokój.- uciął ostro Henry.- Co niby chciałbyś powiedzieć? Może, że było ci żal?- poderwał się z krzesła.
-Uspokój się.
-Wszyscy wiedzieli co się tam dzieje. Możesz iść powiedzieć wszystko. Śmiało.
Karol pokręcił głową. Spojrzał za okno. Henry miał racje. Nie tylko oni wiedzieli.
-Zrozum.
Henry podszedł do młodszego kolegi i objął go ramieniem, także zaglądając za okno. W oddali zobaczyli komendanta policji i detektyw Malak. Para właśnie wsiadała do samochodu fotografa.
-Kojarzy ci się z czymś czarny król?- spytał Karol przerywając ciszę.
-Czemu pytasz?
-Ta detektyw mnie o to pytała.- baran spojrzał na kolegę.
Henry zmarszczył brwi w zamyśleniu. W oddali było słychać odjeżdżający samochód.
-Pamiętasz te stare fotografie z festynu?
-Tak.
-Miałem tam wpisy części mieszkańców.
-I co?- spytał Karol nie rozumiejąc o co chodzi koledze- Co mają wspólnego z czarnym królem?
Starszy nie odpowiedział, tylko pobiegł na górę do swojego pokoju.
*******************
Biała chmurka zakryła trochę słońce, przez co wydawało się, że zrobiło się jeszcze chłodniej. Z ust wypływały obłoki pary, przy każdym najmniejszym oddechu. Komendant policji poprawił poły munduru.
Rozejrzałam się dookoła.
Las wyglądał jak każdy inny. Cichy i tajemniczy. Trochę ponury, jak przystało na porę roku.
Tylko jedna rzecz go wyróżniała.
Nie było słychać śpiewu żadnego ptaka. Jakby przez zbrodnię, której tutaj dokonano, umarło tutaj całe życie.
-To spokojna okolica.
Spojrzałam na fotografa.
-Zło jest wszędzie.- powiedziałam cicho.- Od ludzi zależy czy chcą go widzieć.
Na chwilę zapadła niezręczna cisza.
-Miała na imię Agnieszka.- odezwał się w końcu fotograf.- niespełna dwudziestoletnia dziewczyna. Piękna i zdolna. Zaczynała karierę jako modelka.- pokręcił głową z niedowierzaniem.- Mogła zajść tak daleko.
-Zniknęła pewnego dnia w lesie.- podjął wątek komendant- Następnego dnia znaleźli ja tutejsi drwale, z poderżniętym gardłem.
-Dlaczego wtedy nie spróbowano znaleźć zabójcy?- dopytywałam się- Czy musiało dojść do trzech zabójstw, żeby zacząć szukać winowajcy?
-Nie wiem… dlaczego.- zasępił się fotograf.
-Nikt nie prosił o pomoc?
Fotograf spojrzał spode łba na mnie, a następnie przeniósł wzrok na komendanta policji.
-Wracamy?
Komendant tylko pokiwał głowa.
*****************
Henry nerwowo przeszukiwał zdjęcia. Z każdym kolejnym przypominał sobie dzieciństwo.
W końcu znalazł.
To było zdjęcie zrobione miesiąc po przyjeździe fotografa. Agnieszka rozmawiała wtedy z nim. Obiecywał jej karierę w świecie modelingu. Była taka szczęśliwa.
Odbywał się wtedy festyn. Wszyscy śmiali się i bawili, tańcząc. Ta dwójka rozmawiała.
Miesiąc później Agnieszka została zamordowana.
Odwrócił zdjęcie. Agnieszka napisała tam słowa, które powiedział jej fotograf na tym festynie. Miały przypominać jej o dniu, w którym jej życie miało się zmienić.
„Czarny król to najważniejsza postać. To on ma władze. Król jest szczodry, ale w pewnym momencie trzeba zapłacić za to co się otrzymało.”
Henry poderwała się na nogi.
Nie było wątpliwości.
To był on.
*****************
Wysiedliśmy z samochodu. Spojrzałam na prawo. Rozciągał się tam las, z którego przyjechaliśmy.
Tak blisko.
-Lubiła tam chodzić?
-Tak.- odparł fotograf- To było jej ulubione miejsce. Przychodziła tam zawsze po kłótni z rodzicami.
-O co się kłócili?- zmarszczyłam brwi.
-O mnie.- uśmiechnął sie fotograf.
Uniosłam brwi do góry.
-Jej rodzice nie byli zadowoleni, że zaczęła pracę jako modelka. Zdaje się, że mieli racje.- uśmiechnął się ironicznie. -Zapraszam.- otworzył drzwi wpuszczając mnie do środka.
Weszłam do mieszkania z dziwnym przeczuciem. Wyczuwałam w powietrzu niepokój i strach. Przesunęłam dłonią po tali, upewniając się, że bron jest na swoim miejscu.
Ten fotograf za dużo wiedział.
-Spokojnie, za chwilę będzie po wszystkim.- odezwał się fotograf, wyłaniając się z pobliskiego pokoju.
Odwróciłam się błyskawicznie w jego stronę z rewolwerkiem w ręku.
Oddech zamarł mi w gardle.
Fotograf stał w przejściu, z pistoletem przyciśniętym do głowy córki tutejszego nauczyciela polskiego.
Nie mogłam strzelić.
Wiedziałam, że jeśli to zrobię dziewczyna umrze. Może i morderca zginie, ale nie potrafiłabym żyć mając na sumieniu z kolejną śmiercią niewinnego dziecka. Tym razem nie potrafiłam tego zrobić.
-Odłóż pistolet.
-Dlaczego?- spytałam, powoli kładąc go na ziemi.
-A dlaczego nie.- uśmiechnął się ironicznie.- Przez cały ten czas ludzie nie robili nic. I tak powinno pozostać. Ale musiałaś pojawić się ty. Obrończyni uciśnionych.- splunął na podłogę.- Gdybyś nie wciskała nosa w nie swoje sprawy, dalej robiłbym swoje. Dalej promował modelki, a potem pozorował ich śmierć. Ale nie. Teraz muszę…
Urwał a pistolet, który trzymał upadł na ziemię. Zaraz po nim również ciało fotografa. Dziewczyna odskoczyła z krzykiem.
Podniosłem wzrok na drzwi, w których stał chłopak z strzelą w ręku. Wpatrywał się w ciało fotografa, jakby niedowierzał w to co zrobił.
Podniosłam swoja broń z podłogi. Wezwałam policje i podeszłam do dziewczyny.
-Zabierz ją do ojca.- odezwałam się do chłopaka, który po moich słowach jakby oprzytomniał.
-Dobrze.- skinął w moja stronę.- Chodź, Gabi.
Objął dziewczynę ramieniem, wyprowadzając ją z domu.
****************
Niedługo potem funkcjonariusze dokonali oględzin zwłok. Przepytali już nieco spokojniejsza dziewczynę.
Usiadłam obok Henrego.
-Nie chciałem go zabijać.- wymruczał- Przepraszam…
-Spokojnie.- położyłam mu rękę na ramieniu.- Dobrze zrobiłeś.- chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem.- Najgorsza jest obojętność.
Uśmiechnęłam się do niego smutno i odeszłam.



 

24 cze 2016

Wakacje

 
Witajcie kochani^^

Chyba wszyscy chodzący do szkoły cieszą się, że dzisiaj jest 24 czerwca. Koniec roku szkolnego! Yeah!

Chciałam wam podziękować za te ponad 6000 wyświetleń i wszystkie komentarze pozostawione na moim blogu, które motywują mnie do dalszego pisania.
Bloga stworzyłam tak naprawdę z nudów, ale z czasem stał się moją pasją, jak wcześniej pisanie opowiadań. Gdzieś czytałam, że blog uczy. Nie mogę się z tym nie zgodzić. Im więcej piszę tym łatwiej mi to przychodzi. A pozytywne komentarze radują moje serduszko.
 
Wpadłam na kilka pomysłów dotyczących kolejnych opowiadań, które zaczęły już się pojawiać na blogu, a niedługo wstawię resztę. Kwestia przepisania ich na komputer.Liczę, że się wam spodobają, tak jak nowy wygląd bloga.
Pozdrawiam ^_^

21 cze 2016

Przeszkoda - Xiumin - cz.1

W pewnym momencie do klasy wchodzi nasz wychowawca, a za nim jakiś chłopak.
Jaki słodki.
-Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam- zwrócił się do nauczycielki chemii- To jest Xiumin- tym razem zwrócił się do nas- od dzisiaj będzie chodził do waszej klasy. Mam nadzieję, że odpowiednio go przyjmiecie.

Wychowawca wychodzi, a chemiczka każe usiąść chłopakowi na wolnym miejscu i kontynuuje przerwaną lekcję.
Xiumin ma duże skośne oczy i okrągłe policzki. Ogólnie jest trochę pulchny, ale wygląda na fajnego chłopaka.

-Koleś skąd ty się urwałeś?- Leo zaczyna złośliwie komentować wygląd Xiumin’a- Z piekarni?
-Okrągły jak bułeczka.- wtóruje mu Janek, jego najlepszy kolega.

-Cisza!- uspokaja ich nauczycielka- Jak jesteście tacy mądrzy to może opowiecie nam coś o metyloaminie?
-Przepraszamy.- mówią, żeby uniknąć odpowiedzi.
-Jakiś dziwny ten facet, nie?- szepcze do mnie koleżanka.
-Mi się podoba.- odpowiadam.
Nie lubię jak ludzie obgadują kogoś, kogo w ogóle nie znają.

***********************
Gdy tylko dzwonie dzwonek ogłaszający przerwę, pakuję rzeczy i doganiam Xiumin’a.
-Zaczekaj!- wołam go, a ten się odwraca- Nie przejmuj się tym co mówi reszta. Wydajesz się być fajnym chłopakiem.

-Dzięki.- uśmiecha się do mnie zakłopotany.
-Tak, w ogóle jestem _____.
-Xiumin.
Ma taki śliczny uśmiech.
-Ej, ____!- wydziera się Janek- Zostaw tą bułkę i choć do nas.
Przewracam oczami, słysząc jego słowa.
Jak zawsze chce być w centrum uwagi. Ale czemu on się tak uczepił Xiumina?
Ignoruję go całkowicie i proszę nowo poznanego chłopaka, aby opowiedział mi coś o sobie.
************************
Na jednej z przerw zauważam, że ma na tapecie telefonu logo jakiegoś zespołu.
Proszę go, aby puścił mi swój ulubiony kawałek.

Niezły.


 

18 cze 2016

Meghan Trainor - ulubione fragmenty piosenek


 ALL ABOUT THAT BASS MV
Uwielbiam ten bas
Ten bas
Nie sopran
************ 
Tak mama mówiła mi
„nie przejmuj się rozmiarem”
Mówiła „chłopcy lubią
mieć się do czego przytulić nocą”
************ 
Sprawiam ze kształty są znowu w modzie
Idź i powiedz to kościstym sukom
Nie żartuje tylko wiem
Że myślicie ze jesteście grube
Ale jestem tu by powiedzieć wam
Że każdy cal waszego ciała
Jest idealny od stóp do głów
************
LIKE I’M LOSE YOU MV
Szliśmy w blasku księżyca
Przyciągnąłeś mnie bliżej siebie
Zniknąłeś w ułamku sekundy
A ja zostałam całkiem sama
************ 
Zamierzam cię kochać
Jakbym miała cię stracić
Przytulę cię
Jakbym mówiła do widzenia
************ 
DEAR FUTURE HUSBAND moja ulubiona piosenka MV
Drogi przyszły mężu
Oto kilka rzeczy które musisz wiedzieć
Jeśli chcesz być moim jednym jedynym
Na całe moje życie
Weź mnie na randkę
Zasługuję na to skarbie
I nie zapomnij o kwiatach na rocznicę
Jeśli będziesz traktować mnie dobrze
Będę idealną żoną
Kupować artykuły spożywcze
Kupować kupować
Co potrzebujesz hej
Pracujesz od 9 do 17
Ale kochanie ja tak samo
Wiec nie myśl że będę w domu piec szarlotkę
Nigdy nie uczyłam sie gotować
Ale mogę napisać chwytliwa piosenkę
Śpiewaj razem ze mną
Śpiewaj śpiewaj
Razem ze mną hej
Musisz wiedzieć jak traktować damę
Nawet jeśli zachowuję się jak wariatka
Mów mi ze wszystko jest w porządku
Drogi przyszły mężu
Oto kilka rzeczy które musisz wiedzieć
Jeśli chcesz być jednym jedynym
Na całe moje życie
Drogi przyszły mężu
Jeśli chcesz dostać tą wyjątkowa miłość
Mów mi że jestem piękna każdej nocy
Po każdej kłótni
Po prostu przeproś
I może wtedy pozwolę ci spróbować

I zatrząść moim ciałem
Nawet jeśli się myliłam
Wiesz ze nigdy się nie mylę
Po co się nie zgadzać
Po co po co
Się nie zgadzać hej
Musisz wiedzieć jak traktować damę
Nawet jeśli zachowuję się jak wariatka
Mów mi ze wszystko jest w porządku
Drogi przyszły mężu
Oto kilka rzeczy które musisz wiedzieć
Jeśli chcesz być jednym jedynym
Na całe moje życie (kochanie)
Drogi przyszły mężu
Znajdź dla mnie czas
Nie zostawiaj mnie samej
I wiedz że nigdy nie będziemy
Widywać twojej rodziny
Częściej niż mojej
Będę spać po lewej stronie łóżka

Otwieraj dla mnie drzwi
To może dostaniesz buziaki
Nie miej sprośnych myśli
Tylko bądź eleganckim facetem
Kup mi pierścionek
Kup kup mi pierścionek kochanie
Musisz wiedzieć jak traktować damę
Nawet jeśli zachowuję się jak wariatka
Mów mi ze wszystko jest w porządku
Drogi przyszły mężu
Oto kilka rzeczy które musisz wiedzieć
Jeśli chcesz być jednym jedynym
Na całe moje życie
Drogi przyszły mężu
Jeśli chcesz dostać tą wyjątkowa miłość
Mów mi że jestem piękna każdej nocy
Przyszły mężu lepiej mocno mnie kochaj
************

A jaka jest wasza ulubiona piosenka?
 
 

13 cze 2016

Przesadna troska miłością kierowana

Pewnego dnia w szkole zobaczyłam na szafce karteczkę z napisem „dzidzia bez niani żyć nie może”. Jacyś żartownisie chcieli mi zrobić na złość. Kuba akurat przechodził obok, gdy odklejałam karteczkę z zamiarem wyrzucenia jej.
Od razu gdy przeczytał jej zawartość, rozejrzał się i dostrzegł śmiejących się nieopodal chłopców. Bez jakichkolwiek zbędnych ceregieli, podszedł do nich. Jednego z nich popchnął na podłogę, a drugim walnął o szafki.
Zaczęła się bójka, z której tylko Kuba wyszedł cało. Widziała to chyba cała szkoła, łącznie ze mną.
Kiedy w tej kołataninie padło moje imię, wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Zawstydziłam się. Wiedziałam te spojrzenia przepełnione zazdrością, współczuciem, a nawet wrogością. Byłam zawstydzona i zła. Zatrzasnęłam szafkę i szybko skierowałam się w stronę wyjścia.
Zachowanie Kuby zaczęło mnie drażnić.
Byłam mu wdzięczna. Nie łatwo zliczyć sytuacje, z których dzięki niemu wychodziłam bez szwanku.
Na przykład, gdy w bibliotece ktoś szturchnął drabinę, na której stałam, to właśnie Kuba był, tym który mnie ratował przed upadkiem. Kiedy byłam zbyt zamyślona i ktoś popchnął mnie na schodach, stał i czekał na dole, by móc mnie złapać.
Miałam u niego dług wdzięczności.
Ale zaczynało mnie to powoli drażnić.
Nie dane mi było jednak pobyć w samotności.
Kuba biegł za mną, wołając mnie. Zatrzymałam się i obróciłam się do niego przodem. Patrzyłam na niego bez żadnej radości w oczach.
-Wołam cie od dłuższego czasu.- powiedział zdyszany.
-Dziękuje za pomoc, ale niepotrzebnie zareagowałeś…- zaczęłam, chcąc mu w końcu cokolwiek wyjaśnić.
-Żartujesz? Nie mogłem pozwolić, aby takie rzeczy robiono mojej małej Ani.- powiedział oburzony moja reakcją.
-Kuba proszę, przestań traktować mnie jak dziecko. Dzieciństwo już minęło. Obudź się. Nie pomagaj mi na siłę. Nie chcę być wiecznie skazana na twoją pomoc.- przerwałam swój monolog i cofnęłam się, bo chciał mnie chwycić za moje dłonie.- Nie, zostaw mnie.
Uniosłam ręce w geście obronnym i odeszłam, kierując się w stronę parku.
Kuba nie poszedł za mną, a przynajmniej tak myślałam, bo nie widziałam go w okolicy.
********************
Przesiedziałam na ławce do wieczora, bijąc się ze swoim sumieniem.
Miałam wrażenie, że jednak trochę przesadziłam. Kuba chciał dla mnie dobrze, a ja na niego naskoczyłam, jakby zrobił coś złego. A było wręcz przeciwnie. Spojrzałam na zegarek. Było po dziewiątej.
Podniosłam się z ławki i skierowałam w stronę domu.
Po chwili usłyszałam znajome śmiechy, które nie przypadły mi do gustu. Obejrzałam się. To cie sami chłopcy, których pobił dziś rano Kuba. Widziałam ich miny gdy mnie zauważyli.
Spanikowałam.
Rzuciłam się do biegu.
Któryś z nich krzyknął, a po chwili usłyszałam, że biegną za mną.
Pisnęłam, gdy potknęłam się o wystający korzeń jakiegoś drzewa. Na szczęście wylądowałam na trawie, a nie na twardym chodniku. Niestety nie byłam uratowana. Chłopaki stanęli nade mną.
-Aniu, twoja niańka narobiła nam wstydu przy wszystkich, a to twoja wina.- powiedział wyższy z nich.
-Tia, siara jak nic. Nie ma takiej opcji, by ktoś nas bezkarnie bił.- mruknął ten drugi i pociągnął mnie do góry. Zacisnęłam zęby, czując mocny uścisk na lewym ramieniu.- Zresztą i tak nie bolało.- dodał już radośniej.
Nagle uścisk na ramieniu zelżał, a chłopak, który jeszcze przed chwilą mnie trzymał, padł na ziemię i zawył z bólu. Zza jego pleców wyłoniła się znajoma sylwetka.
-Chyba za mało obiłem wam mordy.- mruknął niskim głosem, przepełnionym gniewem.
Ten niższy z chłopaków rzucił się na niego. Zaczęli się turlać po ziemi, aż w końcu Kuba walnął go w głowę na tyle mocno, że ten odskoczył od niego jak oparzony. Zanim uciekł, zdążył go chwycić za kołnierz kurtki i powiedział:
-Następnym razem zastanowisz się trzy razy zanim tkniesz to co dla mnie najważniejsze.- warknął i puścił chłopaka.
Obolały napastnik razem z kumplem uciekli. Kuba podszedł do mnie i pomógł mi usiąść.
-Ania? Nic ci nie jest?- zapytał zaniepokojony.
Zrobiło mi się głupio, widząc przerażony wzrok Kuby.
-Przepraszam… miałeś rację… ja wciąż wymagam opieki…- wyszeptałam przez łzy.
Kuba objął mnie delikatnie i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się w jego tors. Palcami przeczesał mi włosy.
-Mojej opieki. Ja chcę się tobą opiekować… już zawsze.
Drżałam w jego objęciach.
Po chwili odsunął mnie nieco od siebie, by móc spojrzeć mi w oczy. Delikatnie, opuszkami palców otarł moje łzy, które zdobiły moje policzki.
-Nigdy nie chciałem cię skrzywdzić. Chciałem po prostu cię chronić. Chciałem… nie… ja nadal chcę… być twoim wsparciem, obrońcą. Wiem, że byłem nieco nadopiekuńczy… może nawet niekiedy trochę przesadzałem. Masz rację. Ale… zależy mi na tobie… rozumiesz?
Mówiąc to uśmiechnął się niepewnie, patrząc mi w oczy.
Patrzyłam na niego zaskoczona. Tego typu przemówienia nie były w jego stylu. Można powiedzieć, że to był jego debiut. Dopiero teraz zrozumiałam jego zachowanie. Zrobiło mi się głupio, że wcześnie o tym nie pomyślałam. Kuba zawsze był dla mnie ważny.
Bez żadnej słownej reakcji ucałowałam go w policzek.
-O ile się nie mylę super bohater dostaje całusa o tutaj.- powiedział niezadowolony, wskazując na swoje usta.
Uśmiechnęłam się pod nosem na jego słowa. Zbliżyłam się do niego, aby delikatnie musnąć wargami jego usta. Ten niewinny całus przerodził się jednak w nieco namiętniejszy pocałunek.
Kiedy ponownie się ode mnie odsunął, musnął delikatnie mój policzek i wziął mnie na ręce jak rycerz z bajki. W ten sposób zaniósł mnie do domu, gdzie został na noc, by czuwać nad moim snem.



 

12 cze 2016

EXO - ulubione fragmenty piosenek


 GROWL MV
Mój wzrok owiewa mgła gdy patrzysz w moje oczy
Odgłos twojego oddechu sprawia że jestem bliski szału
Nikt inny nie ma prawa patrzeć na twój uśmiech
Chce ukryć cię w moich objęciach (mówię poważnie)
Pożądliwe spojrzenia w twoją stronę
Sprawiają że w mym wnętrzu szaleje gwałtowna burza
************

OVERDOSE MV
Zrobiłem wszystko by przyciągnąć cię do siebie
Teraz nie ma dla mnie odwrotu
To bez wątpienia niebezpieczny nałóg

************  
Jesteś całym moim światem
Nie mogę przestać
Jestem wypełniony tobą
Właśnie teraz w tej chwili
Jesteś w moim sercu
EXO
Czuję twój smak
Upajam się tobą
Moje serce drży
Z każdym łykiem czuję większy niedosyt
To pragnienie sprawia że drżę na całym ciele
Niech ta chwila trwa
************ 

MIRACLES IN DECEMBER moja ulubiona piosenka MV
Próbuję odnaleźć ciebie
Któraś niewidoczna dla mych oczu
Próbuję usłyszeć twój głos

Który nie dotrze do mych uszu
Teraz widzę to
Czego wcześniej nie mogłem dostrzec
Teraz słyszę to
Czego wcześniej nie mogłem usłyszeć
Gdy odeszłaś zyskałem moce
Których wcześniej nie posiadałem
Samolubny ja który myślał tylko o sobie
Arogancki ja który nie zważał na twe uczucia
Sam nie wierzę że tak bardzo się zmieniłem
Twoja miłość do dziś ma na mnie wpływ
Gdy myślę o tobie
Stajesz się całym moim światem
W którym każdy patek śniegu jest twoja łzą
Jedyne czego nie mogę zrobić
To sprawić byś zjawiła się u mego boku
Nieszczęsne moce które zyskałem są bezużyteczne

Samolubny ja który myślał tylko o sobie
Arogancki ja który nie zważał na twe uczucia
Sam nie wierzę że tak bardzo się zmieniłem
Twoja miłość do dziś ma na mnie wpływ
Zatrzymuję czas by wrócić do ciebie

Otwieram księgę naszych wspomnień
Na twej stronie
W niej jesteśmy tam razem
Byłem tak mały tak słaby
Lecz obdarzyłaś mnie miłością
Która zmieniła wszystko
Całe moje życie
Wszystko
Zmieniła cały świat
Przez myśl mi nie przeszło
Że mam być wdzięczny za miłość
Uważałem że uczucie minie wraz z rozstaniem
Każdego dnia zmieniam coś w sobie
Dążąc do twego ideału
Ta miłość będzie ze mną do końca
Zatrzymuję czas
W tym momencie
By wrócić do ciebie
Otwieram księgę naszych wspomnień
Na twej stronie
Jestem tu ponownie tego zimowego dnia
Próbuję odnaleźć ciebie
Któraś niewidoczna dla mych oczu
Próbuję usłyszeć twój głos

Który nie dotrze do mych uszu
************
A jaka jest wasza ulubiona piosenka?