Rozwijane menu

11 lut 2018

Pentagram - cz.2



Po skończonej pracy, Marta udała się do pobliskiej kawiarenki, na coś słodkiego. Od paru dni zaczynała mieć coraz to dziwniejsze zachcianki. Jadła trzy razy więcej niż normalnie. Ale wszyscy powtarzali, że to normalne.
Usiadła przy stoliku obok okna, z widokiem na ulice Katowic. Gdy podeszła kelnerka zamówiła kawę, ciasto i dwa desery w pucharkach w polewie czekoladowej. Rozsiadła się wygodnie na krześle, wpatrzona w ruch uliczny. Po chwili usłyszała rozmowę, kobiet siedzących niedaleko.
-…dziwię się, że matka nie trzyma jej w domu, po tym, co się dzieje w sąsiednich miejscowościach.
-No… moja sąsiadka nie wychodzi dalej niż do sklepu na rogu. Ostatnio nawet pokłóciła się z narzeczonym o to, ale w końcu uległa.
-Nie dziwię się mu. Też bym się bała wypuszczać córkę, gdy w okolicy grasuje taki potwór. Teraz to cieszę się, że moja Agatka zamieszkała z mężem w Warszawie. Może i nie widuję ich za często, ale przynajmniej teraz jestem spokojna, że nic jej nie grozi…
-Proszę, pani zamówienie.- podskoczyła Marta, wystraszona pojawieniem się kelnerki z jej zamówieniem.
Postawiła wszystko przede nią na stole i odeszła z powrotem za ladę. Marta przysunęła do siebie jeden z deserów i z powrotem chciała się skupić na rozmowie kobiet z sąsiedniego stolika, jednak te już skończyły rozmawiać na ten temat. Zamyślona zaczęła pochłaniać zamówienie.
Wczoraj wieczorem wróciła od matki i z samego rana udała się do pracy, w której jak zawsze czekała na nią papierkowa robota. Nudziło ja to, ale cóż mogła na to poradzić. Rozmowa tych kobiet ją bardzo zaciekawiła. Była zdziwiona faktem, że morderstwo córki kwiaciarki w Lędzinach, wywołało taką panikę, w Katowicach. Przecież te miejscowości były oddalone od siebie o kilkanaście kilometrów.
W drodze do mieszkania, zaciekawiona, postanowiła kupić kilka gazet, aby dowiedzieć się czegoś więcej. To, co z nich wyczytała, przeraziło ją. Już nie dziwiła ją, chwilę temu usłyszana rozmowa.
*********
Następnego dnia rano zamiast do archiwum, udała się do głównego posterunku, a następnie do wydziału morderstw. Miała uprawnienia, by czytać akta spraw, więc nie pytając nikogo zaczęła je przeglądać. Okazały się bardzo ciekawe i podobne do siebie, co nie poprawiło jej nastroju.
„Kobiór 11.08.2017r. zostało znalezione ciało martwej kobiety przez Michała L. przy blokowych garażach. 25-latka w 3 miesiącu ciąży miała poderżnięte nadgarstki i wycięty pentagram na brzuchu.”
 „33-letnia kobieta w 1 miesiącu ciąży została znaleziona22.07.2017r. o godzinie 15:30 w Babicach z przeciętymi nadgarstkami i pentagramem wyciętym na brzuchu. Powodem zgonu było wykrwawienie się.”
„01.08.2017r. w Międzyrzeczu około godziny 20:00 została zamordowana 23-letnia kobieta w 2 miesiącu ciąży. Miała poprzecinane nadgarstki i wycięty pentagram na brzuchu.”
Akt dotyczących Lędziny nie musiała czytać. Wiedziała, że opis będzie identyczny. Serce zaczęło jej szybciej bić. Kto mógł robić z premedytacją coś tak okrutnego. Bo co do tego, że te zbrodnie były zaplanowane nie miała, żadnych wątpliwości. Morderca nie pozostawiał po sobie śladów. Policjanci też nie mogli dojść do chodźmy jednego podejrzanego, gdyż ofiary, według zeznań, nie miały problemów ani nawet nie zajmowały ważnych stanowisk.
Jednak pojawiający się pentagram ją zaciekawił. Dlaczego morderca właśnie ten znak rysował na ciałach swych ofiar? Co to mogło mieć wspólnego z tym, że te kobiety w ciąży? Nie miała pojęcia.
Marta jeszcze raz przejrzała akta, ciekawsze rzeczy zapisała w notesie. Następnie udała się do archiwum, aby wykonać swoje zadania, choć i tak wiedziała, że nie będzie mogła się na niczym innym skupić.
********
W kolejnych dniach Marta pojechała razem z grupką śledczych do Tych, w którym to 21.08.2017r. dokonano kolejnego morderstwa. Uprosiła szefa, aby ten pozwolił jej tam pojechać. Ten po długich namowach się zgodził. Ciało wyglądało dokładnie tak jak pozostałe. Nikt nie miał wątpliwości, że to sprawka tej samej osoby.
Marta razem z Damianem jeździła po sąsiednich domach i próbowała dowiedzieć się czegoś więcej, lecz z marnym skutkiem. Nikt nie wiedział, ani nawet nie potrafił wskazać, kto mógłby być temu winny. Jak również, żadna z pytanych osób nie wiedziała, co mógłby symbolizować pentagram. Sąsiedzi zaprzeczali podejrzeniom policji, że kobieta mogła należeć do jakiejś sekty. Nie miała żadnych wrogów, była ponoć bardzo pomocną osobą. Pracowała w schronisku dla zwierząt. I to właśnie, gdy wracała z pracy, została zamordowana.
Tak jak i w poprzednich trzech przypadkach i tym razem Marta razem z resztą grupy, wróciła do głównej komendy w Katowicach z brakiem dowodów jak i podejrzeń. I to właśnie było najbardziej przerażające. Osoba za to odpowiedzialna wypełniała swój chory plan, który wydawał się wręcz idealny. Dopracowany na ostatni guzik. Co tylko utwierdzało Martę w przypuszczeniu, że morderca nie tylko wie, co robi, ale także zna okolicę. Tak jakby do czegoś dążył. Tylko, do czego? Co miało być punktem kulminacyjnym? Kobieta nie potrafiła zgadnąć, była świadoma tylko tego, że to nie koniec morderstw. Będą kolejne. Jej intuicja podpowiadała, że są ze sobą jakoś powiązane. Ze sobą i z tym pentagramem. Problem polegał na tym, że ani ona, ani nikt inny nie wiedział, w jaki sposób.


8 lut 2018

Recenzja: Kiera Cass – Jedyna



Ostatnia część serii „Rywalki” jest zarówno przyjemna jak i przewidywalna.
„America jest jedną z czterech dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji. Ukochana przez zwykłych ludzi, znienawidzona przez obecnego króla, dziewczyna wciąż nie jest pewna swych uczuć. A jednak nadchodzi moment ostatecznego wyboru, tym trudniejszego, że cały los Illei może spoczywać właśnie w rękach Ami. Czy dziewczyna powróci do swej dawnej miłości, czy zdecyduje się zostać królową i podjąć walkę o lepszy świat dla siebie i wszystkich mieszkańców Illei?”
W tej części na całe szczęście zaczyna się dziać coś więcej, niż rozterki miłosne głównych bohaterów. Koniec eliminacji zbliża się wielkimi krokami. Maxon zaczyna już podejmować decyzję, która nie była dla niego łatwa, ale zbiera się w sobie. Sam książę wydaje się być ideałem, co mnie trochę denerwuje. Ten chłopak zdaje się nie mieć wad! To przecież niemożliwe. Nie mogę też uwierzyć, że taki ideał stworzyła już dorosła kobieta. No bo rozumiem, głupiutka nastolatka marząca o księciu na białym koniu, ale Kiera Cass nie była nastolatką, gdy to pisała.
Finał jest dokładnie taki, jaki przewidziałam po przeczytaniu pierwszej części i jak sądzę większość z was też. Jednakże sprawy państwowe urozmaiciły tą historię, dzięki czemu książkę czytało się przyjemnie do końca.
Ocena: 5/10